niedziela, 12 stycznia 2014

Uroda- kwaity polskie - krem do twarzy nawilżająco-wygładzający CHABER.

Witajcie!

Oj na wstępie ponarzekam jestem tak masakrycznie chora, że mówić nie mogę a jutro muszę byc koniecznie w pracy ehh :/
Dlatego też posta pisałam od piątku po południu i tak konkretnie dopiero zebrałam się przed chwilką.
Stawy wołąją o pomstę nie powiem gdzie - jakiej pozycji bym nie przyjęła to rwie jak diabli i mam wszystkiego dziś serdecznie dość.
A co mnie jeszcze wkurzyło, że badania na tarczycę wszystkie kompleksowo kosztują ok 100zł - no sorry u nas w kraju żeby się leczyć to trzeba mieć kupę kasy i do tego jeszcze dobrze byłoby być zdrowym - styczeń miesiącem wizyt czyli odwiedzę ok 6 poradni specjalistycznych i jak zwykle nic konkretnego się nie dowiem :/
No dobra miało być mniej narzekania więc się od razu pochwalę że w styczniu wygrałąm już dwa rozdania - a więcej na ten temat jak przyjdą paczuszki :)

Teraz temat posta czyli krem do twarzy nawilżająco - wygładzający CHABER - Kwiaty Polskie - URODA.
Opakowanie: Jak widać jest to plastikowy słoiczek zakręcany o pojemności 50 ml. Opakowanie bardzo wygodne ponieważ ani razu nie wymsknęło mi się z ręki. Zapakowany krem był w kartonik, który jeszcze był zafoliowany. Po odkręceniu kremu on również był zabezpieczony sreberkie. Także jesteśmy na 100% pewne że nikt przed nami w nim nie gmerał.
Konsystencja: Jest to biały krem o bardzo lekkiej konsystencji. Wchłania się bardzo szybko aczkolwiek na tą porę roku może jest ciut za lekki. W duże mrozy zdecydowanie byłby za słaby a ja mam cerę mieszaną.
A na pazurku niebieski lakier z GR nr 339 z serii szybkoschnącej :)
Kolej na opis producenta:
A i jeszcze skład:
Moja opinia: Ogólnie krem jest bardzo dobry. Nic mnie nie szczypie po jego użyciu ani żadne niespodzianki nie wyskakują. Nie zapycha ani podrażnia. No w swojej cenie jest bardzo dobry. Dlatego kusi mnie wypróbowanie wersji przeciwzmarszczkowej z Melisą. Powiem że czuć jakby ciut napinał skórę ale absolutnie jej nie ściąga. Z wydajnością jest średnio ponieważ używam go i na dzień i na noc (a tutaj dość grubą warstwą). Był to ze tak rzeknę zakup czysto spontaniczny z którego jestem zadowolona. Choć przyznaję przy pogodzie dość wietrznej i z temperaturą poniżej zera jest już mało wystarczajacy ale nie chcę odkładać go na później bo mogę o nim zwyczajowo zapomnieć :) A i zapach szczerze to nie kojarzę jak pachnie Chaber ale ten jest bardzo delikatny i po jakiejś chwili niewyczuwalny. Choć na samym początku stosowania kremu ciut mi przeszkadzał - kwestia przyzwyczajenia. Ja polecam choć nie u każdej z Was może się spisać tak jak u mnie :)
Dostępność: drogerie, markety - ja upolowałam w Biedrze.
Cena: Ja zapłaciłam 5,99zł - ale może kosztować ciut więcej :)
Ocena: 4/5 (bo ideałem nie jest)

A Wy miałyście z nim styczność?
Jak Wam mija niedziela?

A i jako bonus mój Bambuszek - bo wczoraj kompletowałam paczuszkę na rozdanie z okazji roku bloga - które już całkiem niedługo - no i dziad wpasował się w kartonik.
Troszkę do góry nogami ale mordka śliczna :)
Pozdrawiam serdecznie!
Aga!!!



czwartek, 9 stycznia 2014

Kallos, Serical, Crema al Latte - Budyniowa rozkosz dla włosów.

Witajcie!

Nie wiem jak u Was ale ja mam taki nawał pracy, że nie wiem w co ręce wkładać i dzisiaj postanowiłam co nieco naskrobać - aj żeby jeszcze natchnienia było.
U mnie nadal wiosna zamiast zimy - więc standardowo stawy łupią ale może w weekend odpocznę to się co nieco wyklaruje :)
Przechodząc do tematu czyli mlecznej odżywki do włosów KALLOS:
Opakowanie: Jak widać jest to ogromny zakręcany pojemnik o pojemności 1000ml. Od razu chcę wspomnieć iż ja testowałam ok 250ml - koleżanka dała mi do wypróbowania. Powiem że opakowanie jest wyjątkowo wygodne bo cała moja ręka jest w stanie się do niego zmieścić. Myślę jednak że lepsza byłaby wersja z pompką - akurat niedługo będę miała taką butlę na zbyciu więc przy zakupie kolejnej sztuki będę przelewała. Fajne jest jeszcze to, że całość jest zabezpieczona przed niechcianymi paluchami taką oto folią. (troszkę przybrudzona jest - a ja ją już zerwałam do końca bo mnie denerwowała).
Konsystencja: Pachnie ona jak budyń i wygląda jak budyń dla mnie śmietankowy/waniliowy. Koloru jest białego. Nie ma problemu z nakładaniem jej na włosy, nie spływa.
Skład i coś tam od producenta - ja osobiście całości nie jestem w stanie zrozumieć:
Moja opinia: Maskę używam od połowy listopada więc już troszkę mogę powiedzieć. Z reguły stosuję ją raz na tydzień bo odżywki czy maski bardzo obciążają mi włosy. Nie wiem jak to się stało że te bez spłukiwania są dla mnie teraz lepsze. Ale wracając do nie - włosy faktycznie są bardzo dobrze nawilżone i takie mięsiste. Zdecydowanie jestem zadowolona - a do tego ten zapach jak dla mnie rewelacja. Myślę że kupię sobie jeszcze jedno opakowanie jak mi się już ona skończy. Ja polecam bo warto wypróbować - szczególnie że nie jest bardzo droga.
Cena - niestety nie znam ale wg wizaż 1000ml kosztuje ok 24zł
Dostępność: u mnie widziałam w sklepie fryzjerskim
Ocena: 4/5

Miałyście ją może?
Co sądzicie?

Pozdrawiam!
Aga!!!


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Peeling do stóp + troszkę prywaty :)

Witajcie!

Jak wam mija dzisiaj dzień?
Ja siedzę sama a w sumie to z rodzicami bo chop poszedł do pracy i jakoś do samotności nie miałam natchnienia.
Ale za to jak pracowicie było :)

Dzisiaj taki łączony pst czyli typowy misz masz.
Na wstępie no właśnie chciałam wspomnieć co nieco o niedostępnym już w katalogu peelingu do stóp z AVONu - ja ubolewam nad tym że nigdzie go nie można dostać bo był moim ideałem.
Opakowanie: Jak widać na zdjęciu jest to odkręcany słoiczek - plastikowy o pojemności 150ml. Czyli naprawdę sporo mamy kosmetyku do zużycia. Lubię tego typu pudełka bo wykorzystuje produkt do końca i nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem go. Peelingi do stóp potrafią być bardzo gęste :)
A teraz skład:
Konsystencja: Jest to taka galaretka z wieloma drobinkami peelingującymi o bardzo świeżym zapachu takim mentolowo-ziołowym.
Moja opinia: Świetny peeling a do tego bardzo wydajny. Ja go stosuję chyba czwarty miesiąc i jeszcze 1/3 opakowani pozostałą - choć przyznam że w listopadzie otworzyłam innego gagatka który mi się zaplątał i właśnie termin ważności mu minął - choć z tym jest podobnie. Nie wiem dlaczego ale peelingi do ciała, twarzy i stóp idą mi w bardzo wolnym tempie. Aj ale nie miałam rozważać dlaczego. Więc pieni się odpowiednio do konsystencji. Bardzo dobrze oczyszcza stopy. I nawet kłykcie mojego chopa pachną a nie zalatują polotkiem :) Po jego użyciu lepiej wchłania się krem i nie mam bardzo zeschniętej skóry na stopach. Fajnie usuwa zrogowacenia - choć wiadomo przy pierwszym użyciu nie można liczyć na cuda. Także ogromnie żałuję ze już nie jest w sprzedaży i ostatni z moich zapasów dobija dna.
Dostępność: brak
Cena: 150ml kosztowało ok 10zł
Ocena: 4+/5

Kurde a jeszcze mi ciśnienie podnieśli przed chwilą że u mnie zlikwidowali paczkomaty i zostawili tylko jeden na całe miasto a reszta to awizomaty - o których muszę poczytać. Bo jak co żeby po paczkę jechać na koniec Legnicy to mi się nie uśmiecha.

A teraz to co dzisiaj lepiłam z pomocą mamy przez 2,5h.
 Więc po lewej macie pierożki, które ugotuję jak P. wróci z pracy a po prawej to co zostało już zgotowane - troszkę się tego nazbierało - ale dla pierogów warto.

A taką oto choineczkę mam u siebie po lewej jak było ciemno, po środku tańczący mikołaj a po prawej w świetle dziennym :)
I na dzisiaj to już wszystko!
Pozdrawiam cieplutko!
A od jutra do pracy.
Aga!!!

niedziela, 5 stycznia 2014

Czytadła z ostatniego półtora miesiąca :)

Witajcie!
Dzisiaj troszkę luźniejszy post ale dzięki nim kontroluję co i kiedy przeczytałam - niestety pamięc pomimo lecytyny i tak zawodzi.
Pierwszą książką, którą chciałam Wam przedstawic jest Armagedon - Grahama Mastertona (niestety moje zdjęcia gdzieś przypadkowo zostały skasowane dlatego też podaję link skąd ściągnęłam zdjęcie)
Źródło
Wielki finał legendarnej serii Grahama Mastertona o złowieszczym Misquamacusie, która przyniosła pisarzowi sławę i stała się kamieniem milowym literackiego horroru. Prezydent Stanów Zjednoczonych nagle ślepnie. W ciągu kilku następnych dni setki ludzi na terenie całego kraju tracą wzrok ? są wśród nich piloci samolotów w trakcie rejsu, kierowcy ciężarówek pędzący po międzystanowych autostradach, pracownicy budowlani przebywający na szczytach rusztowań. Samoloty pasażerskie spadają na podmiejskie domy; drogi są zablokowane przez setki rozbitych pojazdów? To Misquamacus, legendarny szaman Algonquinów powrócił ze świata duchów, by dokonać ostatecznej zemsty na kolonistach, którzy niegdyś odebrali ziemię rdzennym Amerykanom. Tylko Harry Erskine i Amelia Crusoe mają wystarczającą wiedzę i doświadczenie, by pokonać Misquamacusa. Jednak zanim odkryją, jak tego dokonać, muszą się dowiedzieć, kim lub czym są Zabójcy Oczu, i zgłębić tajemnice magii indiańskich szamanów... Czeka ich morderczy wyścig przez całą Amerykę, wyścig, w którym stawką jest przetrwanie całej cywilizacji!
Źzódło
A cóż ja sądzę o książce - dla mnie cała twórczośc Mastertona jest rewelacyjna - choc ostatnio miałam bardzo mało czasu na czytanie - wstyd się przyznac ale tą książkę czytałam ok 3 tygodni. Jak zwykle w jego twórczości siły nadprzyrodzone są na pierwszym miejscu - są one całym złem które próbuje zniszczyc świat. Dla mnie żeby się przekonac trzeba koniecznie ją przeczytac.

Kolejna książka to powieśc Dave Edggers - dzikie stwory.




Bardzo ciekawa opowiesc która przenosi nas w świat fantazji młodego chłopca. Poznajemy jego rodzinę i jej perypetie. Zdecydowanie warto przeczytac bo mnie trzymała w napięciu choc na początku nie byłam co do niej przekonana. Szczerze oczywiście w głowie miałam całkowicie inne zakończenie niż było faktycznie ale to świadczy o tym, że jeszcze nie wszystko jesteśmy w stanie przewidziec.
A żeby było zabawnie książka wygrzebana z kosza w księgarni Matras za całe 2 złote - szkoda było nie brac :)
Ostatnia już książka którą miałąm okazję przeczytac to Richard Matcheson - Jestem Legendą - pokochałam na maxa i przeczytam nie raz.



Film jest rewelacyjny a książka jest jeszcze lepsza. No polecam każdemu - co mnie tylko wkurzyło czytam książkę i  myślę o co kaman przecież w filmie było całkiem inaczej - dlatego obejrzałam po jej przeczytaniu go jeszcze raz. Utwierdziło mnie to jeszcze bardziej w tym, że książka jest bardzo dobra. Nie należy ona do najgrubszych bo ma przeszło 200 stron. Ja dokładnie czytałam ją ok 2 do 3 godzin - a później dokładnie 2 godziny oglądania filmu.
A ciekawostką jest to że kupiłam ja za 2 złote na wyprzedaży w Bibliotece miejskiej - chyba najlepiej wydana kasa :)
Dzisiaj nie chciało mi się sprzątac mojej biblioteczki ale przy kolejnym wpisie książkowym nie omieszkam zrobic jej zdjęc i pokazac mojej kolekcji :)

A teraz jeszcze pytanko do Was - czy miałybyście chęc abym wstawiła co nieco ciuchów które mi zalegają oraz butów na koturnach i szpilkach, których niestety nie jestem w stanie nosic przez chory kręgosłup :/
a tutaj możecie zerknąc co mam np wystawione na Tablicy :)

Pozdrawiam!
Aga!!!


czwartek, 2 stycznia 2014

Grudniowe denko :)

Witajcie!
Jakaż dzisiaj była katorga bo trzeba było wracać do pracy po 1,5 tygodnia laby ale idzie przeżyć - najgorsze było tylko poranne wstawanie. Nie wiem jak u Was ale u mnie jest tak piękna pogoda że dziś i jutro jeżdżę rowerem do pracy :)
A teraz wracając do tematu jestem bardzo zadowolona z moich grudniowych zużyć w końcu zaczynam kontrolować otwieranie kosmetyków - na wannie już się nie piętrzą tony szamponów i odżywek albo pootwieranych balsamów do ciała :)
A zaczniemy dziś od włosów:
1. Joanna odżywka bez spłukiwania z pokrzywą i zieloną herbatą - mi bardzo odpowiadała i kupię ponownie jak uszczuplę zapasy - więcej możecie poczytać tutaj
2. Farmona szampon RADICAL do włosów wypadających u mnie się sprawdził bardzo dobrze
3. Head & Shoulders odżywka podobała mi się choć póki co mam jej przesyt - więcej możecie poczytać tutaj
Przyszła kolej na pielęgnację twarzy:
4. Marion micelarny płyn do demakijażu- jakoś dawał radę ale mnie nie zachwycił więc nie kupię - więcej poczytacie tutaj
5. EVA Herbal Garden żel do mycia twarzy - produkt dość fajny zostało mi jeszcze jedno opakowanie i póki co nie mam zamiaru go kupować - denerwuje mnie jego dość słaba wydajność - więcej poczytacie tutaj
6. Delia BIO - krem do twarzy z kozim mlekiem - u mnie się dość fajnie spisał i nie skreślam go - więcej możecie poczytać tutaj
7 i 8. AVON seria PLANET SPA krem pod oczy z oliwką oraz serum rozświetlające do twarzy - oba produkty bardzo średnie, nie zachwyciły mnie a więcej możecie poczytać tutaj
9. AVON Tonik do twarzy z białą herbatą - dość fajny produkt póki co już nie dostępny więc nie zakupię kolejnej sztuki - a poczytać o nim możecie tutaj
10 i 11. RIVAL de LOOP dwie maseczki do twarzy - nie zachwycają mnie na tyle  żebym chciała do nich wracać choć jedna nawet mi odpowiada - więcej możecie poczytać tutaj
Kolej na pielęgnację ciała:
12. Green Pharmacy - krem do rąk rumiankowy - że tak rzeknę tyłka mi nie urwał ale najgorszy także nie był - więcej możecie poczytać tutaj.
13 i 14. ISANA oraz PALMOLIVE żele pod prysznic - Isana bardzo średnia zaś Palmolive jak dla mnie genialny -więcej możecie poczytać tutaj
15. EVITTE oliwkowy regenerujący balsam do ciała - akurat on był bardzo kiepski zdecydowanie więcej nie kupię - a poczytać o nim możecie tutaj
16. AVON Foot Works spray odświeżający spray do stóp z zieloną herbatą - lubię ich spraye więc inna wersja zapachowa już u mnie jest.
17. Linda mydło w płynie z Biedronki - bardzo fajne szczególnie zapach mnie urzekł - mam inne wersje zapachowe już w domu.
A teraz to co najrzadziej gości u mnie w denku czyli kolorówka:
18. Lovely czarna kredka - dla mnie totalna porażka
19 i 20. AVON tusze do rzęs SUPER SHOCK raczej nie wrócę zbyt duża szczoteczka zaś super FULL jest dla mnie idealny - kolejna sztuka już czeka w zapasach - wkrótce postaram się coś o nich napisać.
21 i 22. Dwa lakiery do paznokci Real Red oraz Night Fiolet - nie zgluciały ale oba po prostu już nie zasychały tylko jakby zastygały pomimo stosowanie przyspieszacza wysychania lakieru.
23 i 24. AVON dwie kredki do oczu Sugar Plum moja ulubiona oraz Smokey Diamond - obie lubię a ta fioletową zdecydowanie sobie jeszcze kupię.
25. AVON to ta chłodząca szminka do ust na szczęście już nie jest dostępna.
26. Miodek do ust - pod koniec stosowania nawet nabrał więcej uznania w moich oczach ale póki co mam masełko z NIVEA ale może kiedyś jeszcze się skuszę.
Na sam koniec pozostały różności:
27 i 28. Chusteczki nawilżone Huggies i Wickies - pierwsze polubiłam zaś drugie były tragiczne - więcej możecie poczytać tutaj
29. Pasta Blend-a-med - lubię od czasu do czasu takie mocniejsze pasty kupować choć akurat po tej mnie zęby bolały.
30. AVON perfuma Rare Gold - powiem tak myślałam że nigdy się nie skończy tragedia - więcej możecie poczytać tutaj
31. Ostrze do maszynki Gilette Venus - posiada on taki fajny żel który ułatwia golenie - i jest on o wiele lepszy od ISANowskiej pianki - to ostrze wywaliłam po 2 latach a i chop czasem się przypałętał i poużywał maszynki - dla mnie rewelacja a do tego ta wydajność :)

I to już wszystkie wywalone prze zemnie opakowania - zdecydowanie jestem zadowolona z ilości.

A ja tam wasze denka?
Miałyście coś z tego co ja wywaliłam?

Pozdrawiam!
Aga!!!




wtorek, 31 grudnia 2013

Zakupy, paczki oraz prezenty :) oraz rozdanie z DE NY

Witajcie!
Ale żem się zapatrzyła na mieszkania (a planuję coś kupić we Wrocławiu - ale póki co to jeszcze trochę mi gotówki brakuje) że dopiero zajarzyłam iż jest prawie godzina 23 :) Także szybko przechodzę do temtu :
Paczuszka od Karoliny G. za to że obserwuję i komentuję:
1. Mega effects nowy tusz z AVON
2. Essence róż płynny
3. Rimmel szminka w odcieniach różu
4. Decubal krem do twarzy
5 i 6. Mydełka
7. wiele próbek
Jeszcze raz Kochana Ci bardzo dziękuję i niedługo biorę się za testowanie - najbardziej przeraża mnie tusz :)
Teraz kolej na Moje podarki spod choinki :
1. Od teściowej : zestaw długopis+ołówek, kolczyki, etui na telefon, lakier do paznokci, breloczek do kluczy :)
2. Rodzice coś dla Nas obojga czyli czekolada truflowa z wkładką pienieżną - czekolady już nie ma
3. Od kochanej przyjaciółki ramka na zdjęcie :)
A teraz zakupy oj będzie dużo Daichmana:
Buty za 39zł kupione jeszcze przed tą aktualną promocją kosztowały 39zł na wiosnę i jesień jak znalazł do tego specjalny preparat do konserwacji za 4zł oraz szczotka do czesania :) również za 4zł :)
W auchan zakupiłam książke Joe Hill upiory XX wieku jest co cykl opowiadań a skusiłą mnie cena i porównanie z Kingiem - kosztowała 9,99zł
W Biedrze dla Chopa zakupiłam mydełko naturalne za 1,99zł
A W rossmannie akurat na pólce Lovely leżały dwa cienie matowe w przecenie każdy po 2,39zł
A i dzisiejsze wieczorne zakupy w Daichmannie dwie pary kapci każda pra kosztowała 9zł no cena mnie zabiła po prostu a do tego jeszcze do drugiej pary dostałam rabat 5zł - a i szalik tak mi się spodobał a że kosztowała 4 zł to szkoda było nie brać - jutro podkradam auto zabieram mamę i jadę kupić motocyklówki te co sobie dziś upatrzyłam :) a całe zakupy to 17zł
Niestety ostatnie zdjęcie mi szlag trafił i nie dodam a cuż ciekawego było :
gazeta flesz z żelem pod prusznic luksja z olejem sezamowym produkt pełnowymiarowy za 2,49zł, do tego dwa tylnie światełka do roweru bo jak 2i 3 stycznia będzie tak ładnie jak dzisiaj to śmigam do roboty rowerem a światełka gubię w trybie natychmiastowym każde kosztowało 4zł a do całości czrny portfel dla mojego Chopa a co niech też coś ma :)

A na koniec chciałabym Was zaprosić na rozdanie u DE NY
 poniżej co można wygrać:




I to już na dzisiaj koniec.

Ale korzystając z okazji chciałabym
Życzyć Wam wszystkiego co sobie zapragniecie w tym nowym nadchodącym 2014 roku i oczywiście udanej zabawy Sylwestrowej.

Pozdrawiam!
Aga!!!




niedziela, 29 grudnia 2013

Rival de Loop dwie maseczki i moje miesznae odczucia.

Witajcie!
Nie wiem jak Wy ale ja włśnie zjadłam obiad przeczytałam książkę "Jestem Legendą" i własnie będę oglądać drugi raz ten film bo widzę masę nieścisłosci ale może to być powodem tego że w 100% filmu nie pamiętam - zdecydowanie po Nowym Roku napiszę co i jak a teraz do tematu.
A dzisiaj zamierzam co nieco napisać o dwóch maseczkach do twarzy z Rival de Loop a prezentują się one następująco:
Pierwszą o której wspomnę to chyba nawiększe rozczarowanie ja Was się tylko chcę spytać gdzie jest to ujędrnianie:
 No właśnie ma to być maseczka ujędrniająca - ja nie czytając opisu po zobaczeniu konsystencji itp uważałam od początku że jest ona nawilżająca i takie było moje jej zastosowanie. Jakież było moje zdziwnienie pod koniec opakowania gdy sobie o niej pocztałąm :)
Opis:
Więc sama maseczka nie jest zła choć po nałożeniu jej czyję dyskomfort takie pieczenie oraz lekkie szczypanie szczególnie na policzkach. Pachnie przyjemnie choć sam zapach nie utrzumuję się po jej starciu. Pisze że pozostałości można wmasować w skórę moja jednak ich nie chciała więcej przyjąć i musiałam ścierać. Ja u siebie zauważyłąm ze skóra była właśnie nawilżona i nie miałąm potrzeby nakładania kremu. Ogólnie może być ale raczej więcej nie kupię.
Skład:
Dostępna jest w Rossmannie
Mnie kosztowała 0.99zł
Moja ocena 3/5
Druga z maseczke to ta co miała być rozwieśtlająca a ja własnie po niej mam twarz świetnie zmatowioną i do tego napiętą
Rozświetlania w żadnym wypadku nie ma nawilżenia również nie ale za to napięcie skóry i mat który po niej jest, jest dla mnie mega zadowlający. Pachnie bardzo łądnie i tworzy niebieską skorupę na twarzy którą niestety nie usuniemy tonikiem ani micelkiem trzeba twarz umyć wodą. Po prostu przy pierwszym myciu przeżyłam szok ale przy kolejnych już było spoko.
Opis:
Po nałożeniu tem maseczki nic się nie czuje na twarzy oprócz śiągania skóry ale to za sprawą jej zasychania. Myślę że na tą byłabym skłonna się jeszcze skusić. Obie maseczki wystarczyły mi na cały miesiąc używania z każdej było po 5 aplikacji na twarz. Ja maseczki nakładam średnio 2 razy tygodniu. Także w tej cenie opłaca się.
Skład:
Dostępność Rossmann
Cena ja zapłaciłąm 0.99zł
Ocena 4-/5

Miałyście jakąś z tych maseczek ?
Jakie były wasze wrażenia?

A najważniejsze kreacje na sylwestra już macie? Bo ja jeszcze nie wiem jak się ubiorę :)

Pozdrawiam serdecznie!
Aga!!!