Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROSSMANN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROSSMANN. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 maja 2016

Rival de Loop 3 maseczki do twarzy oraz Eveline maska odmładzająca.

Witajcie!

Mam nadzieję iż tym razem powrót okaże się dłuższy niż ostatnio.
Ale dziś będzie o 4maseczkach do twarzy które niestety nie wypadły zbyt dobrze.

1. Rival de Loop Maseczka na dobre samopoczucie - truskawkowo/waniliowa
2. Rival de Loop maseczka złuszczająca pell off z rumiankiem
3. Rival de Loop maseczka oliwkowa
4. Eveline maseczka intensywnie odmładzająca do twarzy, szyi i dekoltu 3w1.
w opisie maseczek będę posługiwała się numeracją podaną powyżej :)


1. Ładna szata graficzna, wiele obietnic. Aby maseczka nie wyschła musiałam ją zamykać spinaczem ponieważ nie byłam w stanie saszetki zużyć na 1 raz.

2. Również ciekawa szata graficzna i tutaj już lepiej niż u poprzednika.


1. Konsystencja kremowa - i jak pisałam o bardzo ładnym zapachu.

2. Konsystencja żelowa przy nakładaniu się ciągnie ale nie stwarza to większych problemów.



O produktach.




Skład.









1. zawiera 2 saszetki po 8 ml które w sumie wystarczyły mi na ok 6 użyć. fakt że zapach ma cudowny jednak ja pomimo zmycia jej z twarzy rolowałam się jeszcze pół dnia więc stosowałam ją później tylko wieczorem. Żadnych efektów po nie zauważyłam - więc tylko dla samego zapachu szkoda kasy.
2. zawiera 2 saszetki po 8ml i również wystarczyła na ok 6 użyć. Zapach mniej wyczuwalny. Dobrze się ściąga po wyschnięciu skóra faktycznie jest wygładzona i jakaś taka ładniejsza jednak efekt nie utrzymuje się zbyt długo. To najlepsza maseczka z tej firmy jaką używałam jednak powrotu nie planuję.Do żadnej z wersji nie planuję powrócić.


3. Szata graficzna również ciekawa jednak jak w poprzednikach saszetka wystarczała mi na więcej aniżeli raz.

4. w Eveline nie bardzo mi się podobają szaty graficzne ale za to działanie :) również nie byłam w stanie zużyć na 1 raz.





3. Kremowa biała o zapachu za którym nie przepadam.

4. Miała przyjemny słodkawy zapach również biała kremowa :)




O maseczkach:





Składy:








3. zawiera 2 saszetki po 8 ml które w sumie wystarczyły mi na ok 6 użyć. Zapach niestety oliwki w kosmetykach mi przeszkadza dlatego rzadko po takie sięgam. Podobnie jak wersja z truskawką łuszczyła mi się pół dnia z twarzy i nie robiła praktycznie nic - nie wyrzuciłam jej tylko dlatego ze szkoda mi było. Jednak na dziś już wiem żeby nie sięgać po te maseczki w drogerii. Powrotu nie planuję.
4. Ta maseczka ma 7ml i wystarczyła mi na 3 razy. Bardzo fajnie wygładzała twarz i nie było żadnego problemu z jej zmyciem. Po niej nawet nie zawsze używałam krem do twarzy. Jedna z lepszych maseczek w saszetkach które do tej pory wypróbowałam. Nic również nie szczypało po jej nałożeniu, nie piekło. Jednak powrotu nie planuję.


Dostępność: maseczki Rival de Loop - tylko Rossmann bo to marka własna
                                   Eveline: drogerie, apteki, markety
Cena: Rival de Loop między 1zł a 1,40zł - zależy od promocji
          Eveline od 1,50zł do 2,50zł
Moja ocena:  1. 1/5
                     2. 3/5
                     3. 0/5
                     4. 4/5

Jak na razie moimi ulubionymi maseczkami są te z AVON z serii Planet SPA i chyba póki co tak pozostanie.


A Wy co sądzicie o tych maseczkach?

Pozdrawiam!
Aga!!!

środa, 4 listopada 2015

ISANA płyn do kąpieli jabłko i wanilia oraz mydło zimowe z pingwinkiem.

Witajcie!

Pogoda oczywiście sprzyja przeziębieniom - więc ono musiało dopaść i mnie. Burzliwy koniec tygodnia i początek również rozwalona misa olejowa w samochodzie i laweta oczywiście, zgubione klucze od domu przez mojego P. i wymiana zamka mam nadzieje ze więcej kosztownych niespodzianek w tym miesiącu nie będzie a to dopiero 4 listopada :/
Ale nie o tym miałam pisać tylko o dwóch produktach marki własnej Rossmanna :
ISANA - płyn do kąpieli jabłuszko i wanilia.




Opakowanie: Duża butla o pojemności 750ml - plus za to że jest przeźroczysta. Akurat zamkniecie działa bez zarzutów ani się nie zacina ani nie odpada. Kolorystyka wydaje mi sie dobrana do nut zapachowych.

Konsystencja: Wydaje mi się iż płyny są rzadsze od żeli pod prysznic jednak dobrze się pieni. Zapach z którego wyczujemy i jabłko i wanilie choć tę druga wydaje mi się ze bardziej. Otwór sporych rozmiarów.





Co nieco o produkcie i jego skład:













Moja opinia: Częste że płyny do kąpieli stosuję również jako żel pod prysznic kiedy nie wyleguję się w wannie. Myją bardzo dobrze a jak nie mam nic innego pod ręką bądź dany żel co mam otwarty mi się znudził to płyn również się nada. Osobiście jednak muszę stwierdzić iż mają te płyny lepsze działanie na moją skórę aniżeli żele pod prysznic tej firmy ponieważ nie wysuszają mi jej i do tego nie zmieniają zapachu po aplikacji na ciało. Myje dobrze i butla jest ogromna a do tego zapach lekko słodkawy jednak bardzo przyjemny. Niestety od jakiegoś czasu już nie widzę tej wersji w sprzedaży możliwe iż dlatego że była to edycja limitowana - jednak jeśli tylko kiedyś na nią natrafię na pewno kupię. Jako płyn do kąpieli również był niczego sobie robił dużą pianę jednak szybko ona znikała dlatego większość butli została spożytkowana jako żel :) Ogólnie nie pamiętam żebym się zawiodła na płynie do kąpieli tej firmy chyba że oliwkowy mi nie bardzo podszedł ale ogólnie nie lubię kosmetyków z tą nuta zapachową.

Moja ocena: 3,5/5
Cena: ok 5zł w zależności od promocji
Dostępność: Rossmann

Kolej na kolejny produkt tej firmy a mianowicie ostatnia zimową limitkę mydła do rąk o nucie zapachowej wanilii - pingwinka :)




Opakowanie: Akurat to jest zapas który przelewam do pojemnika z atomizerem - wygląd graficzny identyczny do opakowania z pompką. Pojemność 500ml.



Konsystencja: Mydła tej firmy są dość rzadkie ale bardzo ładnie pachną zresztą tak jak to gdzie wanilia nie jest bardzo nachalna.



O produkcie




Skład:







Moja opinia: To było pierwsze mydło do rąk z tej firmy od bardzo długiego czasu i muszę przyznać że jest bardzo dobre - bez porównania do tych tanich mydeł z Biedronki czy Lidla które mi bardzo wysuszają ręce. Dobrze myje jednak żeby usunąć jakiś uciążliwy zapach np ryby trzeba czasami umyć ręce trzykrotnie ale do tej pory lepiej działało tylko mydło z Balea ale o nim kiedy indziej. Ładnie pachnie dobrze myje i wystarcza na ok 2 miesiące stosowania wiec co chcieć więcej od mydełka w tej grupie cenowej - jestem zdecydowanie na tak i jak skończą mi sie mydła to na pewno na jakieś sie skuszę.

Moja ocena: 4/5
Cena: 2-3 zł
Dostępność: Rossmann

Miałyście któryś z tych produktów?
A o jakim zapachu mydło bądź płyn do kąpieli polecacie?

Pozdrawiam!
Aga!!!

sobota, 6 czerwca 2015

Facelle płyn do higieny intymnej sensitive

Witajcie!u
Dziś chciałabym wspomnieć o lubianym przez większość z Was żelu do higieny intymnej z Facelle a jak jest ze mną poczytacie poniżej.



Opakowanie: Biała plastikowa butelka, nieprzeźroczysta przez co ciężej monitorować zużycie, plastik jest też zbyt twardy jak dla mnie. Ogólnie design nie jest zły. Zamknięcie działa do samego końca bez oderwania i niejednokrotnie ucierpiały na nim moje paznokcie.





Konsystencja: Przeźroczysty żel jak dla mnie bezzapachowy. Gęsty więc wystarczy jego odrobinka. Otwór przez który dozujemy żel idealnej wielkości.





Co nieco od producenta


Skład:










Moja opinia: Żel niestety nie przypadł mi go gusty. Pomimo iż jest bezzapachowy ja czasami mam wrażenie jakby pachniał jak klej SuperGlue bądź jakiś inny tego typu. Niby dobrze oczyszcza miejsca intymne jednak ja nie zawsze miałam takie wrażenie. Skład również jest długi i jak dla mnie żel Venus sprawdzał się o niebo lepiej gdzie pojemność jego większa a cena różni się ok 1 zł. Osobiście nie próbowałam nim myć włosów bo wystarczająco mam z nimi problemów jednak mój P. mył i żadnej rewelacji nie zaobserwował. Dla mnie typowy przeciętniak a ponoć te nowsze wersje jakoś ulepszyli i są gorsze więc ja się na niego więcej nie skuszę. Mył, nie wysuszał miejsc intymnych jednak brakowało mi w nim czegoś.

Moja ocena: 2/5
Cena: ok 5zł
dostępność: Rossmann

A Wy co nim sądzicie?

Przypomnienie o rozdaniu klik które jutro o północy się kończy :)

Dla mnie ostatnio jest ciut za gorąco człowiekowi jest ciężko dogodzić :)

Pozdrawiam!
Aga!!!

środa, 29 kwietnia 2015

Alterra masło do ciała winogron i kakao - a miało być tak słodko ;)

Witajcie!

Miało być bardziej regularnie a wyszło jak wyszło że zaginęłam w akcji :) I jak zwykle się będę usprawiedliwiać kurcze wszelkie bóle zniosę jednak ból zęba tudzież wtedy ból połowy twarzy jest dla mnie kompletnie nie do zniesienia a jeszcze JA bardzo mądra męczyłam się z nim z półtora tygodnia zanim wybrałam się w końcu do dentysty :) Także ząb zaplombowany, jeszcze tylko małe zapalenie jest ale schodzi więc powiedzmy że wracam do normalności :)
Ale dziś miało być o maśle do ciała Alterra winogron i kakao :)

Opakowanie: Ja uwielbiam właśnie tego typu - może mało higieniczne bo trzeba w nich gmerać paluchami jednak zużyjemy produkt do samego końca i wiemy dokładnie kiedy musimy kupić nowe smarowidło. Opakowanie nic rewelacyjnego ale duży plus za sreberko zabezpieczające.






Konsystencja: Zwarta taka maślana właśnie. Koloru białego. To czego nie mogłam znieść to zapach jak dla mnie zjełczałych winogron i cieszyło mnie że jakoś wydajnością nie grzeszyło.



Co nieco o produkcie:


Skład:










Moja opinia: Używałam go jakoś od połowy marca i skończyło mi się około połowy kwietnia, także był to jeszcze czas kiedy było troszkę chłodniej więc spisywało się dobrze. A dlaczego tylko dobrze - pierwsze to zapach który mnie odrzucał - ale na szczęście nie utrzymywał się długo na skórze, drugie to dość toporne wchłanianie się w skórę - jednak jak już to nastąpiło skóra nie potrzebowała kolejnej porcji przez 24 godziny, trzecie no niestety jak za dużo nam się go nabrało to pozostawiało taki biały nalot na skórze więc nadmiar trzeba było trochę zbierać. Ogólnie nie było złe i w innej wersji zapachowej myślę że bym się skusiła ale na tą już na pewno nie. Nie wyczuwałam w nim nigdzie obiecanego kakao ani tym bardziej winogrona. Miałam kiedyś balsam który się u mnie sprawdził rewelacyjnie pod każdym względem tutaj jak widać miałam jakieś ale :)

Dostępność: Rossmann - ale tej wersji zapachowej raczej już nie ma.
Cena: kupione w promocji za ok 6zł.
Moja ocena: 3/5 (przez ten zapach :/)

Przypomnienie o rozdaniu
Może nie jest wymyślne ale mam nadzieję że weźmiecie w nim udział.

Pozdrawiam ze słonecznego Wrocławia!
Aga!!!

niedziela, 24 sierpnia 2014

Kolejny przegląd chusteczek nawilżonych.

Witajcie!

Dziś oczywiście ostatni dzień rozdania a w przyszłym tygodniu w jednym z postów podam zwycięzcę także bądźcie uważne :)

A dziś przedstawię kolejną parę chusteczek nawilżonych z różnych firm:
Babydream - delikatne chusteczki nawilżone sztuk 80 szt
Linteo - miękkie chusteczki z ekstraktem z nagietka lekarskiego 72 szt.

Babydream - jasno różowe opakowanie z przyjemną szatą graficzną. Dużo większe od Linteo. Czasami chusteczki są złączone i ciężko się je wyciąga. 80 sztuk chusteczek w opakowaniu.

Linteo - różowo niebieski design opakowania również przyjemny dla oka. Mniejszy i bardziej poręczny o Babydream. Chusteczki wyciągają się lepiej niż te powyższe. 72 sztuki chusteczek w opakowaniu.






Babydream - Jak widać spora chusteczka jednak tak kiepsko nawilżona że jedna nie zdziała praktycznie nic. Zapach neutralny ja praktycznie nic nie czuję. Nie rozrywa sie choć jest cieńsza aniżeli Linteo.



Linteo - Mała chusteczka jednak grubsza od Rossmannowskiej :) Nawilżenie ma świetne bo aż czasami z niej kapie jak się naciśnie. Pachnie ziołowo jednak nie nachalnie. I tu wystarczy często jedna chusteczka do wytarcia.




Skład oraz co nieco od producenta :)






Moja opinia: Powiem ogólnie niestety chusteczki z Rossmanna Babydream nie przypadły mi do gustu ponieważ są bardzo mało nawilżone więc szybko tracą swoje właściwości czyszczące czy ścierające. Ja lubię takimi chusteczkami odświeżać sobie stopy, twarz itd. Wycieram meble no dla mnie są uniwersalne szczególnie podczas wyjazdów. Chusteczki Linteo bardziej przypadły mi go gustu poprzez swoje mniejsze opakowanie a i stopień nawilżenia. Plus za to że ani razu mi się nie przerwały. Dla mnie tego typu chusteczki są przydatne codziennie w różnych sytuacjach także zawsze mam otwarte opakowanie :) Do tych z Linteo zapewne wrócę zaś do Rossmannowskich przypuszczam ze nie choć możliwe że wypróbuję jeszcze niebieską wersję :)

Moja ocena:
Babydream 2/5
Linteo 4/5
Cena: 
Babydream - 6,99 - w promocji ok 4zł
Linteo: 3,35zł
Dostępność: 
Babydream: Rossmann
Linteo: Carrefour

Jak widać wcale droższy produkt nie musi być lepszy choć i tak do tej pory nic nie przebije chusteczek Huggies :)

Wy również używacie tego typu chusteczek?

Pozdrawiam!
Aga!!!







środa, 13 sierpnia 2014

Dwa kremy ISANY i moje wrażenia.

Witajcie!

Dziś o kremach do rąk jeden z nich właśnie zdenkowałam ale tylko dlatego że po otwarciu powinno się go stosować 6 miesięcy ja przypuszczam że i tak ten czas przedłużyłam. A oto kremy:

ISANA - 5% urea
ISANA MED




Opakowanie: Isana z mocznikiem ma z twardszego plastiku opakowanie przez co nie ma możliwości wyciśnięcia go do samego końca i bez rozcięcia się nie obejdzie. Isana MED ma bardziej elastyczny plastik i raczej nie powinno być większych problemów z wydobyciem kremu do końca. w sumie to różnią się tylko kolorem opakowań a pojemność mają taką samą czyli 100 ml.



Konsystencja: 
Isana MED jest rzadsza i bielsza jednak niewielka jej ilość wystarczy do posmarowania rąk. Zapach taki typowo męski mnie czasami drażni - jakoś kremy do rąk dla mnie muszą ładnie pachnieć. Jednak idzie się przyzwyczaić.  
Isana 5% urea jak bardziej koloru kremowego i o bardzo gęstej konsystencji - ilość pokazana na ręce spokojnie wystarczy na posmarowanie rąk a i to czasem jest za dużo - ma bardzo ładny taki słodkawy zapach.
Co nieco o kremach:



Skład:
Moja opinia: 
Isana z 5% urea jakoś bardziej skradła moje serducho - ponieważ ładnie pachnie, świetnie nawilża ręce, wystarczy jej niewielka ilość. Zauważyłam że przy codziennym stosowaniu sam wygląd skóry bardzo mi się poprawił co jest na plus. Jednak na okres upałów jest ciut za treściwa więc została spożytkowana do stóp i tutaj również całkiem nieźle sobie radziła. Ja używałam ją ok 8 miesięcy ale w momentach awaryjnych - ale zdarzało się to i codziennie.
Isana MED tutaj niestety w zależności od dnia zapach albo jest OK albo wręcz nie do wytrzymania jednak na okres letni spisuje się świetnie. Dobrze nawilża ale nie pozostawia tłustej powłoczki. W okresie zimowym jest zbyt lekki i nie nawilża w takim stopniu jakbym tego oczekiwała. Używam go ok 6 miesięcy i jeszcze trochę go mam także i z wydajnością nie jest źle - choć posiłkowałam się również innymi kremami.

Myślę że Isanę z mocznikiem będę kupować w okresie jesień zima bo wtedy ma najlepsze zastosowanie a Isanę MED na wiosnę i lato - ale jedno wiem że do kemów tych będę wracała.

Moja ocena: Isana 5% urea - 5/5, Isana MED 4/5
Dostępność: marka własna Rossmann
Cena: Obie oscylują w granicach 6zł bez promocji.

A Wy jakie kremy lubicie?

Zapraszam na moje rozdanie
Pozdrawiam!

Aga!!!

piątek, 25 lipca 2014

Synergen - Krem do mycia skóry zanieczyszczonej.

Witajcie!

Na mnie urlop tak działa że nie mam chęci pisać aczkolwiek na wasze blogi jeszcze staram się co nieco zajrzeć. Ale chyba najwyższa pora zacząć nadrabiać zaległości.
A dziś oczywiście mam do przedstawienia Krem do mycia skóry zanieczyszczonej od Synergen:
Opakowanie: Miękka tubka z o  ładnym lecz nie nachalnym wyglądzie. Zamykana na 'zatrzask' z którym przez cały okres używania nic się nie dzieje.
Konsystencja: Miał być krem a mi bardziej wpada pod żel który kiepsko się pieni i ma bardzo intensywny zapach kosmetyków typowo dla mężczyzn. Niestety przez otwór wydobywa się go czasami zbyt dużo z racji tego iż jest bardzo rzadki. Koloru błękitnego :)
Co nieco od producenta:
Skład: Aqua, Alcohol Denat, Glycerin, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Pca, Citric Acid, Salicylic Acid, Sodium Benzoate, Alcohol, Potassium Sorbate, Hamamelis Virginiana Leaf Water, Bisabolol, Lactic Acid, Parfum, Benzophenone-4, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal, Cl 42090.

Moja opinia: Różnie bywało między mną a tym żelem raz go lubiłam innym razem przeklinałam - ale jeśli zakupicie go w promocji to raczej nie będziecie żałowały. Fakt wysusza skórę podczas stosowania i moim zdaniem jest zbyt silny na zimę ale w okresie letnim sprawdza się jak najbardziej. Przeszkadza mi również to że jest dość rzadki i potrafi się przelać przez rękę no i koło kremu to on nawet nie leżał. Fakt iż zaczęłam go używać latem w tamtym roku jednak musiał przezimować nieużywany a do tego ja musiałam nabrać chęci aby do niego powrócić. Bardzo dobrze oczyszcza twarz, nie pojawiają się po jego zastosowaniu żadne zaskórniki ani inne niespodzianki a i nie ściąga jakoś mocno twarzy a troszkę ją wysusza (podczas stosowania w lecie bo w zimie to jednak masakrę robi). Ogólnie produkt nie najgorszy ale ja mam ciągle chęć na wypróbowanie zielonej wersji i może kiedyś sie skuszę - póki co jednak odgruzowuję swoje zapasy bo mam ich sporo :) Zdecydowanie większości może przeszkadzać zapach który jest bardzo charakterystyczny i raczej taki męski - mi to akurat średnio przeszkadza :)


A Wy znacie ten produkt?
Co o nim sądzicie?

Od poniedziałku do pracy - masakra jakaś ale cóż urlop nie będzie trwał wiecznie. U mnie od wczoraj non stop leje deszcz trochę kicha ale dobrze bo choć trochę się ochłodziło :)

Pozdrawiam!
Aga!!!

piątek, 11 lipca 2014

Wellness & Beauty balsam do ciała Wanilia i Makadamia

Witajcie!

Jak Wam mija dzień? Ja niestety jak zwykle napięty do kresów możliwości a i przyszykowania do sobotniego wyjazdu na wczasy trzeba w końcu zakończyć. Normalnie na takich obrotach żyję że te dwa tygodnie urlopu jak znalazł. Na bloga raczej nie będę wchodzić chyba że znajdę chwilę czasu i internet będzie mi tam odbierał.
No i post zaczął się pisać w czwartek ale wymiękłam i nie udało mi się go dokończyć więc robię to dziś :)
A dziś mam Wam do przedstawienia balsam do ciała Wellness&Beauty Wanilia i Makadamia:
Opakowanie: Plastikowe opakowanie koloru żółto-złotawego jak najbardziej wpadające w oko. O pojemności 200ml. Zamykane na zatrzask - u mnie rozwalony ale taki właśnie kupiłam i dlatego był przeceniony :)
Konsystencja: Bardzo gęsta, treściwa ciężko ją wmasować w ciało - choć ja i tak sobie go nie żałuję. Koloru białego o jak dla mnie sztucznym zapachu wanilii choć nie tak bardzo drażniącym.
Co nieco o produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam zdecydowanie średni i ja raczej nie będę chciał do niego wrócić. Najgorsze jest w nim to że wchłania się bardzo powoli i zajmuje to nawet ok 2 godzin bo jest bardzo gęsty i treściwy. Jednak skóra po jego nałożeniu przez dłuzszy czas jest tak nawilżona że spokojnie starcza nam to na 24 godziny choć mnie iście denerwuje to oblepienie. /zapach również sztuczny. Sama raczej więcej się nie skuszę na ten produkt choć kto wie czy na coś innego się nie skuszę. I tyle na dziś.
Dostaniecie go tylko w Rossmannie za ok 3,50zł.

Wymiękłam i jestem mega zmęczona - także odezwę się już raczej po powrocie.

Udanego weekendu i dla niektórych jak dla mnie urlopu.

Aga!!!

poniedziałek, 12 maja 2014

Przecież teraz nie może zabraknąć pielęgnacji stóp :)

Witajcie!

Aj nie myślcie sobie że stopy wam pokażę - ale kuta częściowo to już tak - kurcze mogłam jego łapy sfotografować :)

A teraz zaczynamy od Sprayu odświeżającego stopy z AVON - no lawendowy jest :)
Opakowanie: plastikowa buteleczka z atomizerem (u mnie działał do samego końca - i nie trafiłam do tej pory na felerny).  Lubię te spreye odświeżające do stóp choć mogłoby się ich trochę mniej rozpylać na raz. Butelka nawet po upadu nie uszkadza się - czyli jest trwałą. Z tyłu za tło posłużył Bambo :)
Konsystencja: Po rozpyleniu typowo wodnista ale o pięknym zapachu lawendy - nie nachalny a wręcz delikatnym - dla mnie rewelacja (choć wiem ze nie każdy lubi ten zapach). A na zdjęciu Bambo w całej okazałości widać cztery łapy a nawet kitę :) Później niestety się obraził i przemieścił :)
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Firma ogólnie wypada różnie se spreyami do stóp jednak tego używam nie pierwszy raz i jest w stałej ofercie. Fakt odświeża ale wiadomo ze do nawilżania najlepiej użyć kremu. Jak dla mnie daje ukojenie kiedy odczuwam pieczenie stóp bądź czuję ze mam je zmęczone. Wiadomo że sporo firm proponuje nam tego typu kosmetyki jednak nie przemawiają do końca do mnie 'dezodoranty' do stóp. Zresztą uwielbiam zapach tego produktu więc co jakiś czas go nabywam - choć aktualnie trochę próbuję uszczuplić zapasy. Spray bardzo fajny ale jako odświeżenie do nawilżenia najlepiej użyć kremu. Z wydajnością jest średnio bo przy codziennym używaniu wystarczy nam go na ok miesiąc - ja przy nieregularnym stosowałam go 3 miesiące :) Akurat tutaj faktycznie chłodzi stopy przez co właśnie tak fajnie odczuwa się ulgę :)
Dostępność: AVON - konsultantki, internet
Cena: ok 10zł
Moja ocena: 4/5

Kolej na drugi produkt czyli La Fresh Beutisa - krem do stóp zawierający środek antygrzybiczny.
Opakowanie: Plastikowa tubka - no z dziwnego trochę plastiku - zamykana na 'zatrzask' który pozostaje na swoim miejscu do końca używania - choć dobrze uważać na paznokcie - ja nie raz musiałam zębami otwierać. Pojemność spora bo 150 ml więc na dwa miesiące starczy - dla niektórych i dłużej.
Konsystencja: Po wyciśnięciu taka dziwna jakby ciut glutowata. A ile jest mordęgi żeby wydobyć krem z opakowania. Moim zdaniem powinien być albo ciut większy otwór albo powinni zrobić inne opakowanie. Zapach dla mnie cytrusowy z nutą mięty. Fajnie odświeża.
Co nieco od producenta i skład:
Moja opinia: No krem coś tam robi choć jak mam troszkę bardziej przesuszoną skórę na stopach (bo przez dłuższy czas nie stosuję pumeksu) to jest kicha bo ściąga mi jakoś skórę i czuję jakby pieczenie. No ja grzybicy stóp nigdy nie miałam więc na ten temat nie odpowiem. Odświeżania też raczej nie odczuwam. A nawilżanie to jakaś pomyłka choć coś robi ale niewiele. Myślę ze ostatnio lepiej radziły sobie z tym tematem kremy do rąk :/ Ale stosowany co wieczór regularnie ale jakiś efekt no i w międzyczasie rano używam spray opisany wyżej. Pachnie fajnie świeżo ale mego serca nie skradł. Jestem ciekawa jak spisze się produkt z marki własnej Rossmanna w tym temacie z mocznikiem :) Osobiście nie polecam.
Dostępność:  swoje opakowanie zakupiłam w Rossmannie
Cena: na promocji za 6,99 zł
Moja ocena: 2,5/5

I to chyba byłoby tyle dla mnie wygrywa spray z AVON :)

A dzięki za miłe słowa pod ostatnim postem - no ja po prostu musiałam gdzieś wylać swoje żale. A ze tak rzeknę nie zostawiłam firmy na lodzie i swoje w domu zrobię nawet dzwonię na swój koszt po Urzędach ale oczywiście wiadomo pracodawca ma to szeroko i głęboko :/ A tak się zastanawiam czy to nie zabieg psychologiczny żebym zrezygnowała ze zwolnienia lekarskiego i z tą spuchniętą jeszcze i niesprawną ręka siedziała  ale co mi tam w sumie na dzień dzisiejszy mam już wyrąbane na to wszystko :/

Ale nie truję dziś już więcej a jutro powiem Wam co mi ortopeda stwierdziła na ten nieszczęsny łokieć :/

Spokojnego wieczoru!
Ja wracam do harmonogramów :/
Aga!!!

poniedziałek, 5 maja 2014

Buble z ostatniego czasu.

Witajcie!

Dzisiaj chciałam wspomnieć o paru bublach które mi się przez ostatni okres czasu przytrafiły . A są ta:
  1. Romantic balsam z jedwabiem do włosów - obciążał mi bardzo włosy i w ogóle miał jakąś dziwną konsystencję. U mnie się kompletnie nie sprawdził i większość tej litrowej butli zużywam do golenia nóg po prostu. Choć i tutaj szału nie robi ale szkoda mi go po prostu wyrzucić.
2. Romantic szampon do włosów z jedwabiem - tutaj podobnie bardzo obciąża no i ma bardzo kiepskie działanie. Po całym dniu włosy mam bardzo tłuste co nie jest fajnym efektem. Służy więc do mycia ciała, pędzli no ewentualnie mój P. z niego korzysta w normalny sposób ale przy króciutkich włosach nie robi takiej masakry. Więcej się nie skuszę.
3. BeBeauty płyn micelarny - no do tonizowania twarzy sprawuje się jak cię mogę. Pieni się niemiłosiernie. A szczypie w oczy masakrycznie - a ja nie mam wrażliwych oczu. Także po demakijażu twarzy mleczkiem nim jeszcze zmywam pozostałe resztki ale miłości z tego nie było i nie będzie. Czekam aż się skończy.
4. Ziaja intima- kremowy płyn z kwasem laktobionowym - jak wcześniejsza wersja z kawasem mlekowym mnie zachwyciła tak ta raczej odstraszyła. Dostałam jakiegoś uczulenia czy coś i dość długo się z nim borykałam - a między innymi pomógł mi żel do higieny intymnej Lactacyd i jego już nie zamierzam zmieniać. Do mycia ciała sprawuje sie całkiem przyzwoicie ale używam go tylko jak biorę szybki prysznic. Wykończę i nie wrócę więcej do niego.
5. Joanna szampon z odżywką z algami  - oj uczulił mnie a głowa po jego użyciu tak swędziała że nie mogłam wytrzymać. Ale jako żel pod prysznic nawet sie sprawdził choć też szału nie zrobił. Jak lubię szampony Joanny tak ten zawiódł - więcej już nie pokuszę się na produkt 2 in 1 :)
6. ISANA - witaminowy balsam do ciała - no kiepski bardzo wodnisty, ciężko go wklepać i ubywa jak woda. Tanie nie zawsze znaczy dobre. Choć krem do rąk z mocznikiem mnie zachwycił i do niego będę wracała i może balsam również wypróbuję. A temu ujędrniającemu i witaminowemu mówię zdecydowanie nie.

Póki co to na tyle choć grupa bublowych kosmetyków się powiększa. Może ja mam ostatnio takiego pecha albo ze mną jest coś nie tak.

Nie wiem jak u Was ale ja miałam dzis bardzo stresujący dzień i ahh lepiej czasami ponad szereg się nie wychylać. Człowiek chce jak najlepiej a dostaje z każdej strony obuchem w łeb :/ Niefajnie :/ Ale dobra żalić się nie będę.
Miłego popołudnia!
Pozdrawiam!
Aga!!!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Bitwa dwóch maseczek Rival de Loop - mlecznoo-migdałowa vs nawilżająca.

Witajcie!

Dziś chciałabym wspomnieć o dwóch maseczkach i moich odczuciach o nich - wiem że u Was mogą sprawdzić się całkiem odwrotnie - chętnych zapraszam do lektury.

A i gipsolu nie ma bo ortopeda doszedł do wniosku, że skoro to pęknięcie kości bez żadnych przemieszczeń to po co się męczyć i obciążać kręgosłup - który boli mnie jak pierun :) Także łapa na temblaku mogę poruszać całymi paluchami ale wyprostu i zgięcia nie ma no i jakiś taki tępy ból odczuwam :) Gdyby co tak mam chodzić 3 tygodnie i później na wizytę kontrolną. Za tydzień rehabilitacja (jak dobrze mieć znajomości) także w miarę szybko i sprawnie wszystko się odbędzie :) Nom ale absolutnie dźwigać, szarpać się z tą ręka ale mam nią sobie machać . Dobra koniec trucia wracam do tematu posta :)

Chciałam właśnie wspomnieć o dwóch maseczka z Rossmannowskiej serii a są to:

Rival de Loop- maseczka nawilżająca zawiera olejek awokado oraz olejek migdałowy.
Rival de Loop - maseczka mleczno - miodowa z olejkiem z orzeszków makadamii i olejkiem z migdałów
I teraz jeśli chodzi o to z którą maseczką bardziej się polubiłam to z tą mleczno - migdałową. Zapach ma o wiele przyjemniejszy jak i bardziej odczuwam jej działanie. Przy tej nawilżającej niestety mam odczucie pieczenia twarzy przez cały czas kiedy jest nałożona i na szczęście nie mam żadnych zaczerwień ale też ani krzty nawilżenia nie zauważyłam.
Obietnice producenta:
Składy:
Więc jeśli chodzi o działanie bardziej przypadła mi wersja mleczno - migdałowa :) Fajnie nawilża skórę, pięknie pachnie - czyli czysty relaks na twarzy. I jest bardziej wydajna bo obie saszetki wystarczają na 6 użyć. Druga jest mniej relaksująca przez to pieczenie no i sam zapach jest też średnio przyjemny. Wystarcza na maksymalnie 5 użyć.

Także są to tanie maseczki i u mnie świetnie się sprawdziła ta w żółtej saszetce i myślę że nawet do niej od czasu do czasu wrócę :)

A Wy możecie jakąś z maseczek mi polecić?

Pozdrawiam!
Aga!!!