Witajcie!
Z samodyscypliną idzie mi coraz gorzej ale staram sie poprawić :)
Dawno nie wspomniałam nic o balsamie więc dzis o jednym będzie a mianowicie:
Lirene - young 20+, balsam z jabłkiem, zmysłowa jędrność:
Opakowanie: Duża butla 400ml, z bardzo twardego plastiku który nie ukrywam czasami jest mega denerwujący. Do połowy opakowania nie ma problemu z wydobyciem balsamu później zaczynają się schody. Ponieważ ja zużywam kosmetyki do ostatniej kropli rozcięłam opakowanie i wtedy wystarczyło mi go jeszcze na ok tydzień stosowania. Design kolorowy i rzucający sie w oczy. Upadki mu nie straszne nic nie odpryskuje i nie ma problemów z otwieraniem.
Konsystencja: Balsam jest gesty o intensywnej woni chemicznych jabłek. Dla mnie zapach okropny ale plus za to że na moim ciele nie utrzymywał się długo. Zatrzask ok nie niszczy paznokci a przez otwór wydobędziemy tyle kosmetyku ile potrzebujemy.
Co nieco o produkcie
Skład:
Moja opinia: Niestety od pierwszego powąchania i posmarowania nie polubiłam się z tym balsamem. A dlaczego? Pierwsze to tak sztuczny zapach jabłka że mi się aż żołądek wywracał ale jakoś to przebolałam. Po drugie ile bym go nie wsmarowała skóra nadal nie była nawilżona a o ujędrnieniu to już w ogóle możecie zapomnieć - no chyba ze jestem wyjątkowa i tylko na mnie tak działał. W upały niestety spływał ze skóry a o wchłonięciu się mogłam całkowicie zapomnieć. Po trzecie ta okropna butla z którą są problemy bo na ściankach pozostaje masa produktu i po połowie zaczyna się przyduszanie opakowania. Miałam co do niego wielkie nadzieje bo brata stop cellulit bardzo lubię ale ten jak dla mnie to kompletna porażka. Może dla osób mało wymagających będzie OK - ja też dużo nie wymagam ale źle go wspominam. Wydajny był pieruńsko bo męczyłam go 4 miesiące z przerwami podczas upałów. Lubię żele tej firmy, produkty do mycia ciała ale balsamy zależy które.
Moja ocena: 1,5/5
Cena: ok 15zł - zależy od sklepu
Dostępność: drogerie, markety
A Wy miałyście z nim styczność?
Który balsam z Lirene byście polecili?
Pozdrawiam!
Lecę nadrabiać zaległości.
Aga!!!
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 lipca 2015
środa, 17 czerwca 2015
AA - balsam do ciała regeneracyjny - kakaowa symfonia.
Witajcie!
Miałam dość długą przerwę ale na moje nieszczęscie związen było to z ciągłymi awariami prądu :/ Dziś Panowie zakończyli wykopaliska przed blokiem i powiedzieli ze będzie teraz wszystko działało normalnie. Ale to się jeszcze okaże. Czy Wy też macie ostatnio gorsze samopoczucie? Czy tylko ze mną coś jest nie tak? Ale wracajac do tematu miało być o balsamie który już Wam zdradzę bardzo lubię jako jedyny kosmetyk z firmy AA - bo tak ogólnie to tę firmę omijam szerokim łukiem :)
AA - ciało wrażliwe - regenerujące kakaowe masło do ciała z witaminami A i E. Kakaowa Symfonia.
Opakowanie: Pomimo iż uwielbiam wszelkie opakowania z pompką te w tym balsamie to totalne nieporozumienie. Kiedy pozostaje nam go ok 1/6 nie ma możliwosci wypompować go przez dozownik a że mi szkoda taka ilosć produktu wyrzucić zwyczajnie przecinam opakowanie i wsadzam do jakiegoś czystego woreczka żeby nie zasechł. ile nam pozostało produktu jesteśmy w stanie sprwadzić pod jakimś strumieniem światła więc to mu zywbaczam. Pompka działa do samego końca :)
Konsystencja: Niby to masło ale dla mnie jakby połączenie masła z balsamem ni gęsty ni rzadki jednak o cudnym zapachu który długo czuć jeszcze po jego użyciu.
O pseudo maśle :)
Skład:
Moja opinia: Jestem bardzo zadowolona z produktu ponieważ bardzo dobrze nawilża i do tego praktycznie natychmiastowo się wchłania nie pozostawiając białych smug na ciuchach. Zapach unosi się przez dość długi czas po jego użyciu a u mnie osobiście wyczuwam jeszcze go na skórze nawet po 8 godzinach. Gdyby nie ta tragiczna buteleczka. Wiem że teraz ma zamykanie na klik ale jest to bardzo podobnie do niczego przy buteleczke z grubego plastiku - no nadal nieporozumienie. Wydajność u mnie ostatnio wszelkich balsamów kiepska ponieważ taak mam wysuszoną skórę że muszę ładować go praktycznie tonami a już po użyciu peelingu murowane dwa smarowania. Jestem wręcz pewna że mojej skórze nie odpowiada woda w której się kąpie no ale cóż nawet olejek wlany do kąpieli nie pomaga :) Dla mnie śiwetny produkt tej firmy - inne mnie albo uczulają albo mają okropne zapachy). Mam chęć jeszcze na malinowy taki balsamik jednak póki co zapasy mnie przerastają :)
Moja ocena: 4,5/5
Cena: 4,99zł - j za tyle kupiała a w drogeriach coś ok 10zł
Dostępność: Swój zakupiłam w Biedronce rok temu - jednak widziałam je w drogeriach czy aptekach internetowych.
Znacie go?
Lubicie?
A może macie coś w 100% godnego uwagi z firmy AA?
Pozdrawiam!
i mam cichą nadzieję ze pradu mi nie zabranie bo nie ma go jak nałapać w wiaderka :)
Aga!!!
Miałam dość długą przerwę ale na moje nieszczęscie związen było to z ciągłymi awariami prądu :/ Dziś Panowie zakończyli wykopaliska przed blokiem i powiedzieli ze będzie teraz wszystko działało normalnie. Ale to się jeszcze okaże. Czy Wy też macie ostatnio gorsze samopoczucie? Czy tylko ze mną coś jest nie tak? Ale wracajac do tematu miało być o balsamie który już Wam zdradzę bardzo lubię jako jedyny kosmetyk z firmy AA - bo tak ogólnie to tę firmę omijam szerokim łukiem :)
AA - ciało wrażliwe - regenerujące kakaowe masło do ciała z witaminami A i E. Kakaowa Symfonia.
Opakowanie: Pomimo iż uwielbiam wszelkie opakowania z pompką te w tym balsamie to totalne nieporozumienie. Kiedy pozostaje nam go ok 1/6 nie ma możliwosci wypompować go przez dozownik a że mi szkoda taka ilosć produktu wyrzucić zwyczajnie przecinam opakowanie i wsadzam do jakiegoś czystego woreczka żeby nie zasechł. ile nam pozostało produktu jesteśmy w stanie sprwadzić pod jakimś strumieniem światła więc to mu zywbaczam. Pompka działa do samego końca :)
Konsystencja: Niby to masło ale dla mnie jakby połączenie masła z balsamem ni gęsty ni rzadki jednak o cudnym zapachu który długo czuć jeszcze po jego użyciu.
O pseudo maśle :)
Skład:
Moja opinia: Jestem bardzo zadowolona z produktu ponieważ bardzo dobrze nawilża i do tego praktycznie natychmiastowo się wchłania nie pozostawiając białych smug na ciuchach. Zapach unosi się przez dość długi czas po jego użyciu a u mnie osobiście wyczuwam jeszcze go na skórze nawet po 8 godzinach. Gdyby nie ta tragiczna buteleczka. Wiem że teraz ma zamykanie na klik ale jest to bardzo podobnie do niczego przy buteleczke z grubego plastiku - no nadal nieporozumienie. Wydajność u mnie ostatnio wszelkich balsamów kiepska ponieważ taak mam wysuszoną skórę że muszę ładować go praktycznie tonami a już po użyciu peelingu murowane dwa smarowania. Jestem wręcz pewna że mojej skórze nie odpowiada woda w której się kąpie no ale cóż nawet olejek wlany do kąpieli nie pomaga :) Dla mnie śiwetny produkt tej firmy - inne mnie albo uczulają albo mają okropne zapachy). Mam chęć jeszcze na malinowy taki balsamik jednak póki co zapasy mnie przerastają :)
Moja ocena: 4,5/5
Cena: 4,99zł - j za tyle kupiała a w drogeriach coś ok 10zł
Dostępność: Swój zakupiłam w Biedronce rok temu - jednak widziałam je w drogeriach czy aptekach internetowych.
Znacie go?
Lubicie?
A może macie coś w 100% godnego uwagi z firmy AA?
Pozdrawiam!
i mam cichą nadzieję ze pradu mi nie zabranie bo nie ma go jak nałapać w wiaderka :)
Aga!!!
piątek, 13 marca 2015
Dwufazowy balsam do ciała od AVON.
Witajcie!
U mnie ostatnio kiepsko z organizacją i muszę koniecznie nad sobą popracować. Ale wracam do tematu czyli balsamu o którym chciałam dzis wspomnieć.
AVON naturals - dwufazowy balsam do ciała Rozgrzewajace przyprawy i Wanilia.
Opakowanie: plastikowa tuba na moje nieszczęście zakręcana co jest czasami problematyczne. Z miękkiego plastiku więc praktycznie do samego końca jesteśmy w stanie wydobyć kosmetyk. Ja jednak nie byłabym sobą gdybym go nie przecieła - a tak już niebawem sie stanie :) Podoba mi sie szata graficzna.
Konsystencja: Jak widać jest to dość gęsty balsam dwukolorowy, posiadający drobinki brokatu, które nadaja skórze promienny wygląd. Na mojej dłoni widać jak to wygląda po jego rozsmarowaniu. Mi akurat nie przeszkadza ten efekt ponieważ nbie jest u mnie mocno widoczny. Zapach wanili jest boski i chyba jest to pierwszy waniliowy kosmetyk z AVON który polubiłam.
Od producenta:
Skład
Moja opinia: Efekt nawilżenia jak dla mnie jest na bardzo dobrym poziomie, kompozycja zapachowa słodka i otulająca wręcz idealna na zimowe wieczory. Przypuszczam iż osoby które maja mocno przesuszona skórę nie będą z niego zadowolone lecz takie bez większych problemów powinny już być. Powiem szczerze iż od samego początku byłam pewna iż kompletnie się on u mnie nie sprawdzi i jak widać zostałam mile zaskoczona. Wydajnością może nie grzeszy jednak i pojemność jest mniejsza niz standardowych balsamów bo ma 150ml. Mam jeszcze wersję z owocami leśnymi i zastanawiam się czy będę podobnie zadowolona. Akurat z serii naturals do tej pory średnio przepadałam za balsamami jednak ten myślę iż jest godny uwagi. Stosuję aktualnie 3 różne samrowidła do ciała balsam z AVON, balsam z AA oraz masło Alterra - o reszcie opowiem niebawem Także w katalogu bodajże 5/2015 jest fajna promocja ogólnie na serię naturals i 3 produkty będzie mozna nabyć za ok 18zł także myślę iż wtedy warto sie skusić.
Moja ocena: 4,5/5
Dostępność: Konsultantki AVON, internet
Cena: w zależności od promocji waha się między 10 a 12 zł.
Post piszę od wczoraj i na swoje wytłumaczenie mam tylko to iż mojej koszatniczce przerósł tylni ząb i dzisiaj musimy jej go przyciąć także jeździłam dwa dni i szukałam przyrządku który się do tego nada. Mam nadzieję tylko że wszystko pójdzie gładko.
A po drugie ostatnio mam takie przeraźliwe bóle w biodrze że kompletnie nie mogę stanąć na lewą nogę - jak dobrze ze istnieją rowery bo niestety bym była przykuta do łóżka - przestaje mnie boleć tylko jak mam wyprostowaną nogę :/
Dobra nie marudzę Wam więcej ale mogę tylko zapowiedzieć iż niebawem będzie mijać dwa lata jak sobie popisuję i szykuję małe rozdanie na tę okazję :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
U mnie ostatnio kiepsko z organizacją i muszę koniecznie nad sobą popracować. Ale wracam do tematu czyli balsamu o którym chciałam dzis wspomnieć.
AVON naturals - dwufazowy balsam do ciała Rozgrzewajace przyprawy i Wanilia.
Opakowanie: plastikowa tuba na moje nieszczęście zakręcana co jest czasami problematyczne. Z miękkiego plastiku więc praktycznie do samego końca jesteśmy w stanie wydobyć kosmetyk. Ja jednak nie byłabym sobą gdybym go nie przecieła - a tak już niebawem sie stanie :) Podoba mi sie szata graficzna.
Konsystencja: Jak widać jest to dość gęsty balsam dwukolorowy, posiadający drobinki brokatu, które nadaja skórze promienny wygląd. Na mojej dłoni widać jak to wygląda po jego rozsmarowaniu. Mi akurat nie przeszkadza ten efekt ponieważ nbie jest u mnie mocno widoczny. Zapach wanili jest boski i chyba jest to pierwszy waniliowy kosmetyk z AVON który polubiłam.
Od producenta:
Skład
Moja opinia: Efekt nawilżenia jak dla mnie jest na bardzo dobrym poziomie, kompozycja zapachowa słodka i otulająca wręcz idealna na zimowe wieczory. Przypuszczam iż osoby które maja mocno przesuszona skórę nie będą z niego zadowolone lecz takie bez większych problemów powinny już być. Powiem szczerze iż od samego początku byłam pewna iż kompletnie się on u mnie nie sprawdzi i jak widać zostałam mile zaskoczona. Wydajnością może nie grzeszy jednak i pojemność jest mniejsza niz standardowych balsamów bo ma 150ml. Mam jeszcze wersję z owocami leśnymi i zastanawiam się czy będę podobnie zadowolona. Akurat z serii naturals do tej pory średnio przepadałam za balsamami jednak ten myślę iż jest godny uwagi. Stosuję aktualnie 3 różne samrowidła do ciała balsam z AVON, balsam z AA oraz masło Alterra - o reszcie opowiem niebawem Także w katalogu bodajże 5/2015 jest fajna promocja ogólnie na serię naturals i 3 produkty będzie mozna nabyć za ok 18zł także myślę iż wtedy warto sie skusić.
Moja ocena: 4,5/5
Dostępność: Konsultantki AVON, internet
Cena: w zależności od promocji waha się między 10 a 12 zł.
Post piszę od wczoraj i na swoje wytłumaczenie mam tylko to iż mojej koszatniczce przerósł tylni ząb i dzisiaj musimy jej go przyciąć także jeździłam dwa dni i szukałam przyrządku który się do tego nada. Mam nadzieję tylko że wszystko pójdzie gładko.
A po drugie ostatnio mam takie przeraźliwe bóle w biodrze że kompletnie nie mogę stanąć na lewą nogę - jak dobrze ze istnieją rowery bo niestety bym była przykuta do łóżka - przestaje mnie boleć tylko jak mam wyprostowaną nogę :/
Dobra nie marudzę Wam więcej ale mogę tylko zapowiedzieć iż niebawem będzie mijać dwa lata jak sobie popisuję i szykuję małe rozdanie na tę okazję :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 19 lutego 2015
Kompleksowa pielęgnacja ciała od AVON.
Witajcie!
Zauważyłam ze w tym miesiacu ogólnie przeważają u mnie kosmetyki z AVON nie wiem jak to wyszło. A dziś chciałabym wspomnieć o dwóch produktach do pielęgnacji jeden z nich będzie do mycia ciała a drugi do 'smarowania' ciała.
Wpierw chciałabym wspomnieć o
AVON - Planet Spa - peeling do ciała ze śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy.
0
Opakowanie: Miękka plastikowa tubka. niestety nie widać ile nam kosmetyku pozostało jednak nie stwarza to problemu. Zamykany na 'zatrzask' który niemiłosiernie mocno trzyma i nie powiem paznokieć nie raz mi przez to ucierpiał. Jednak z opakowaniem przez cały okjres używania nic się nie dzieje. Pojemność 150ml.
Konsystencja: Bardzo gęsta i przy wyciskaniu należy użyć siły. Jedno co mi w niem nie odpowiadało to zapach może nigdzie nie czułam kwietu pomarańczy ale jakiś taki sztuczny był.
Co nieco o produkcie
Skład:
Moja opinia: Gdyby nie zapach to bym pokochała ten peeling ogromną miłością. Nie dość ze gęsty to ma dużo drobinek ścierających które są bardzo mocne. Osobiscie byłam zaskoczona jego działaniem bardzo pozytywnie. Stosowałam go i na wilgotną i na suchą skórę a różnica była tylko taka iż na suchej skórze kompletnie się nie pienił a na mokrej w minimalnym stopniu. Cieszę się również iż w tym przypadku zapach nie pozostaje na skórze bo kompletnie nie przypadł mi do gustu. Uwielbiam mocne zdzieraki a ten taki jest :) Przy używaniu 3 razy w tygodniu wystarczył mi na ok 1,5 miesiąca.
Moja ocena: 4/5
Cena: między 10 a 20 zł ależy od promocji
Dostępność: raczej tej wersji już nie ma ale z samą oliwką tak, Internet, konsultantki.
Drugi produkt to
AVON - Solutions - wyszczuplajacy krem antycellulitowy.
Opakowanie: Również jest to miękka tubka z nieprzeźroczystego plastiku. Jednak w tym wypadku podsuwając pod źródło światła jesteśmy w stanie dojrzeć ile jeszcze pozostało nam balsamu. Zatrzask znowu bardzo mocno trzymający i moje paznokcie nie raz przez niego ucierpiały więc musiałąm znaleźć sobie na niego sposób.
Konsystencja: Balsam jest dość rzadki jednak nie przeleje nam się przez palce. Zapach dziwny jakby miętowo ziołowy jednak słabo wyczuwalny. Mi osobiscie nie przeszkadza ponieważ krótko utrzymuje się na ciele.
Co nieco o balsamie:
Skład:
Moja opinia: Każdy wie że cellulitu się nie pozbędziemy samym balsamem a trzeba na dokładkę trochę poćwiczyć. I tak jest w tym wypadku. Jednak spłyca go trochę i skóra tak mocno się nie marszczy. Dużym jego minusem będzie wydajność ponieważ przy codziennym smarowaniu nóg wystarczył mi na ok 2,5 tygodnia. Niektórym z Was również nie spodobał by się efekt chłodzenia który daje jednak nie jest on bardzo mocny (w moim odczuciu). Ogólnie nieźle się spisał jednak wydajność przemawia na jego niekorzyść. Szybciutko się wchłania i nie smuży podczas smarowania ciała. Do niego raczej nie wrócę.
Moja ocena: 3,5/5
Cena: ok 22zł
Dostępność: Internet, konsultantki
Miałyście któryś z tych produktów?
Który u Was lepiej sie spisał?
Zaraz jadę na zabiegi ale przed muszę jeszcze odebrać jedną rzecz i ciekawi mnie jak mi się uda tam dotrzeć rowerm :/
Pozdrawiam!
Aga!!!
Zauważyłam ze w tym miesiacu ogólnie przeważają u mnie kosmetyki z AVON nie wiem jak to wyszło. A dziś chciałabym wspomnieć o dwóch produktach do pielęgnacji jeden z nich będzie do mycia ciała a drugi do 'smarowania' ciała.
Wpierw chciałabym wspomnieć o
AVON - Planet Spa - peeling do ciała ze śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy.
0
Opakowanie: Miękka plastikowa tubka. niestety nie widać ile nam kosmetyku pozostało jednak nie stwarza to problemu. Zamykany na 'zatrzask' który niemiłosiernie mocno trzyma i nie powiem paznokieć nie raz mi przez to ucierpiał. Jednak z opakowaniem przez cały okjres używania nic się nie dzieje. Pojemność 150ml.
Konsystencja: Bardzo gęsta i przy wyciskaniu należy użyć siły. Jedno co mi w niem nie odpowiadało to zapach może nigdzie nie czułam kwietu pomarańczy ale jakiś taki sztuczny był.
Co nieco o produkcie
Skład:
Moja opinia: Gdyby nie zapach to bym pokochała ten peeling ogromną miłością. Nie dość ze gęsty to ma dużo drobinek ścierających które są bardzo mocne. Osobiscie byłam zaskoczona jego działaniem bardzo pozytywnie. Stosowałam go i na wilgotną i na suchą skórę a różnica była tylko taka iż na suchej skórze kompletnie się nie pienił a na mokrej w minimalnym stopniu. Cieszę się również iż w tym przypadku zapach nie pozostaje na skórze bo kompletnie nie przypadł mi do gustu. Uwielbiam mocne zdzieraki a ten taki jest :) Przy używaniu 3 razy w tygodniu wystarczył mi na ok 1,5 miesiąca.
Moja ocena: 4/5
Cena: między 10 a 20 zł ależy od promocji
Dostępność: raczej tej wersji już nie ma ale z samą oliwką tak, Internet, konsultantki.
Drugi produkt to
AVON - Solutions - wyszczuplajacy krem antycellulitowy.
Opakowanie: Również jest to miękka tubka z nieprzeźroczystego plastiku. Jednak w tym wypadku podsuwając pod źródło światła jesteśmy w stanie dojrzeć ile jeszcze pozostało nam balsamu. Zatrzask znowu bardzo mocno trzymający i moje paznokcie nie raz przez niego ucierpiały więc musiałąm znaleźć sobie na niego sposób.
Konsystencja: Balsam jest dość rzadki jednak nie przeleje nam się przez palce. Zapach dziwny jakby miętowo ziołowy jednak słabo wyczuwalny. Mi osobiscie nie przeszkadza ponieważ krótko utrzymuje się na ciele.
Co nieco o balsamie:
Skład:
Moja opinia: Każdy wie że cellulitu się nie pozbędziemy samym balsamem a trzeba na dokładkę trochę poćwiczyć. I tak jest w tym wypadku. Jednak spłyca go trochę i skóra tak mocno się nie marszczy. Dużym jego minusem będzie wydajność ponieważ przy codziennym smarowaniu nóg wystarczył mi na ok 2,5 tygodnia. Niektórym z Was również nie spodobał by się efekt chłodzenia który daje jednak nie jest on bardzo mocny (w moim odczuciu). Ogólnie nieźle się spisał jednak wydajność przemawia na jego niekorzyść. Szybciutko się wchłania i nie smuży podczas smarowania ciała. Do niego raczej nie wrócę.
Moja ocena: 3,5/5
Cena: ok 22zł
Dostępność: Internet, konsultantki
Miałyście któryś z tych produktów?
Który u Was lepiej sie spisał?
Zaraz jadę na zabiegi ale przed muszę jeszcze odebrać jedną rzecz i ciekawi mnie jak mi się uda tam dotrzeć rowerm :/
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 8 stycznia 2015
Atopum - balsam do ciała kojąco-nawilżający.
Witajcie!
Post miał się ukazać wczoraj ale jakoś natchnienia mi zabrakło :) Jednak staram sie wracać z nową energią.
A dziś o balsamie do którego nadal mam mieszane uczucia pomimo iż już go zdenkowałam.
Atopum - balsam do ciała kojąco - nawilżający.
Opakowanie: plastikowa butelka z pompką o pojemności 400ml. Zapakowany był w kartonik. Design bardzo minimalistyczny. Jedynie pod światło jesteśmy w stanie skontrolować ile nam jeszcze balsamu pozostało.
Konsystencja: Dość gęsta jak na balsam. Kiedy przesadzimy z iloscią balsamu to niestety maże nam się na skórze i ma problemy z wchłonieciem się. Zpachu nie posiada.
Co nieco o balsamie
Skład:
Moja opinia: Tak jak pisałam mam mieszane uczucia co do tego balsamu. Przy codziennym stosowaniu u mnie się nie sprawdził, najlepiej było jak go stosowałam co drugi dzień. Miałam nadzieję na mega nawilżenie którego niestety zabrakło ponieważ nie raz skóra na drugi dzień domagała się kolejnej dawki kosmetyku. I właśnie szkoda ze nie posiadał żadnego zapachu ponieważ lubię od czasu do czasu otulić się słodyczą bądź jakimkolwiek pachnącym mazidłem. Nie powiem że bardzo się z nim męczyłam ponieważ miałam gorsze balsamy jednak moim ulubieńcem nie został. Stosowałam go ok 2 miesięcy jednak nie codziennie. Opakowanie nada się do powtórnego wykorzystania ponieważ pompka działa bez zarzutu i się nie zacina. Mi wystarczyły 4 pompki aby wysmarowiać nim całe ciało.
Moja ocena: 3/5
Cena: regularna ok 30zł - w cnd 8,99zł
Dostępnosć: ja go zakupiłam w Rossmannie
Miałam większe oczekiwania jednak im nie sprostał.
A Wy znacie go?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Post miał się ukazać wczoraj ale jakoś natchnienia mi zabrakło :) Jednak staram sie wracać z nową energią.
A dziś o balsamie do którego nadal mam mieszane uczucia pomimo iż już go zdenkowałam.
Atopum - balsam do ciała kojąco - nawilżający.
Opakowanie: plastikowa butelka z pompką o pojemności 400ml. Zapakowany był w kartonik. Design bardzo minimalistyczny. Jedynie pod światło jesteśmy w stanie skontrolować ile nam jeszcze balsamu pozostało.
Konsystencja: Dość gęsta jak na balsam. Kiedy przesadzimy z iloscią balsamu to niestety maże nam się na skórze i ma problemy z wchłonieciem się. Zpachu nie posiada.
Co nieco o balsamie
Skład:
Moja opinia: Tak jak pisałam mam mieszane uczucia co do tego balsamu. Przy codziennym stosowaniu u mnie się nie sprawdził, najlepiej było jak go stosowałam co drugi dzień. Miałam nadzieję na mega nawilżenie którego niestety zabrakło ponieważ nie raz skóra na drugi dzień domagała się kolejnej dawki kosmetyku. I właśnie szkoda ze nie posiadał żadnego zapachu ponieważ lubię od czasu do czasu otulić się słodyczą bądź jakimkolwiek pachnącym mazidłem. Nie powiem że bardzo się z nim męczyłam ponieważ miałam gorsze balsamy jednak moim ulubieńcem nie został. Stosowałam go ok 2 miesięcy jednak nie codziennie. Opakowanie nada się do powtórnego wykorzystania ponieważ pompka działa bez zarzutu i się nie zacina. Mi wystarczyły 4 pompki aby wysmarowiać nim całe ciało.
Moja ocena: 3/5
Cena: regularna ok 30zł - w cnd 8,99zł
Dostępnosć: ja go zakupiłam w Rossmannie
Miałam większe oczekiwania jednak im nie sprostał.
A Wy znacie go?
Pozdrawiam!
Aga!!!
wtorek, 16 września 2014
Soraya - piękne ciało - balsam do ciała poprawiający koloryt skóry.
Witajcie!
Dziś o kolejnym balsamie do ciała ponieważ ten gagatek również dobija dna a jak dla mnie jest godny uwagi. Jestem ciekawa waszego zdania. A jest to:
Soraya - piękne ciało - balsam do ciała poprawiający koloryt skóry - wyciąg z orzecha królewskiego:
Opakowanie: Miękka plastikowa tubka zamykana na 'zatrzask'. Balsamu używam od połowy lipca i samo opakowanie się nie zdeformowało ani otwarcie mi nie odpadło. Niewielka ilość wystarczy na posmarowanie całego ciała. Pojemność 200ml. Design dla mnie zbyt różowy ale za działanie mogę to przeżyć :)
Konsystencja: Bardzo podobna jak u emulsji LPM. Nie nałożymy go zbyt dużo bo będzie nam się ciągnąć i smużyć. Koloru białego. O bardzo przyjemnym słodkim zapachu - co mnie zaskoczyło przy tego typu kosmetyku :)
Co nieco od producenta
Skład:
Moja opinia: Jak pewnie już myślicie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym balsamem. Może i nie spełnił swoich wszystkich obietnic ale większość jednak. Faktem jest że poprawia koloryt skóry i nie musimy się tutaj martwić o żadnego rodzaju zacieki, smugi i inne nieprzyjemne historie. Należy go odpowiednio wmasować w skórę ciała aby efekt był widoczny no i oczywiście należy być systematycznym bo po jednym dniu różnicy nie zauważymy. Nawilża również rewelacyjnie i bardzo dobrze sprawdzał się w lipcu na poparzenia słoneczne. Podbijał opaleniznę i do tego pięknie pachniał. Więc używanie go to była dla mnie czysta przyjemność. Osobiście balsamów sobie nie żałuję i czasami nakładam ich dość sporą ilość na ciało niestety w tym przypadku minimalizm się kłania bo nie ma możliwości z przesadzeniem. Po prostu zbyt duża ilość nie chce się wchłonąć w skórę także należy nauczyć się go używać. U mnie balsamy do ciała praktycznie schodzą na pniu a w zimie nawet zużywam ich więcej dlatego zawsze mam parę sztuk w zapasie. Teraz to chyba nawet ok 20 :) Muszę się zmobilizować i zrobić osobnego posta z moimi zapasami kosmetyków :/ A wracając do balsamu niestety nie zauważyłam po nim jako takiego ujędrnienia bo w sumie ostatnio tylko tego typu produkty stosuję. Osobiście jestem bardzo zadowolona i jest to pierwszy balsam 'brązujący' który nie capi. Cieszę się ze mam jeszcze jedną jego sztukę w zapasie bo przyda mi sie w przyszłym roku :)Parafina na drugim miejscu w składzie jednak mi ona nie przeszkadza także nie będę się czepiać jednak wiem że wielu z Was ona nie pasuje :)
Moja ocena: 4/5
Cena: ok 10zł - ja jednak swój zakupiłam z wyprzedaży zapasów w zawrotnej cenie 2,50zł
Dostępność: Nie wiem gdzie może być dostępny - ja swój zakupiłam w Auchan
Miałyscie?
Co o nim sądzicie ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dziś o kolejnym balsamie do ciała ponieważ ten gagatek również dobija dna a jak dla mnie jest godny uwagi. Jestem ciekawa waszego zdania. A jest to:
Soraya - piękne ciało - balsam do ciała poprawiający koloryt skóry - wyciąg z orzecha królewskiego:
Opakowanie: Miękka plastikowa tubka zamykana na 'zatrzask'. Balsamu używam od połowy lipca i samo opakowanie się nie zdeformowało ani otwarcie mi nie odpadło. Niewielka ilość wystarczy na posmarowanie całego ciała. Pojemność 200ml. Design dla mnie zbyt różowy ale za działanie mogę to przeżyć :)
Konsystencja: Bardzo podobna jak u emulsji LPM. Nie nałożymy go zbyt dużo bo będzie nam się ciągnąć i smużyć. Koloru białego. O bardzo przyjemnym słodkim zapachu - co mnie zaskoczyło przy tego typu kosmetyku :)
Co nieco od producenta
Skład:
Moja opinia: Jak pewnie już myślicie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym balsamem. Może i nie spełnił swoich wszystkich obietnic ale większość jednak. Faktem jest że poprawia koloryt skóry i nie musimy się tutaj martwić o żadnego rodzaju zacieki, smugi i inne nieprzyjemne historie. Należy go odpowiednio wmasować w skórę ciała aby efekt był widoczny no i oczywiście należy być systematycznym bo po jednym dniu różnicy nie zauważymy. Nawilża również rewelacyjnie i bardzo dobrze sprawdzał się w lipcu na poparzenia słoneczne. Podbijał opaleniznę i do tego pięknie pachniał. Więc używanie go to była dla mnie czysta przyjemność. Osobiście balsamów sobie nie żałuję i czasami nakładam ich dość sporą ilość na ciało niestety w tym przypadku minimalizm się kłania bo nie ma możliwości z przesadzeniem. Po prostu zbyt duża ilość nie chce się wchłonąć w skórę także należy nauczyć się go używać. U mnie balsamy do ciała praktycznie schodzą na pniu a w zimie nawet zużywam ich więcej dlatego zawsze mam parę sztuk w zapasie. Teraz to chyba nawet ok 20 :) Muszę się zmobilizować i zrobić osobnego posta z moimi zapasami kosmetyków :/ A wracając do balsamu niestety nie zauważyłam po nim jako takiego ujędrnienia bo w sumie ostatnio tylko tego typu produkty stosuję. Osobiście jestem bardzo zadowolona i jest to pierwszy balsam 'brązujący' który nie capi. Cieszę się ze mam jeszcze jedną jego sztukę w zapasie bo przyda mi sie w przyszłym roku :)Parafina na drugim miejscu w składzie jednak mi ona nie przeszkadza także nie będę się czepiać jednak wiem że wielu z Was ona nie pasuje :)
Moja ocena: 4/5
Cena: ok 10zł - ja jednak swój zakupiłam z wyprzedaży zapasów w zawrotnej cenie 2,50zł
Dostępność: Nie wiem gdzie może być dostępny - ja swój zakupiłam w Auchan
Miałyscie?
Co o nim sądzicie ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
niedziela, 14 września 2014
AA odżywczo-wygładzający balsam do ciała z masłem shea.
Witajcie!
Dziś o kolejnym balsamie do ciał co do którego mam mieszane uczucia a dlaczego poczytacie poniżej :)
AA odżywczo - wygładzający balsam do ciała z masłem shea - herbaciana róża:
Opakowanie: Bardzo lubię te z pompką ponieważ są higieniczne i nie grzebiemy w nich paluchami ani nie musimy męczyć się z wyciskaniem produktu z opakowania. Wszystko byłoby OK gdyby nie to że gdy pozostaje nam ok 1/5 produktu nie ma szans na wydobycie resztek jeśli nie rozetniemy opakowani. Jest to już 3 balsam z tej firmy i historia się powtarza. Po rozcięciu opakowanie wystarcza nam go jeszcze na ok tydzień stosowania. Pojemność balsamu 250 ml. Minus za to że nie widać ile produktu nam pozostało - jednak przybliżając opakowanie pod źródło światła coś tam można zobaczyć :)
Konsystencja: Jest ona dość gęsta i treściwa. Bardzo dobrze wchłania się w ciało nie rozmazując się. Zapach i tu kolejny minus bo nie lubię zapachu różanego na ciele a ten jest dość intensywny choć plus za to że bardzo krótkotrwały. Koloru białego.
Obietnice producenta
Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Acrylates/Acrylamide Copolymer, Mineral Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Betaine, Rosa, Centifolia Extract, Jasminum Officinale Extract, Bellis Perennis Extract, Xanthan Gum, Benzophenone-4, Parfum, Methylparaben, Methylisothiazolinone, Polysorbate 85, CI 15985, CI 42090.
Moja opinia: Pomimo że balsam jest do skóry suchej to ja raczej takim osobom go nie polecam. A dlaczego? A ponieważ nawilżanie jest na bardzo kiepskim poziomie i żeby było widoczne należałoby to robić dwa razy dziennie - gdzie ja nie mam skóry suchej. Zapach jak dla mnie nie do przejścia choć niektórym z Was przypadnie do gustu. Zapach herbacianych róż a i owszem lubię ale nie na ciele. Aksamitnej miękkości również nie zaobserwowałam. Ogólnie typowy zwyklak. Z braku laku może być ja jednak szybko się go pozbywam bo tylko ciśnienie mi podnosi a ze wyrzucać kosmetyków nie lubię to się męczę i smaruję nim tylko wieczorami. Czyli ogólnie oba przedstawione prze zemnie balsamy cytrusowa świeżość i ten herbaciana róza nie przypadły mi do gustu. Dla mnie jest plusem ze choć nie dostaję po nim uczulenia jak po kremach do twarzy tej firmy :) Balsam jak balsam a ze mam drugą sztukę to niebawem pójdzie w świat :)
Moja ocena: 2,5/5 (bo jednak coś tam robi:/)
Cena: w Biedrze zapłaciłam ok 5zł na doz.pl dostaniecie go za 11,99zł
Dostępność: apteki internetowe , drogerie
A Wy miałyście ten balsam?
Jak u Was się sprawdzają kosmetyki tej firmy?
Spokojnej niedzieli (u mnie znów deszcz).
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dziś o kolejnym balsamie do ciał co do którego mam mieszane uczucia a dlaczego poczytacie poniżej :)
AA odżywczo - wygładzający balsam do ciała z masłem shea - herbaciana róża:
Opakowanie: Bardzo lubię te z pompką ponieważ są higieniczne i nie grzebiemy w nich paluchami ani nie musimy męczyć się z wyciskaniem produktu z opakowania. Wszystko byłoby OK gdyby nie to że gdy pozostaje nam ok 1/5 produktu nie ma szans na wydobycie resztek jeśli nie rozetniemy opakowani. Jest to już 3 balsam z tej firmy i historia się powtarza. Po rozcięciu opakowanie wystarcza nam go jeszcze na ok tydzień stosowania. Pojemność balsamu 250 ml. Minus za to że nie widać ile produktu nam pozostało - jednak przybliżając opakowanie pod źródło światła coś tam można zobaczyć :)
Konsystencja: Jest ona dość gęsta i treściwa. Bardzo dobrze wchłania się w ciało nie rozmazując się. Zapach i tu kolejny minus bo nie lubię zapachu różanego na ciele a ten jest dość intensywny choć plus za to że bardzo krótkotrwały. Koloru białego.
Obietnice producenta
Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Acrylates/Acrylamide Copolymer, Mineral Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Betaine, Rosa, Centifolia Extract, Jasminum Officinale Extract, Bellis Perennis Extract, Xanthan Gum, Benzophenone-4, Parfum, Methylparaben, Methylisothiazolinone, Polysorbate 85, CI 15985, CI 42090.
Moja opinia: Pomimo że balsam jest do skóry suchej to ja raczej takim osobom go nie polecam. A dlaczego? A ponieważ nawilżanie jest na bardzo kiepskim poziomie i żeby było widoczne należałoby to robić dwa razy dziennie - gdzie ja nie mam skóry suchej. Zapach jak dla mnie nie do przejścia choć niektórym z Was przypadnie do gustu. Zapach herbacianych róż a i owszem lubię ale nie na ciele. Aksamitnej miękkości również nie zaobserwowałam. Ogólnie typowy zwyklak. Z braku laku może być ja jednak szybko się go pozbywam bo tylko ciśnienie mi podnosi a ze wyrzucać kosmetyków nie lubię to się męczę i smaruję nim tylko wieczorami. Czyli ogólnie oba przedstawione prze zemnie balsamy cytrusowa świeżość i ten herbaciana róza nie przypadły mi do gustu. Dla mnie jest plusem ze choć nie dostaję po nim uczulenia jak po kremach do twarzy tej firmy :) Balsam jak balsam a ze mam drugą sztukę to niebawem pójdzie w świat :)
Moja ocena: 2,5/5 (bo jednak coś tam robi:/)
Cena: w Biedrze zapłaciłam ok 5zł na doz.pl dostaniecie go za 11,99zł
Dostępność: apteki internetowe , drogerie
A Wy miałyście ten balsam?
Jak u Was się sprawdzają kosmetyki tej firmy?
Spokojnej niedzieli (u mnie znów deszcz).
Pozdrawiam!
Aga!!!
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Balsam do ciała ujędrniająco - modelujący AA - cytrusowa świeżość :)
Witajcie!
Dziś chciałabym wspomnieć o balsamie - używam ich codziennie a czasami nawet dwa razy dziennie jak mam natchnienie :) A jak się spisał ten balsam poczytacie poniżej :)
AA - Balsam ujędrniająco - modelujący - cytrusowa świeżość.
Opakowanie: plastikowa butelka z atomizerem. Świetne rozwiązanie jednak jeżeli nie rozetniemy opakowanie to wyrzucamy z 1/6 produktu co wystarczy na ok tydzień stosowania. Samo opakowanie ma minimalistyczną szatę graficzną mi to akurat nie przeszkadza. Pojemność 250 ml.
Konsystencja: Jak widać dość gęsta więc w tym wypadku myślę że byłoby lepiej jakby znajdowało się w słoiczku :) Zapach - no właśnie 'cytrusowa świeżość' odświeżacza do toalet. Dlatego drugi trafił w inne ręce - mnie kompletnie nie pasuje taki aromat.
Co nieco o balsamie
Skład:
Moja opinia: Ogólnie balsam bardzo dobrze nawilża i na całe szczęście zapach się dość szybko ulatnia. Jednak stosuję go tylko i wyłącznie na noc. Nie zauważyłam jakiegoś zwiększonego napięcia skóry choć możliwe że coś tam działa. No zapach tragiczny. Produkt wchłania się praktycznie ekspresowo i dość dobrze nawilża skórę także ponowne smarowanie po kolejnej kąpieli. 3 pompki wystarczą na posmarowanie całych nóg - a ogólnie zużywam na jeden raz ok 11 pompek balsamu. Wydajność nie jest zła bo mi wystarczył na ok miesiąc stosowania oczywiście nie codziennego bo w upalne dni był odstawiony na rzecz lżejszych produktów. Teraz jednak muszę rozejrzeć się w zapasach nad czymś bardziej nawilżającym bo po lecie skóra się tego domaga. Inny balsam z tej firmy lepiej się spisał ale o nim napiszę innym razem. Ogólnie balsam fajny jednak nie kupiłabym go w cenie regularnej a tą którą zapłaciłam była zdecydowanie adekwatna.
Z firmą AA średnio się lubię jednak produkty do ciała mi krzywdy nie robią i lubię je od czasu do czasu zakupić :)
Moja ocena: 3/5 (ten zapach)
Dostępność: Rossmann, Natura, Markety, - ja akurat zakupiłam w Biedronce
Cena: ok 13zł - ja zakupiłam za 4,99zł
A Wy lubicie produkty do ciała z firmy AA ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dziś chciałabym wspomnieć o balsamie - używam ich codziennie a czasami nawet dwa razy dziennie jak mam natchnienie :) A jak się spisał ten balsam poczytacie poniżej :)
AA - Balsam ujędrniająco - modelujący - cytrusowa świeżość.
Opakowanie: plastikowa butelka z atomizerem. Świetne rozwiązanie jednak jeżeli nie rozetniemy opakowanie to wyrzucamy z 1/6 produktu co wystarczy na ok tydzień stosowania. Samo opakowanie ma minimalistyczną szatę graficzną mi to akurat nie przeszkadza. Pojemność 250 ml.
Konsystencja: Jak widać dość gęsta więc w tym wypadku myślę że byłoby lepiej jakby znajdowało się w słoiczku :) Zapach - no właśnie 'cytrusowa świeżość' odświeżacza do toalet. Dlatego drugi trafił w inne ręce - mnie kompletnie nie pasuje taki aromat.
Co nieco o balsamie
Skład:
Moja opinia: Ogólnie balsam bardzo dobrze nawilża i na całe szczęście zapach się dość szybko ulatnia. Jednak stosuję go tylko i wyłącznie na noc. Nie zauważyłam jakiegoś zwiększonego napięcia skóry choć możliwe że coś tam działa. No zapach tragiczny. Produkt wchłania się praktycznie ekspresowo i dość dobrze nawilża skórę także ponowne smarowanie po kolejnej kąpieli. 3 pompki wystarczą na posmarowanie całych nóg - a ogólnie zużywam na jeden raz ok 11 pompek balsamu. Wydajność nie jest zła bo mi wystarczył na ok miesiąc stosowania oczywiście nie codziennego bo w upalne dni był odstawiony na rzecz lżejszych produktów. Teraz jednak muszę rozejrzeć się w zapasach nad czymś bardziej nawilżającym bo po lecie skóra się tego domaga. Inny balsam z tej firmy lepiej się spisał ale o nim napiszę innym razem. Ogólnie balsam fajny jednak nie kupiłabym go w cenie regularnej a tą którą zapłaciłam była zdecydowanie adekwatna.
Z firmą AA średnio się lubię jednak produkty do ciała mi krzywdy nie robią i lubię je od czasu do czasu zakupić :)
Moja ocena: 3/5 (ten zapach)
Dostępność: Rossmann, Natura, Markety, - ja akurat zakupiłam w Biedronce
Cena: ok 13zł - ja zakupiłam za 4,99zł
A Wy lubicie produkty do ciała z firmy AA ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
piątek, 15 sierpnia 2014
LE PETIT MARSEILLALS - żel pod prysznic oraz balsam do ciała.
Witajcie!
Wiem że ostatnio sporo na temat tych dwóch produktów na innych blogach ale ja bym chciała dodać jeszcze swoje spostrzeżenia bo myślę ze co do niektórych mam je troszkę inne. zapraszam do lektury :)
Opakowanie żelu: plastikowa prostokątna butelka powiedzmy ze średnio wygodna lepsza byłaby zaokrąglona jednak nie wyślizguje nam się z ręki a i sam zatrzask działa tak jak powinien i nie robi nam dodatkowej szkody. Pojemność 250 ml.
Konsystencja: żel jest koloru białego o przyjemnych słodkawym zapachu. Dla mnie może jest ciut za rzadki jednak bardzo jego mała ilość wystarczy na myjce aby umyć się od stóp do głowy :)
Co nieco o produkcie
Skład:
Moja opinia: Żel spełnia swoje podstawowe zadanie czyli dobrze myje a przy tym nie wysusza skóry i jak dla mnie ładnie pachnie. Nie wiem jak pachnie kwiat pomarańczy ale ten zapach raczej nie będzie do tego zbliżony. Dużo osób narzekało na wydajność ja osobiście uważam że zdecydowanie lepiej pieni sie od żeli z Isany czy OS. Nabrałam chęci na inne warianty zapachowe - jednak na chwilę obecną mam zbyt duże zapasy żeli. Jak dla mie bardzo dobry żel w przystępnej cenie.
Moja ocena: 4,5/5
Opakowanie: Uwielbiam balsamy z pompką a to jest jeszcze mleczko więc o wiele wygodniej sie je używa. Pojemność 250 ml.Posiada bardzo ładny kolorowy design wpadający w oko.
Konsystencja: dla mnie taka jakby wodnista ale dzięki temu wystarczy odrobina mleczka aby posmarować całe ciało. Zapach mocniejszy niż żelu jednak mi to nie przeszkadza :)
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona mleczkiem bo jeszcze tak wydajnego produktu nie miałam i tak dobrze przy tym nawilżającego. Idealne nie tylko na upalne dni ale na chłodniejsze również. Mi osobiście nie przeszkadza parafina w składzie więc nie zaobserwowałam nic niepokojącego. Używam je z czystą przyjemnością na przemian oczywiście z zalegającymi i pootwieranymi już wcześniej balsamami :) Zdecydowanie jak tylko uszczuplą mi się zapsay do niego wrócę a może rozejrzę się za innym z tej serii.
Moja ocena: 4,5/5
Jak widać ja jestem z obu produktów bardzo zadowolona :)
A wy?
Pozdrawiam i życzę udanego weekendu !
Aga!!!
Wiem że ostatnio sporo na temat tych dwóch produktów na innych blogach ale ja bym chciała dodać jeszcze swoje spostrzeżenia bo myślę ze co do niektórych mam je troszkę inne. zapraszam do lektury :)
Opakowanie żelu: plastikowa prostokątna butelka powiedzmy ze średnio wygodna lepsza byłaby zaokrąglona jednak nie wyślizguje nam się z ręki a i sam zatrzask działa tak jak powinien i nie robi nam dodatkowej szkody. Pojemność 250 ml.
Konsystencja: żel jest koloru białego o przyjemnych słodkawym zapachu. Dla mnie może jest ciut za rzadki jednak bardzo jego mała ilość wystarczy na myjce aby umyć się od stóp do głowy :)
Co nieco o produkcie
Skład:
Moja opinia: Żel spełnia swoje podstawowe zadanie czyli dobrze myje a przy tym nie wysusza skóry i jak dla mnie ładnie pachnie. Nie wiem jak pachnie kwiat pomarańczy ale ten zapach raczej nie będzie do tego zbliżony. Dużo osób narzekało na wydajność ja osobiście uważam że zdecydowanie lepiej pieni sie od żeli z Isany czy OS. Nabrałam chęci na inne warianty zapachowe - jednak na chwilę obecną mam zbyt duże zapasy żeli. Jak dla mie bardzo dobry żel w przystępnej cenie.
Moja ocena: 4,5/5
Opakowanie: Uwielbiam balsamy z pompką a to jest jeszcze mleczko więc o wiele wygodniej sie je używa. Pojemność 250 ml.Posiada bardzo ładny kolorowy design wpadający w oko.
Konsystencja: dla mnie taka jakby wodnista ale dzięki temu wystarczy odrobina mleczka aby posmarować całe ciało. Zapach mocniejszy niż żelu jednak mi to nie przeszkadza :)
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona mleczkiem bo jeszcze tak wydajnego produktu nie miałam i tak dobrze przy tym nawilżającego. Idealne nie tylko na upalne dni ale na chłodniejsze również. Mi osobiście nie przeszkadza parafina w składzie więc nie zaobserwowałam nic niepokojącego. Używam je z czystą przyjemnością na przemian oczywiście z zalegającymi i pootwieranymi już wcześniej balsamami :) Zdecydowanie jak tylko uszczuplą mi się zapsay do niego wrócę a może rozejrzę się za innym z tej serii.
Moja ocena: 4,5/5
Jak widać ja jestem z obu produktów bardzo zadowolona :)
A wy?
Pozdrawiam i życzę udanego weekendu !
Aga!!!
piątek, 11 lipca 2014
Wellness & Beauty balsam do ciała Wanilia i Makadamia
Witajcie!
Jak Wam mija dzień? Ja niestety jak zwykle napięty do kresów możliwości a i przyszykowania do sobotniego wyjazdu na wczasy trzeba w końcu zakończyć. Normalnie na takich obrotach żyję że te dwa tygodnie urlopu jak znalazł. Na bloga raczej nie będę wchodzić chyba że znajdę chwilę czasu i internet będzie mi tam odbierał.
No i post zaczął się pisać w czwartek ale wymiękłam i nie udało mi się go dokończyć więc robię to dziś :)
A dziś mam Wam do przedstawienia balsam do ciała Wellness&Beauty Wanilia i Makadamia:
Opakowanie: Plastikowe opakowanie koloru żółto-złotawego jak najbardziej wpadające w oko. O pojemności 200ml. Zamykane na zatrzask - u mnie rozwalony ale taki właśnie kupiłam i dlatego był przeceniony :)
Konsystencja: Bardzo gęsta, treściwa ciężko ją wmasować w ciało - choć ja i tak sobie go nie żałuję. Koloru białego o jak dla mnie sztucznym zapachu wanilii choć nie tak bardzo drażniącym.
Co nieco o produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam zdecydowanie średni i ja raczej nie będę chciał do niego wrócić. Najgorsze jest w nim to że wchłania się bardzo powoli i zajmuje to nawet ok 2 godzin bo jest bardzo gęsty i treściwy. Jednak skóra po jego nałożeniu przez dłuzszy czas jest tak nawilżona że spokojnie starcza nam to na 24 godziny choć mnie iście denerwuje to oblepienie. /zapach również sztuczny. Sama raczej więcej się nie skuszę na ten produkt choć kto wie czy na coś innego się nie skuszę. I tyle na dziś.
Dostaniecie go tylko w Rossmannie za ok 3,50zł.
Wymiękłam i jestem mega zmęczona - także odezwę się już raczej po powrocie.
Udanego weekendu i dla niektórych jak dla mnie urlopu.
Aga!!!
Jak Wam mija dzień? Ja niestety jak zwykle napięty do kresów możliwości a i przyszykowania do sobotniego wyjazdu na wczasy trzeba w końcu zakończyć. Normalnie na takich obrotach żyję że te dwa tygodnie urlopu jak znalazł. Na bloga raczej nie będę wchodzić chyba że znajdę chwilę czasu i internet będzie mi tam odbierał.
No i post zaczął się pisać w czwartek ale wymiękłam i nie udało mi się go dokończyć więc robię to dziś :)
A dziś mam Wam do przedstawienia balsam do ciała Wellness&Beauty Wanilia i Makadamia:
Opakowanie: Plastikowe opakowanie koloru żółto-złotawego jak najbardziej wpadające w oko. O pojemności 200ml. Zamykane na zatrzask - u mnie rozwalony ale taki właśnie kupiłam i dlatego był przeceniony :)
Konsystencja: Bardzo gęsta, treściwa ciężko ją wmasować w ciało - choć ja i tak sobie go nie żałuję. Koloru białego o jak dla mnie sztucznym zapachu wanilii choć nie tak bardzo drażniącym.
Co nieco o produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam zdecydowanie średni i ja raczej nie będę chciał do niego wrócić. Najgorsze jest w nim to że wchłania się bardzo powoli i zajmuje to nawet ok 2 godzin bo jest bardzo gęsty i treściwy. Jednak skóra po jego nałożeniu przez dłuzszy czas jest tak nawilżona że spokojnie starcza nam to na 24 godziny choć mnie iście denerwuje to oblepienie. /zapach również sztuczny. Sama raczej więcej się nie skuszę na ten produkt choć kto wie czy na coś innego się nie skuszę. I tyle na dziś.
Dostaniecie go tylko w Rossmannie za ok 3,50zł.
Wymiękłam i jestem mega zmęczona - także odezwę się już raczej po powrocie.
Udanego weekendu i dla niektórych jak dla mnie urlopu.
Aga!!!
wtorek, 20 maja 2014
Kolastyna - brązujący balsam do ciała .
Witajcie!
Dziś o balsamie o którym mam mieszane uczucia - ale więcej poczytacie poniżej.
Kolastyna - balsam brązujący, nawilżający z ekstraktem z orzecha włoskiego i masła kakaowego.
Opakowanie: balsam zamknięty jest w brązowym, twardym, plastikowym opakowaniu. Pojemność 250 ml. Zamykany jest na 'zatrzask' który nie zacina się i w sumie działa do samego końca użytkowania. Buteleczka nie jest przeźroczysta więc ciężko nam sprawdzić ile go pozostało - choć pod światło co nieco widać.
Konsystencja: Balsam ma kolor biały, jest bardzo gęsty - choć bez problemu się wchłania. Ja mam duże ale do zapachu - czuję jakby coś zjełczało ale ciężko m stwierdzić co.
Co nieco o samym produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam jak balsam ani krzywdy nie robi ani też nie ma spektakularnego działania. Brązowienia skóry nie zauważyłam ale przez sam zapach no nie używam go codziennie - szczególnie że teraz męczę się z dwoma śmierdziuszkowatymi balsamami. Przyjemności ze stosowania zapomnijcie. Ale faktycznie wchłania się bardzo szybko i do tego nie robi żadnych smug. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka i delikatna - tylko zapach utrzymuje się bardzo długo co dla mnie jest na duży minus - dlatego najczęściej stosuję go na noc przed snem ale co z tego jak rano po przebudzeniu nadal go czuć :/ Osobiście nie wrócę do niego bo jeśli mam mieć już parafinę na początku składu to choć w przyjemnie pachnącym kosmetyku. Mi osobiście parafina szkody nie robi ale nie ukrywajmy skład nie zachwyca. Jestem na nie. Teraz mam jeszcze dwa balsamy brązujące czekające w kolejce jeden z Bielendy a drugi z Sorayi - ciekawe jak one się sprawdzą.
Moja ocena: 2,5/5 (niestety zapachu nie przeboleję)
Cena: kupiony w promocji w Auchan za 3,50 zł
Dostępność: Drogerie i markety.
A Wy miałyście go?
Może jesteście w stanie polecić balsam brązujący który nie 'śmierdzi'?
Muszę bardziej regularnie tu bywać - ale wczoraj byłam padnięta - pobudka o 5 rano i multum papierkowej roboty z czego i tak ze wszystkim się nie wyrobiłam :/
Mam nadzieje, ze u Was tak jak u mnie piękna i słoneczna pogoda :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dziś o balsamie o którym mam mieszane uczucia - ale więcej poczytacie poniżej.
Kolastyna - balsam brązujący, nawilżający z ekstraktem z orzecha włoskiego i masła kakaowego.
Opakowanie: balsam zamknięty jest w brązowym, twardym, plastikowym opakowaniu. Pojemność 250 ml. Zamykany jest na 'zatrzask' który nie zacina się i w sumie działa do samego końca użytkowania. Buteleczka nie jest przeźroczysta więc ciężko nam sprawdzić ile go pozostało - choć pod światło co nieco widać.
Konsystencja: Balsam ma kolor biały, jest bardzo gęsty - choć bez problemu się wchłania. Ja mam duże ale do zapachu - czuję jakby coś zjełczało ale ciężko m stwierdzić co.
Co nieco o samym produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam jak balsam ani krzywdy nie robi ani też nie ma spektakularnego działania. Brązowienia skóry nie zauważyłam ale przez sam zapach no nie używam go codziennie - szczególnie że teraz męczę się z dwoma śmierdziuszkowatymi balsamami. Przyjemności ze stosowania zapomnijcie. Ale faktycznie wchłania się bardzo szybko i do tego nie robi żadnych smug. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka i delikatna - tylko zapach utrzymuje się bardzo długo co dla mnie jest na duży minus - dlatego najczęściej stosuję go na noc przed snem ale co z tego jak rano po przebudzeniu nadal go czuć :/ Osobiście nie wrócę do niego bo jeśli mam mieć już parafinę na początku składu to choć w przyjemnie pachnącym kosmetyku. Mi osobiście parafina szkody nie robi ale nie ukrywajmy skład nie zachwyca. Jestem na nie. Teraz mam jeszcze dwa balsamy brązujące czekające w kolejce jeden z Bielendy a drugi z Sorayi - ciekawe jak one się sprawdzą.
Moja ocena: 2,5/5 (niestety zapachu nie przeboleję)
Cena: kupiony w promocji w Auchan za 3,50 zł
Dostępność: Drogerie i markety.
A Wy miałyście go?
Może jesteście w stanie polecić balsam brązujący który nie 'śmierdzi'?
Muszę bardziej regularnie tu bywać - ale wczoraj byłam padnięta - pobudka o 5 rano i multum papierkowej roboty z czego i tak ze wszystkim się nie wyrobiłam :/
Mam nadzieje, ze u Was tak jak u mnie piękna i słoneczna pogoda :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































