piątek, 14 lutego 2014

Walka z wypadającymi włosami - moja kuracja!

Witajcie!

Od dwóch dni mam jakieś gorsze samopoczucie - nic mi się nie chce i jakaś taka ociężała chodzę - pogoda jakoś dla mnie jest mało sprzyjająca.

Dzisiaj chciałam wspomnieć o dwóch gagatkach które dostałam od Pani dermatolog na moje wypadające włosy - przyczyny nadal nie znam a jakoś na wyniki mi nie po drodze bo moje godziny pracy średnio na to pozwalają - chociaż mam ambitnego plana coby w przyszły piątek zebrać się w sobie i je zrobić. Czy te osobniki się sprawdziły przeczytacie w dalszej części.

A teraz są to:
- Clobex szampon leczniczy (cena ok 40zł za 40ml)
- Aplicort E płyn na skórę (cena ok 65zł za 100ml)
Zaznaczyć muszę że w normalnej aptece są to niskie ceny na DOZie są ciut tańsze.
Napiszę tutaj moje spostrzeżenia z ostatnich dwa i pół miesiąca stosowania obu specyfików.

Jestem bardzo zadowolona z ich działania ponieważ włosy przestały mi wychodzić garściami a i w wannie nie kąpie się w zupie własnych włosów (choć praę się ich znajdzie ).
Kiedy zauważyłam polepszenie tak po ok miesiącu stosowania. Nie chciałam wtedy popadać w ślepy zachwyt dlatego wstrzymałam się do dziś z ich recenzją.
Wiem, że są to leki na receptę i zdecydowanie dość drogie ale mi pomogły i nie żałuję wydanych na nie pieniędzy.
Wielu różnych dermatologów przepisywało mi naprawdę przeróżne specyfiki ale dopiero po tym duecie jestem zadowolona.
Oba leki niestety nie pachną zbyt ładnie szampon zalatuje mi octem - którego w mojej kuchni nie znajdziecie - ale zagryzłam wargi i łaziłam z nim na włosach jak pisało w ulotce pełne 15 minut a czasem i chwilkę dłużej. Szampon idealnie oczyszcza włosy. Po jego spłukaniu nie ma konieczności myć głowy kolejny raz ale ja to robiłam żeby pozbyć się zapachu. I właśnie po nim również używałam maski Kallos latte która przepięknie pachnie a i włosy po niej są świetne. Na ulotce pisało aby produktu używać ok 4 tygodni po otwarciu - ja jednak używałam go przez 2,5 miesiąca i właśnie wczoraj wyzionął ducha. - dlatego tak długo ponieważ lekarka kazała stosować mi go tylko raz w tygodniu.
 Płyn do wcierania skóry głowy na samym początku stosowałam dwa razy dziennie rano i wieczorem - i właśnie wtedy miałam moment z bardziej przetłuszczającą się czupryną. Iście mnie to denerwowało ale skoro miało pomóc to trzeba było jakoś z tym żyć. Powinno się w miejscu w którym został zaaplikowany płyn masować skórę głowy przez ok 2 minuty. Ja stosowałam go na całą głowę i masowałam opuszkami palców skórę. Nie powiem uciążliwe to było ale czego się nie robi dla wyglądu :) Zapach znowu iście denerwujący aczkolwiek tutaj wyczuwałam wzmożony aromat alkoholu. Plus za to że nic nie szczypało ani nie piekło podczas jego stosowania. Samego płynu zostało mi tyle co do końca miesiąca także wizyta 24-02 u Pani Dermatolog zdecydowanie się przyda. Dlatego też we wstępie wspomniałam ze pora iść zrobić badania na TSH i cała resztę. W sumie mam nadzieję że to ze stresu a moja tarczyca nie ma z tym nic wspólnego.
Czy wy też tak macie że jak trzeba zrobić wynik to jeśli nie dostaliście skierowania to unikacie igły jak ognia :/ Jakiś dziwak ze mnie :)

Nie wiem co by tu jeszcze napisać wydaje mi się ze wszystkie najistotniejsze sprawy poruszyłam. Gdybyście jednak jeszcze chcieli się o coś dopytać to piszcie w komentarzach a ja się postaram  odpowiedzieć.
A jeszcze dodam aktualizaję włosą:
grudzień 2013
styczeń 2014
Ja jestem na tak -  a może któraś z Was również używała tych produktów i ma inne zdanie?

Pozdrawiam!
Aga!!!


12 komentarzy:

  1. Nie używałam... no ale TSH muszę sprawdzić, bo mi kostki w palcach prawej ręki spuchły, a to u mnie znak, że TSH jest zbyt wysokie.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam, odkąd zaczęłam olejowanie włosów muszę stwierdzić że bardzo się wzmocniły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi wypadały włosy właśnie garściami... Obcięłam włosy i jak mi 1-2 włosy wypadną to góra. A jak zwiążę włosy gumką (wreszcie mogę) to potem wypada ich więcej :) Odpoczęły mi włosy i są mocniejsze ;)
    Dzięki Ci kochana za pamięć :* Dziś rano dostałam wynik ostatniego egzaminu i mam już wolne :D Uff :)

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiście widać różnicę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać różnicę, ale wypróbuj Calcium Panthotenium za niecałe 8 zł za 50 tabletek. Poczytaj w necie, na wizażu i blogspotach - poza tym od zawsze chwalę i chwalić będę wcierkę z Joanny:P
    W każdym razie widać różnicę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. różnica widoczna gołym okiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. różnicą jak najbardziej jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie widać różnicę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Różnica jest widoczna, mnie problem wypadania włosów dotyczył najbardziej po porodzie, to był koszmar :(

    OdpowiedzUsuń