Witajcie!
Jakoś z rana nachodzi mnie chęć na pisanie więc chciałabym Was zaprosić do więcia udziału w rozdaniu u DE NY z bloga klucz-do-duszy-kobiety a do zgarnięcia są takie własnie kosmetyki:
Miłego dnia w ten mglisty (przynajmniej u mnie) dzień :)
Pozdrawiam!
Aga
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
środa, 25 września 2013
wtorek, 24 września 2013
Nawilżający mus do ciała mleko i miód :)
Witajcie!
Mam ostatnio małe przerywniki w pisaniu ale choć czytam to co Wy piszecie. Nie wiem ja u Was ale u mnie deszcz i jeszcze raz deszcz czasami gdzieś słoneczko się przebije ale ja nie jestem człowiekiem niezrażonym i nadal śmigam do pracy na rowerze :)
Udało mi się dzisiaj wydębić od kierownika grzejnik ale dopiero po moim stwierdzeniu iż w piwnicy mam cieplej niż w pracy :P Wredna istota ze mnie jak nie wiem :)
A teraz do rzeczy chciałam Wam przedstawić to oto cudo - które niestety cudem nawilżania to nie jest:
Skład musu:
Opakowanie oraz konsystencja:
Uwielbiam tego typu opakowania bo zawsze wiemy ile kosmetyku zostało oraz możemy go bez problemu zużyć do końca.
Konsystencja faktycznie ma coś wspólnego z musem a do tego całkiem znośnie się rozprowadza na ciele.
Moja opinia: Chciałabym na początku wspomnieć że pomimo wszystko lepszy jest od swojego waniliowego brata ale po pierwszych achach przyszła kolej na otrzeźwienie i niestety nie przypadł mi on do gustu. Co mnie zniechęciło to po pierwsze to iż po otworzeniu go wyczuwałam na pierwszym planie zapach alkoholu a później gdzieś tam przebijała się nutka teko miodu i mleka - która trzeba wspomnieć była nawet dość przyjemna. Druga rzecz to fakt iż po posmarowaniu nim ciała skóra jakby lekko się błyszczała co nie zawsze lubię przy kosmetykach tego typu bo w sumie miał on nawilżać. I właśnie co z tyn nawilżaniem a no kiepsko. Moja skóra po wieczornej kąpieli i 'pomizianiu' się nim z rana od nowa potrzebowała nawilżenia bo była zwyczajowo sucha. Albo moje potrzeby się zwiększyły albo ja zrobiłam się tak bardzo krytyczna jeśli chodzi o balsamy do ciała czy kremy do rąk. Szczerze nie polecam tego produktu ponieważ w cenie ok 10zł możemy trafić coś ciekawszego. Dzięki właśnie temu że potrzebowałam więcej razy się nim balsamować zużył się w bardzo ekspresowym tempie. Dla mnie oprócz opakowania i konsystencji (bo nie lubię takiej mocno lejącej) produkt nie dostanie więcej plusów.
Dostępność: Konsultantki AVON, allegro
Cena: pomiędzy 10 a 12zł.
Miałyście może ten produkt?
Może Wam jakoś bardziej przypadł do gustu?
Ja teraz chciałabym właśnie wypróbować te balsamy z Farmony bo wydają się być ciekawe.
Pozdrawiam!
Aga!!!
Mam ostatnio małe przerywniki w pisaniu ale choć czytam to co Wy piszecie. Nie wiem ja u Was ale u mnie deszcz i jeszcze raz deszcz czasami gdzieś słoneczko się przebije ale ja nie jestem człowiekiem niezrażonym i nadal śmigam do pracy na rowerze :)
Udało mi się dzisiaj wydębić od kierownika grzejnik ale dopiero po moim stwierdzeniu iż w piwnicy mam cieplej niż w pracy :P Wredna istota ze mnie jak nie wiem :)
A teraz do rzeczy chciałam Wam przedstawić to oto cudo - które niestety cudem nawilżania to nie jest:
Skład musu:
Opakowanie oraz konsystencja:
Uwielbiam tego typu opakowania bo zawsze wiemy ile kosmetyku zostało oraz możemy go bez problemu zużyć do końca.
Konsystencja faktycznie ma coś wspólnego z musem a do tego całkiem znośnie się rozprowadza na ciele.
Moja opinia: Chciałabym na początku wspomnieć że pomimo wszystko lepszy jest od swojego waniliowego brata ale po pierwszych achach przyszła kolej na otrzeźwienie i niestety nie przypadł mi on do gustu. Co mnie zniechęciło to po pierwsze to iż po otworzeniu go wyczuwałam na pierwszym planie zapach alkoholu a później gdzieś tam przebijała się nutka teko miodu i mleka - która trzeba wspomnieć była nawet dość przyjemna. Druga rzecz to fakt iż po posmarowaniu nim ciała skóra jakby lekko się błyszczała co nie zawsze lubię przy kosmetykach tego typu bo w sumie miał on nawilżać. I właśnie co z tyn nawilżaniem a no kiepsko. Moja skóra po wieczornej kąpieli i 'pomizianiu' się nim z rana od nowa potrzebowała nawilżenia bo była zwyczajowo sucha. Albo moje potrzeby się zwiększyły albo ja zrobiłam się tak bardzo krytyczna jeśli chodzi o balsamy do ciała czy kremy do rąk. Szczerze nie polecam tego produktu ponieważ w cenie ok 10zł możemy trafić coś ciekawszego. Dzięki właśnie temu że potrzebowałam więcej razy się nim balsamować zużył się w bardzo ekspresowym tempie. Dla mnie oprócz opakowania i konsystencji (bo nie lubię takiej mocno lejącej) produkt nie dostanie więcej plusów.
Dostępność: Konsultantki AVON, allegro
Cena: pomiędzy 10 a 12zł.
Miałyście może ten produkt?
Może Wam jakoś bardziej przypadł do gustu?
Ja teraz chciałabym właśnie wypróbować te balsamy z Farmony bo wydają się być ciekawe.
Pozdrawiam!
Aga!!!
sobota, 21 września 2013
Witaminowa maseczka do twarzy :)
A witam!
Dzisiaj przychodzę z recenzją maseczki która miała się ukazać jakieś dwa tygodnie temu. Hmmm i co zostałam zaproszona do akcji Szukamy maseczki idealnej ale mi jak zwykle pokrzyżowało się wszystko ale pomimo to chciałabym powiedzieć co nieco o tym wyrzutku co go aktualnie używam :)
Maseczka witaminowa "Źródło energii" od AVON :
Opakowanie: Jak widać odkręcany słoiczek co daje nam wygodę korzystania z produktu i widać dokładnie ile jeszcze kosmetyku zostało.
Sposób użycia:
Skład:
Konsystencja: Wizualnie wygląda jak krem z tą różnicą że się nie wchłania od razu w skórę twarzy tylko trwa to ok 15 min. a i tak trzeba zebrać resztki:
Moja opinia: Maseczkę użyłam już kilkakrotnie więc mogę co nieco o niej powiedzieć. Zapach ma bardzo przyjemny aczkolwiek porównałabym go właśnie do jakiś witamin. Przez ok 15 minut trzymania jej na twarzy powinna nam wchłonąć się w skórę a pozostałość powinniśmy usunąć wacikiem bądź przepłukać twarz wodą. Twarz powinna być po niej promienna i nawilżona i taka jest. Z reguły maseczkę zmywałam wodą bo po starciu jej wacikiem zostawia tłustawy film. Ogólnie jestem zadowolona i przypuszczam że starczy mi na długi czas :)
Dostępność: konsultantki AVON
Cena: ok 10zł za 100ml.
Aj miałam ostatnio dodać ale zapomniałam jak to cudo na facjacie wygląda:
Miałyście może jakąś maseczkę z tej serii?
Odsyłam Was jeszcze do linków ze wcześniejszymi recenzjami maseczek :)
Avon Solutions Doskonała Równowaga maseczka oczyszczająca
Maseczka do twarzy do skóry wrażliwej "Rumianek i mak"
Leniwej niedzieli :)
Aga!!!
Dzisiaj przychodzę z recenzją maseczki która miała się ukazać jakieś dwa tygodnie temu. Hmmm i co zostałam zaproszona do akcji Szukamy maseczki idealnej ale mi jak zwykle pokrzyżowało się wszystko ale pomimo to chciałabym powiedzieć co nieco o tym wyrzutku co go aktualnie używam :)
Maseczka witaminowa "Źródło energii" od AVON :
Sposób użycia:
Skład:
Konsystencja: Wizualnie wygląda jak krem z tą różnicą że się nie wchłania od razu w skórę twarzy tylko trwa to ok 15 min. a i tak trzeba zebrać resztki:
Moja opinia: Maseczkę użyłam już kilkakrotnie więc mogę co nieco o niej powiedzieć. Zapach ma bardzo przyjemny aczkolwiek porównałabym go właśnie do jakiś witamin. Przez ok 15 minut trzymania jej na twarzy powinna nam wchłonąć się w skórę a pozostałość powinniśmy usunąć wacikiem bądź przepłukać twarz wodą. Twarz powinna być po niej promienna i nawilżona i taka jest. Z reguły maseczkę zmywałam wodą bo po starciu jej wacikiem zostawia tłustawy film. Ogólnie jestem zadowolona i przypuszczam że starczy mi na długi czas :)
Dostępność: konsultantki AVON
Cena: ok 10zł za 100ml.
Aj miałam ostatnio dodać ale zapomniałam jak to cudo na facjacie wygląda:
Miałyście może jakąś maseczkę z tej serii?
Odsyłam Was jeszcze do linków ze wcześniejszymi recenzjami maseczek :)
Avon Solutions Doskonała Równowaga maseczka oczyszczająca
Maseczka do twarzy do skóry wrażliwej "Rumianek i mak"
Leniwej niedzieli :)
Aga!!!
Rozdanie u paradoxaraz :)
Witajcie!
Po porannej ulewie wyszło w końcu słoneczko. Pobuszowałam przez ostatnie dwa dni w SH ale w sumie większośc ciuchów zakupiłam mojemu P.
Ale miało byc o rozdaniu na blogu paradoxaraz na które Was bardzo serdecznie zapraszam bo do wygrania są ciekawe kosmetyki, które możecie zobaczyc poniżej :
Posta dodam wieczorkiem a teraz wracam do przeglądania co tam u Was :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Po porannej ulewie wyszło w końcu słoneczko. Pobuszowałam przez ostatnie dwa dni w SH ale w sumie większośc ciuchów zakupiłam mojemu P.
Ale miało byc o rozdaniu na blogu paradoxaraz na które Was bardzo serdecznie zapraszam bo do wygrania są ciekawe kosmetyki, które możecie zobaczyc poniżej :
Posta dodam wieczorkiem a teraz wracam do przeglądania co tam u Was :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 19 września 2013
Perfumka + czytadła lipca :)
Witajcie!
Oczywiście czas na czytanie Waszych postów mam ale natchnienia na pisanie to już mam mniej :/ Aj ale wiadomo jak to jest nazbierało się troszkę zaległości które musiałam pouzupełniać i jakoś tak wyszło :) Ale dzisiaj przychodzę do Was z recenzją perfumki a jest to:
For Away od AVON:
Opakowanie: Szklany flakonik z atomizerem bardzo wygodny.
Konsystencja: Jak na perfumę przystało wodnista.
Coś od producenta: jest intensywnym, ciężkim i słodkim romantycznym zapachem przeznaczonym raczej na wieczorne wyjścia. Przenosi nas w krainę orientalnych, ciepłych marzeń.
Nuty zapachowe: ylang-ylang, biały jaśmin, róża, wanilia, drzewo sandałowe, piżmo.
Moja opinia: Ja na okres jesienny czy zimowy uwielbiam cięższe zapachy. Zapasów perfum to ja mam zdecydowanie na dobrych parę lat. Dla mnie u tej perfumy same plusy za zapach który uwielbiam, za trwałość która jest bardzo dobra (na popsikanych ciuchach ja czuję perfumkę jeszcze na trzeci dzień a na ciele wytrzymuje od rana do wieczora - przynajmniej w moim przypadku), wygląd flakonika. Niestety na razie jej nie zakupię bo jak pisałam mam spory zapas zapachów ale zdecydowanie kiedyś do niej wrócę bo jest warta swojej ceny.
Dostępność: Internet, katalog AVON
Cena: niestety jest bardzo zróżnicowana ponieważ na allegro czasami możemy ja już dostać za ok 20zł zaś w katalogu kosztuje ok 50zł.
Miałyście ją może kiedyś?
Jakie były wasze wrażenia?
Co przeczytałam w LIPCU:
Dean Koontz - Dobry zabójca - książka tak trzymająca w napięciu że przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień także zdecydowanie polecam - są różne opinie na temat tek książki ja zdecydowanie jestem na plus zresztą jest to jeden z moich ulubionych pisarzy.
A oczywiście moje szynszyle też postanowiły ją poczytać co widać na okładce książki (chłonne wiedzy są te dziady ).
Poniżej opis książki:
Kolejna pozycja książkowa to:
Jak uwielbiam czytać Kinga tak ten zbiór opowiadań troszkę mnie zawiódł ale szczerze ciekawe one były tylko czasami odczuwałam niedosyt bo chciałabym aby były obszerniejsze.
Ostatnią książka którą udało mi się przeczytać to:
Powiem tak po tek książce nie spodziewałam się cudów i myślałam że będę ją męczyć z miesiac a tu ogromne zdziwienie ponieważ tak wciągającej powieści dawno nie czytałam przy niektórych momentach się uśmiałam a przy innych prawie płakałam - jak dla mnie bardzo godna polecenia poniżej małe co nieco o niej:
Także dzisiaj postowe misz masz coby nie było nudno i monotonnie. Ja jutro mam wolny dzień więc gnam na SH polować na bawełniane bluzki z długim rękawem.
Kurcze chyba to już starość gnaty mnie łupią a do tego zimno mi jak pierun więc zaraz mykam pod kołderkę poczytać przez chwilkę książkę :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Oczywiście czas na czytanie Waszych postów mam ale natchnienia na pisanie to już mam mniej :/ Aj ale wiadomo jak to jest nazbierało się troszkę zaległości które musiałam pouzupełniać i jakoś tak wyszło :) Ale dzisiaj przychodzę do Was z recenzją perfumki a jest to:
For Away od AVON:
Opakowanie: Szklany flakonik z atomizerem bardzo wygodny.
Konsystencja: Jak na perfumę przystało wodnista.
Coś od producenta: jest intensywnym, ciężkim i słodkim romantycznym zapachem przeznaczonym raczej na wieczorne wyjścia. Przenosi nas w krainę orientalnych, ciepłych marzeń.
Nuty zapachowe: ylang-ylang, biały jaśmin, róża, wanilia, drzewo sandałowe, piżmo.
Moja opinia: Ja na okres jesienny czy zimowy uwielbiam cięższe zapachy. Zapasów perfum to ja mam zdecydowanie na dobrych parę lat. Dla mnie u tej perfumy same plusy za zapach który uwielbiam, za trwałość która jest bardzo dobra (na popsikanych ciuchach ja czuję perfumkę jeszcze na trzeci dzień a na ciele wytrzymuje od rana do wieczora - przynajmniej w moim przypadku), wygląd flakonika. Niestety na razie jej nie zakupię bo jak pisałam mam spory zapas zapachów ale zdecydowanie kiedyś do niej wrócę bo jest warta swojej ceny.
Dostępność: Internet, katalog AVON
Cena: niestety jest bardzo zróżnicowana ponieważ na allegro czasami możemy ja już dostać za ok 20zł zaś w katalogu kosztuje ok 50zł.
Miałyście ją może kiedyś?
Jakie były wasze wrażenia?
Co przeczytałam w LIPCU:
Dean Koontz - Dobry zabójca - książka tak trzymająca w napięciu że przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień także zdecydowanie polecam - są różne opinie na temat tek książki ja zdecydowanie jestem na plus zresztą jest to jeden z moich ulubionych pisarzy.
A oczywiście moje szynszyle też postanowiły ją poczytać co widać na okładce książki (chłonne wiedzy są te dziady ).
Poniżej opis książki:
Kolejna pozycja książkowa to:
Jak uwielbiam czytać Kinga tak ten zbiór opowiadań troszkę mnie zawiódł ale szczerze ciekawe one były tylko czasami odczuwałam niedosyt bo chciałabym aby były obszerniejsze.
Ostatnią książka którą udało mi się przeczytać to:
Powiem tak po tek książce nie spodziewałam się cudów i myślałam że będę ją męczyć z miesiac a tu ogromne zdziwienie ponieważ tak wciągającej powieści dawno nie czytałam przy niektórych momentach się uśmiałam a przy innych prawie płakałam - jak dla mnie bardzo godna polecenia poniżej małe co nieco o niej:
Także dzisiaj postowe misz masz coby nie było nudno i monotonnie. Ja jutro mam wolny dzień więc gnam na SH polować na bawełniane bluzki z długim rękawem.
Kurcze chyba to już starość gnaty mnie łupią a do tego zimno mi jak pierun więc zaraz mykam pod kołderkę poczytać przez chwilkę książkę :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
poniedziałek, 16 września 2013
ISANA krem do rąk masło shea i kako czy zachwyty tym kremem są zasłużone ?
Witajcie!
Kiepska pogoda i łupanie w gnatach powodują mniejsze chęci do pisania czy jakiejkolwiek twórczej myśli. Do tego wszystkiego nawet nie mam chęci książki czytac :/
Wracając do tematu chciałam przedstawic moje odczucia na temat kremu do rąk masło shea i kakao z Isany:
Opis producenta:
Skład:
Opakowanie: Zwykła tubka z której dobrze wyciska się produkt gdzie zamykana jest ona na typowy "klik"
Konsystencja: Jak widac na zdjęciu powyżej jest to dośc gęsty krem który dobrze rozprowadza się na dłoniach.
Moja opinia: Wiem że dla niektórych z Was jest to krem wręcz idealny ale dla mnie niestety jest zwykłym przeciętniakiem. Zapach ma bardzo sztuczny dla mnie bardzo męczący ale że stoi otwarty postanowiłam go zużyc do końca. No i właśnie wchłania się tragicznie. Ja wczoraj na noc nakładałam go dwa razy po bardzo grube warstwy i pomimo wszystko rano wstałam z wręcz wysuszonymi dłońmi. Lepiej sprawdzał się w upały bo wystarczała jego mniejsza ilośc. Tak więc używałam go z przerwami bo nie byłam w stanie na dłuższą metę wytrzymac z jego zapachem. No i jeśli chodzi o jego wydajnośc to znacznie spadła przez te chłodniejsze dni. Teraz używam innego kremu który mogę powiedziec że posiada więcej plusów niż ten tutaj. Ale faktem jest że ciekawi mnie ta wersja z pomarańczą i chyba będę się musiała na nią skusic.
Także ja zdecydowanie uważam że zachwyty tym kremem były zdecydowanie przesadzone ale to takie moje spostrzeżenie.
Dostępnośc: Rossmann
Cena: pomiędzy 3 a 4zł.
Miałyście ten krem krem i jakie były wasze wrażenia?
Kurcze ostatnio jak byłam w Biedrze to kremy do rąk były za 2,99zł a dzisiaj patrzę na cenę a tam 3,95zł. Albo ja mam jakieś zwidy ale za późno zauważyłam że były saszetki z maseczkami do twarzy z Perfecty za 1,49zł. Także jeszcze będę musiała się wybrac na jakieś kosmetyczne zakupy :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Kiepska pogoda i łupanie w gnatach powodują mniejsze chęci do pisania czy jakiejkolwiek twórczej myśli. Do tego wszystkiego nawet nie mam chęci książki czytac :/
Wracając do tematu chciałam przedstawic moje odczucia na temat kremu do rąk masło shea i kakao z Isany:
Opis producenta:
Skład:
Opakowanie: Zwykła tubka z której dobrze wyciska się produkt gdzie zamykana jest ona na typowy "klik"
Konsystencja: Jak widac na zdjęciu powyżej jest to dośc gęsty krem który dobrze rozprowadza się na dłoniach.
Moja opinia: Wiem że dla niektórych z Was jest to krem wręcz idealny ale dla mnie niestety jest zwykłym przeciętniakiem. Zapach ma bardzo sztuczny dla mnie bardzo męczący ale że stoi otwarty postanowiłam go zużyc do końca. No i właśnie wchłania się tragicznie. Ja wczoraj na noc nakładałam go dwa razy po bardzo grube warstwy i pomimo wszystko rano wstałam z wręcz wysuszonymi dłońmi. Lepiej sprawdzał się w upały bo wystarczała jego mniejsza ilośc. Tak więc używałam go z przerwami bo nie byłam w stanie na dłuższą metę wytrzymac z jego zapachem. No i jeśli chodzi o jego wydajnośc to znacznie spadła przez te chłodniejsze dni. Teraz używam innego kremu który mogę powiedziec że posiada więcej plusów niż ten tutaj. Ale faktem jest że ciekawi mnie ta wersja z pomarańczą i chyba będę się musiała na nią skusic.
Także ja zdecydowanie uważam że zachwyty tym kremem były zdecydowanie przesadzone ale to takie moje spostrzeżenie.
Dostępnośc: Rossmann
Cena: pomiędzy 3 a 4zł.
Miałyście ten krem krem i jakie były wasze wrażenia?
Kurcze ostatnio jak byłam w Biedrze to kremy do rąk były za 2,99zł a dzisiaj patrzę na cenę a tam 3,95zł. Albo ja mam jakieś zwidy ale za późno zauważyłam że były saszetki z maseczkami do twarzy z Perfecty za 1,49zł. Także jeszcze będę musiała się wybrac na jakieś kosmetyczne zakupy :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 12 września 2013
Dwa bublowate balsamy bez których się obejdę :)
Witajcie!
A chciałam oczywiście dodać jakiś kosmetyczny post bo ostatnio u mnie z nimi kiepsko. A tak ogólnie to jakiś miesiąc bubli mam - albo mnie ostatnio tak źle zadowolić.
Te kosmetyki które dzisiaj chcę Wam pokazać niestety nie są już dostępne chyba że poszperacie w Internecie to coś tam można zdziałać. Za każdy z tych kosmetyków zapłaciłam coś ok 10zł lub ciut poniżej.
Zacznijmy od:
SOLUTIONS Modelująco opalający krem do ciała:
Obietnice producenta: Modelująco - opalający krem do ciała. Przy codziennym stosowaniu pomaga zmniejszyć widoczność cellulitu i niedoskonałości skóry. Ujędrnia, uelastycznia i wygładza skórę, nadaje jej delikatny połysk złocistej opalenizny. Produkt testowany dermatologicznie.
Sposób użycia: Nakładać codziennie na całe ciało. Przed włożeniem ubrania odczekać, aż produkt wchłonie się wchłonie w skórę. Po uzyciu umyć ręce.
Ostrzeżenie: Produkt łatwopalny. Przechowywać z dala od źródeł ognia i ciepła. Chronić przed dziećmi. Unikać kontaktu z oczami. Może plamić tkaniny. Produkt nie zawiera filtra słonecznego . Przechowywać w chłodnym i suchym miejscu.
Skład: Aqua, alkohol denat. butylene glycol, isododecane, glycerin, pvp, dimethicone, aluminum starch octenylsuccinate, isoceteth-20, dihydroxyacetone, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, cetearyl alcohol, squalane, parfum, xanthan gum, polyglyceryl-3 diisostearate, disodium edta, magnesium aluminum silicate, methylparaben, polysorbate 60, dimethicone crosspolymer, phosphoric acid, perilla ocymoides seed oil, peg-8, urea, glucosamine hci, prunus amygdalus dulcis seed extract, algae extract, bupleurim falcatum extract, carnitine hci, xymenynic acid, yeast extract, phospholipids, ginko biloba leaf extract, helianthus annuus seed extract, lagerstroemia indica extract, caffeine, malva sylvestris extract, medicago sativa extract, panax ginseng extract, mica. CI 77891.
Opakowanie: Typowe na klik z miękką tubką co ułatwia nam wyciśnięcie kosmetyku.
Konsystencja: Właśnie jest troszkę dziwna jakbym smarowała się serkiem topionym - taką bardziej rozwodnioną wersją.
Zapach: Balsam zwyczajowo śmierdzi - jeśli wiecie jaki zapaszek mają samoopalacze to on ma podobny.
Moja opinia: Ponieważ jest to seria SOLUTIONS wspomagająca walkę z cellulitem to właśnie dlatego na niego się skusiłam. Fakt opala troszkę i nie robi smug ale nie zauważyłam rozświetlenia które powinny nam dawać te złociste drobinki. Faktycznie ujędrnia skórę ale jeśli chodzi o jego wydajność to jest kiepska kiedy ja stosowałam go tylko na całą długość nóg oraz brzuch i pośladki. W takim efekcie produkt ukończył mi się po 2 tygodniach codziennego stosowania a nie ma tu opcji coby nałożyć jego większą ilość ponieważ pozostawia wtedy białe ślady. Szczerze gdyby teraz dawali mi go za darmo to zdecydowanie nie skusiłabym się już więcej na niego. Jeśli jeszcze wspomnieć o składzie to jest on dłuższy niż tablica mendelejewa :)
Mówiąc o drugim balsamie jest to:
AVON, Brazil Beat - Migoczący balsam do ciała
Obietnice producenta: Migoczący balsam do ciała. Nadaje olśniewajacy, piękny połysk.
Sposób użycia: Nałóż obficie na skórę po kąpieli, prysznicu lub zawsze wtedy, gdy marzysz o delikatnym połysku.
Skład: aqua, glycerin, paraffinum liquidum, stearic acid, glyceryl stearate, peg-100 stearate, dimethicone, parfum, petrolatum, henoxyethanol, mica, cetyl alcohol, methylparaben, carbomer, potassiumhydroxide, acrylates/C10-30 alkyl, acrylate crosspolymer, disodium edta, alkohol denat., tocopherol, Ci 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 19140, CI 47005, geaniol, buthylphenyl methylpropional, limonene.
Opakowanie: Tubka również jest wygodna i miękka aczkolwiek tragiczne otwarcie bo trzeba go odkręcać - co niestety jest średnio wygodne.
Konsystencja: Bardzo lejąca wręcz przeciekająca przez palce, ale nie ma problemów z wchłonieniem się w skórę.
Zapach: Słodki, przyjemny taki typowo letni.
Moja opinia: Ma nadawać połysk którego ja za cholerę nie mogę zauważyć a do tego praktycznie nic nie nawilża. Faktycznie zapach jest przyjemny ale jako balsam perfumowany powinien zdecydowanie dłużej utrzymywać się na skórze niż ok godziny. Znam balsamy nawilżające których zapach unosi się cały dzień.A żeby wszystkiego było mało to po tygodniu używania zostało mi z pół tubki balsamu więc wydajność bardzo kiepska.
Wniosek jest taki że dwa balsamy wystarczyły mi tylko na miesiąc stosowania i tylko i wyłącznie używałam ich raz dziennie. Z tym że antycellulitowy używałam już w sierpniu.
A Wy słyszałyście albo miałyście te balsamy ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
A chciałam oczywiście dodać jakiś kosmetyczny post bo ostatnio u mnie z nimi kiepsko. A tak ogólnie to jakiś miesiąc bubli mam - albo mnie ostatnio tak źle zadowolić.
Te kosmetyki które dzisiaj chcę Wam pokazać niestety nie są już dostępne chyba że poszperacie w Internecie to coś tam można zdziałać. Za każdy z tych kosmetyków zapłaciłam coś ok 10zł lub ciut poniżej.
Zacznijmy od:
SOLUTIONS Modelująco opalający krem do ciała:
Obietnice producenta: Modelująco - opalający krem do ciała. Przy codziennym stosowaniu pomaga zmniejszyć widoczność cellulitu i niedoskonałości skóry. Ujędrnia, uelastycznia i wygładza skórę, nadaje jej delikatny połysk złocistej opalenizny. Produkt testowany dermatologicznie.
Sposób użycia: Nakładać codziennie na całe ciało. Przed włożeniem ubrania odczekać, aż produkt wchłonie się wchłonie w skórę. Po uzyciu umyć ręce.
Ostrzeżenie: Produkt łatwopalny. Przechowywać z dala od źródeł ognia i ciepła. Chronić przed dziećmi. Unikać kontaktu z oczami. Może plamić tkaniny. Produkt nie zawiera filtra słonecznego . Przechowywać w chłodnym i suchym miejscu.
Skład: Aqua, alkohol denat. butylene glycol, isododecane, glycerin, pvp, dimethicone, aluminum starch octenylsuccinate, isoceteth-20, dihydroxyacetone, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, cetearyl alcohol, squalane, parfum, xanthan gum, polyglyceryl-3 diisostearate, disodium edta, magnesium aluminum silicate, methylparaben, polysorbate 60, dimethicone crosspolymer, phosphoric acid, perilla ocymoides seed oil, peg-8, urea, glucosamine hci, prunus amygdalus dulcis seed extract, algae extract, bupleurim falcatum extract, carnitine hci, xymenynic acid, yeast extract, phospholipids, ginko biloba leaf extract, helianthus annuus seed extract, lagerstroemia indica extract, caffeine, malva sylvestris extract, medicago sativa extract, panax ginseng extract, mica. CI 77891.
Opakowanie: Typowe na klik z miękką tubką co ułatwia nam wyciśnięcie kosmetyku.
Konsystencja: Właśnie jest troszkę dziwna jakbym smarowała się serkiem topionym - taką bardziej rozwodnioną wersją.
Zapach: Balsam zwyczajowo śmierdzi - jeśli wiecie jaki zapaszek mają samoopalacze to on ma podobny.
Moja opinia: Ponieważ jest to seria SOLUTIONS wspomagająca walkę z cellulitem to właśnie dlatego na niego się skusiłam. Fakt opala troszkę i nie robi smug ale nie zauważyłam rozświetlenia które powinny nam dawać te złociste drobinki. Faktycznie ujędrnia skórę ale jeśli chodzi o jego wydajność to jest kiepska kiedy ja stosowałam go tylko na całą długość nóg oraz brzuch i pośladki. W takim efekcie produkt ukończył mi się po 2 tygodniach codziennego stosowania a nie ma tu opcji coby nałożyć jego większą ilość ponieważ pozostawia wtedy białe ślady. Szczerze gdyby teraz dawali mi go za darmo to zdecydowanie nie skusiłabym się już więcej na niego. Jeśli jeszcze wspomnieć o składzie to jest on dłuższy niż tablica mendelejewa :)
Mówiąc o drugim balsamie jest to:
AVON, Brazil Beat - Migoczący balsam do ciała
Obietnice producenta: Migoczący balsam do ciała. Nadaje olśniewajacy, piękny połysk.
Sposób użycia: Nałóż obficie na skórę po kąpieli, prysznicu lub zawsze wtedy, gdy marzysz o delikatnym połysku.
Skład: aqua, glycerin, paraffinum liquidum, stearic acid, glyceryl stearate, peg-100 stearate, dimethicone, parfum, petrolatum, henoxyethanol, mica, cetyl alcohol, methylparaben, carbomer, potassiumhydroxide, acrylates/C10-30 alkyl, acrylate crosspolymer, disodium edta, alkohol denat., tocopherol, Ci 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 19140, CI 47005, geaniol, buthylphenyl methylpropional, limonene.
Opakowanie: Tubka również jest wygodna i miękka aczkolwiek tragiczne otwarcie bo trzeba go odkręcać - co niestety jest średnio wygodne.
Konsystencja: Bardzo lejąca wręcz przeciekająca przez palce, ale nie ma problemów z wchłonieniem się w skórę.
Zapach: Słodki, przyjemny taki typowo letni.
Moja opinia: Ma nadawać połysk którego ja za cholerę nie mogę zauważyć a do tego praktycznie nic nie nawilża. Faktycznie zapach jest przyjemny ale jako balsam perfumowany powinien zdecydowanie dłużej utrzymywać się na skórze niż ok godziny. Znam balsamy nawilżające których zapach unosi się cały dzień.A żeby wszystkiego było mało to po tygodniu używania zostało mi z pół tubki balsamu więc wydajność bardzo kiepska.
Wniosek jest taki że dwa balsamy wystarczyły mi tylko na miesiąc stosowania i tylko i wyłącznie używałam ich raz dziennie. Z tym że antycellulitowy używałam już w sierpniu.
A Wy słyszałyście albo miałyście te balsamy ?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























