Witajcie!
Oj ostatnio nie miałam czasu niestety nic napisać. Wczoraj w pracy spędziłam 11 godzin a przedwczoraj 10 i w sumie cały tydzień ciągłam jakieś niepotrzebne nadgodziny bo nikomu nie chciało się ruszyć palcem żeby mi pomóc a roboty dorzucali na bieżąco. Także jestem na etapie silnego postanowienia porzucenia pracy i odpoczęcia (niestety najniższa krajowa mnie w tym momencie nie satysfakcjonuje). Ja wiem zawsze muszę się Wam wyżalić jak w końcu się pojawię ale człowieka szlag trafia jak się z nim postępuje w taki sposób. A kierownik chodzi na mnie obrażony bo powiedziałam mu że to chyba z deka za dużo i uciekłam o 16-tej z pracy (oczywiście po 8 godzinach ) :). Ale zostawmy moje problemy a przejdźmy do tematu:
Ujędrniający żel pod prysznic z peelingiem wygląda sobie całkowicie zwyczajnie:
zaś jego konsystencja przedstawia się następująco:
opis producenta:
skład:
Opakowanie: Miękkie opakowanie zamykane na klik. Bardzo wygodne umożliwiające nam wydobycie kosmetyku do końca bez przymusu przecinania go.
Konsystencja: Żel niestety jest dość rzadki, przelewa się przez palce dlatego ja stosuję do przy użyciu gąbki bądź rękawicy. Jak widać ma on zielone kapsułki, które mają ujędrniać ciało, natomiast drobinek odpowiedzialnych za zdzieranie naskórka nie dostrzeżemy aczkolwiek są one wyczuwalne podczas mycia.
Cena: Kosmetyk kosztuje ok 10zł za 200ml.
Opinia: Mówiąc szczerze raczej kolejny raz bym się nie pokusiła na zakup tego żelu. Nie mogę powiedzieć że jest totalnie zły ale w tej cenie można kupić coś o wiele lepszego. Jest dość wydajny mi wystarczył na ok miesiąc czasu z używaniem dodatkowo innego żelu. Także ja nie płaczę że już nie jest dostępny w katalogu AVON. Jego plusem również jest to że nie przesusza nadmiernie skóry. Ujędrniania jakoś za specjalnie nie zauważyłam ale sam żel nie zdziała cudów :)
Dostępność: niestety nie jest już dostępny (przynajmniej ja go nigdzie nie znalazłam)
A wy jaki peeling mogłybyście mi polecić?
Miłego weekendu :)
Pozdrawiam!
Aga!
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
piątek, 12 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
Weekendowe zakupy w SH i PEPCO :)
Witajcie!
Nie wiem jak u Was ale mnie dzisiaj tak Kierownik ciśnienie podniósł z rana że moje znerwicowanie dobiegło zenitu i powiedziałam mu że się zwalnia. Nie dość ze pracuję w każdy dzień tygodnia i zostaję po godzinach, nie wiem co to normalny urlop czy też chorobowe bo i tak muszę iść zawsze coś zrobić bo be zemnie firma stoi to jeszcze się na mnie wyżywają. A jak już powiedziałam że się zwalniam to kierownik się uspokoił. Także mam zszargane nerwy i zimnego piwka z tej okazji bym się napiła. Ale chociaż cieszą mnie moje weekendowe zakupy które to wyglądały tak:
A chciałabym od razu przeprosić za jakość zdjęć coś światło miałam kiepskie w pokoju i nijak lepiej wyjść nie chciały a całkiem z bliska nie byłam w stanie ich zrobić :)
Najpierw PEPCO:
I tak oto jedna sztuka tych tuniczek kosztowała aż 3 zł więc szkoda było nie wziąść bo do legginsów świetne są:)
Body z golfem od wewnątrz z takim fajnym ociepleniem za 4,99zł, na zimę jak znalazł :)
A teraz łupy z SH:
Najpierw pokaże wam co wyczaiłam po 1zł za sztukę:
bluzeczka atmosphere rozmiar 38.
Spodnie SAVIDA rozmiar 40 takie luźniejsze, świetne na zimę, ale w sam raz na długość były jeszcze z metką :)
A teraz ciuszki na wagę:
Bluzeczka z rękawkiem 3/4 Dorothy Parkins rozmiar z metki 40 ogólnie jest na mnie luźna tylko jakieś takie te rękawki ma wąskawe (ale coś ostatnio polubiłam luźniejsze ciuchy) kosztowała coś ok 2zł.
Bluzeczka F&F również rozmiar z metki 40, tak jak poprzednia bluzeczka jest obszerniejsze ale urzekł mnie jej rękawek, a że ja byłam kiedyś młoda gniewna a teraz tylko gniewna pozostałam to lubuję się bardzo w czarnych bądź po prostu bardzo ciemnych ciuchach, a kosztowała ona 1,50zł
Tunika przypuszczam że ciążowa po nazwie MAMA LICIOUS ale za 2,50zł szkoda było jej nie wziąść. Bardzo ładnie wygląda razem z legginsami :)
Golfik ażurowy nieznanej mi firmy Freesoul, tutaj rozmiar ktoś wyciął przypuszczam ze jest to S/M ponieważ jest dopasowany do ciała, a kosztował coś ok 2zł. Zauroczył mnie również tym że jest bardzo długi i można go w spodnie włożyć coby nerami gołymi nie świecić.
Ostatni jest piękny długi sweterek firmy Atmosphere rozmiar 38, kosztował coś ok 3zł. Lubię tego typu sweterki ponieważ można je założyć do legginsów i do długich spodni również dobrze wyglądają.
Na całe zakupy nie wydałam więcej niż 25zł. Więc uważam że warto było. A kupiłam sobie również w innym SH książkę o wampirach pisaną w języku angielskim coby sobie troszkę język podszkolić. Innym razem dodam jej zdjęcie.
A jak Wam się podobają moje zdobycze?
A Wy coś ciekawego ostatnio kupiłyście?
Pozdrawiam!
Aga
Nie wiem jak u Was ale mnie dzisiaj tak Kierownik ciśnienie podniósł z rana że moje znerwicowanie dobiegło zenitu i powiedziałam mu że się zwalnia. Nie dość ze pracuję w każdy dzień tygodnia i zostaję po godzinach, nie wiem co to normalny urlop czy też chorobowe bo i tak muszę iść zawsze coś zrobić bo be zemnie firma stoi to jeszcze się na mnie wyżywają. A jak już powiedziałam że się zwalniam to kierownik się uspokoił. Także mam zszargane nerwy i zimnego piwka z tej okazji bym się napiła. Ale chociaż cieszą mnie moje weekendowe zakupy które to wyglądały tak:
A chciałabym od razu przeprosić za jakość zdjęć coś światło miałam kiepskie w pokoju i nijak lepiej wyjść nie chciały a całkiem z bliska nie byłam w stanie ich zrobić :)
Najpierw PEPCO:
I tak oto jedna sztuka tych tuniczek kosztowała aż 3 zł więc szkoda było nie wziąść bo do legginsów świetne są:)
Body z golfem od wewnątrz z takim fajnym ociepleniem za 4,99zł, na zimę jak znalazł :)
A teraz łupy z SH:
Najpierw pokaże wam co wyczaiłam po 1zł za sztukę:
bluzeczka atmosphere rozmiar 38.
Spodnie SAVIDA rozmiar 40 takie luźniejsze, świetne na zimę, ale w sam raz na długość były jeszcze z metką :)
A teraz ciuszki na wagę:
Bluzeczka z rękawkiem 3/4 Dorothy Parkins rozmiar z metki 40 ogólnie jest na mnie luźna tylko jakieś takie te rękawki ma wąskawe (ale coś ostatnio polubiłam luźniejsze ciuchy) kosztowała coś ok 2zł.
Bluzeczka F&F również rozmiar z metki 40, tak jak poprzednia bluzeczka jest obszerniejsze ale urzekł mnie jej rękawek, a że ja byłam kiedyś młoda gniewna a teraz tylko gniewna pozostałam to lubuję się bardzo w czarnych bądź po prostu bardzo ciemnych ciuchach, a kosztowała ona 1,50zł
Tunika przypuszczam że ciążowa po nazwie MAMA LICIOUS ale za 2,50zł szkoda było jej nie wziąść. Bardzo ładnie wygląda razem z legginsami :)
Golfik ażurowy nieznanej mi firmy Freesoul, tutaj rozmiar ktoś wyciął przypuszczam ze jest to S/M ponieważ jest dopasowany do ciała, a kosztował coś ok 2zł. Zauroczył mnie również tym że jest bardzo długi i można go w spodnie włożyć coby nerami gołymi nie świecić.
Ostatni jest piękny długi sweterek firmy Atmosphere rozmiar 38, kosztował coś ok 3zł. Lubię tego typu sweterki ponieważ można je założyć do legginsów i do długich spodni również dobrze wyglądają.
Na całe zakupy nie wydałam więcej niż 25zł. Więc uważam że warto było. A kupiłam sobie również w innym SH książkę o wampirach pisaną w języku angielskim coby sobie troszkę język podszkolić. Innym razem dodam jej zdjęcie.
A jak Wam się podobają moje zdobycze?
A Wy coś ciekawego ostatnio kupiłyście?
Pozdrawiam!
Aga
niedziela, 7 lipca 2013
Antyperspitanty - jak chronię się przed potem i nieprzyjemnym zapaszkiem :)
Witajcie!
Od wczoraj dałam sobie troszkę luzu bo chciałam polatać po sh "połowić" ciuchy co nawet fajnie wyszło. A do tego miałam zamiar dokończyć czytać książkę, która niedługo się tutaj również ukaże, co muszę się pochwalić udało mi się. Przyznaję, że po całym dniu pracy nie zawsze mam ochotę na czytanie czy chodzenie po sklepach.
A teraz do tematu. Moje antyperspiranty:
A tera coby nie było jak wyglądają po odkręceniu:
1) Dezodorant antyperspiracyjny ON DUTY sports tropics - dużo o nim pisać nie będę najważniejsze jest to że ma przyjemny nienachalny zapach, nie pozostawia białych śladów na odzieży i to co najistotniejsze bardzo dobrze chroni przed potem i nieprzyjemnym zapachem. Dlaczego znowu AVON bo jak dla mnie najlepsze mają tego typu produkty. Koszt ok 6zł.
2) Mgiełka do ciała mleko i miód NATURALS - używam codziennie parę razy dziennie dwóch wariantów tych mgiełek albo tą na zdjęciu bądź z granatem. Bardzo dobrze odświeżają i chłodzą na jakiś czas ciało w miejscu w którym się popsikamy. Ja wiem że większość z Was za nimi nie przepada ja jednak bardzo je lubię i zawsze mam w zapasie ok 2 sztuk w kryzysowej sytuacji. Spełnia swoje zadanie a faktem jest że po użyciu na początku wyczuwamy alkohol który po chwili jednak się ulatnia. Ja ze swojej strony polecam. Koszt ok 10zł.
3) Dezodorant antyperspiracyjny perfumowany Slip Into ... - te kulki również uwielbiam za to że nie pozostawiają śladów na ubraniach i bardzo dobrze chronią przed potem. Póki co są mim nieodłącznym sprzymierzeńcem w walce z p;otem i przykrym zapachem. Ze swojej strony polecam aczkolwiek każdy może mieć swoje zdanie :) Koszt ok 7zł.
A wy jakich dezodorantów antyperspiracyjnych używacie?
Wiem, wiem pewnie znowu się przyczepicie że to AVON. :)
Pozdrawiam!
Aga!
Od wczoraj dałam sobie troszkę luzu bo chciałam polatać po sh "połowić" ciuchy co nawet fajnie wyszło. A do tego miałam zamiar dokończyć czytać książkę, która niedługo się tutaj również ukaże, co muszę się pochwalić udało mi się. Przyznaję, że po całym dniu pracy nie zawsze mam ochotę na czytanie czy chodzenie po sklepach.
A teraz do tematu. Moje antyperspiranty:
A tera coby nie było jak wyglądają po odkręceniu:
1) Dezodorant antyperspiracyjny ON DUTY sports tropics - dużo o nim pisać nie będę najważniejsze jest to że ma przyjemny nienachalny zapach, nie pozostawia białych śladów na odzieży i to co najistotniejsze bardzo dobrze chroni przed potem i nieprzyjemnym zapachem. Dlaczego znowu AVON bo jak dla mnie najlepsze mają tego typu produkty. Koszt ok 6zł.
2) Mgiełka do ciała mleko i miód NATURALS - używam codziennie parę razy dziennie dwóch wariantów tych mgiełek albo tą na zdjęciu bądź z granatem. Bardzo dobrze odświeżają i chłodzą na jakiś czas ciało w miejscu w którym się popsikamy. Ja wiem że większość z Was za nimi nie przepada ja jednak bardzo je lubię i zawsze mam w zapasie ok 2 sztuk w kryzysowej sytuacji. Spełnia swoje zadanie a faktem jest że po użyciu na początku wyczuwamy alkohol który po chwili jednak się ulatnia. Ja ze swojej strony polecam. Koszt ok 10zł.
3) Dezodorant antyperspiracyjny perfumowany Slip Into ... - te kulki również uwielbiam za to że nie pozostawiają śladów na ubraniach i bardzo dobrze chronią przed potem. Póki co są mim nieodłącznym sprzymierzeńcem w walce z p;otem i przykrym zapachem. Ze swojej strony polecam aczkolwiek każdy może mieć swoje zdanie :) Koszt ok 7zł.
A wy jakich dezodorantów antyperspiracyjnych używacie?
Wiem, wiem pewnie znowu się przyczepicie że to AVON. :)
Pozdrawiam!
Aga!
piątek, 5 lipca 2013
Piekło arktyki - Robert Ludlum, James Cobb
Witajcie!
A dzisiaj nie kosmetycznie bo chciałabym wam przedstawić właśnie powieść sensacyjną Piekło arktyki napisaną przez Roberta Lublum oraz Jamesa Cobb:
A teraz krótki opis:
Jako że ja niestety nie przepadam za powieściami sensacyjnymi tak ta naprawdę mi się spodobała. Czytając opinie na jej temat w Internecie natkniecie się w większości na niezbyt pozytywne recenzje. Ja owszem długo czytałam sam początek bo były jak dla mnie mało istotne opisy, które mnie zwyczajowo nudziły ale w momencie gdy zaczęła się akcja, czyli jak lecieli na wyspę, wciąga bardzo i chciałoby się nie przestawać czytać. A tu nie ma jak bo trzeba iść do pracy. Książkę czytałam ok 2 tygodni ale niestety nie miałam na nią czasu codziennie. Jak w pracy się napatrzę codziennie na papierki to jak przychodzę do domu to czasem tylko marze o wyrku i odpoczynku :)
Także naprawdę polecam dla tych co lubią powieści sensacyjne. Ja ogólnie czytam jeszcze cięższą literaturę ale ostatnimi czasy postanowiłam się troszkę poodhamiać :)
Nie będę wam jej opowiadać bo nie o to w tym chodzi.
A wy może czytaliście coś ostatnio ciekawego co byście mi mogli polecić ?
Pozdrawiam!
Aga
A dzisiaj nie kosmetycznie bo chciałabym wam przedstawić właśnie powieść sensacyjną Piekło arktyki napisaną przez Roberta Lublum oraz Jamesa Cobb:
A teraz krótki opis:
Jako że ja niestety nie przepadam za powieściami sensacyjnymi tak ta naprawdę mi się spodobała. Czytając opinie na jej temat w Internecie natkniecie się w większości na niezbyt pozytywne recenzje. Ja owszem długo czytałam sam początek bo były jak dla mnie mało istotne opisy, które mnie zwyczajowo nudziły ale w momencie gdy zaczęła się akcja, czyli jak lecieli na wyspę, wciąga bardzo i chciałoby się nie przestawać czytać. A tu nie ma jak bo trzeba iść do pracy. Książkę czytałam ok 2 tygodni ale niestety nie miałam na nią czasu codziennie. Jak w pracy się napatrzę codziennie na papierki to jak przychodzę do domu to czasem tylko marze o wyrku i odpoczynku :)
Także naprawdę polecam dla tych co lubią powieści sensacyjne. Ja ogólnie czytam jeszcze cięższą literaturę ale ostatnimi czasy postanowiłam się troszkę poodhamiać :)
Nie będę wam jej opowiadać bo nie o to w tym chodzi.
A wy może czytaliście coś ostatnio ciekawego co byście mi mogli polecić ?
Pozdrawiam!
Aga
czwartek, 4 lipca 2013
Kolory tęczy - TAG
Witam!
Dziękuję bardzo za nominację do TAGu : KOLORY TĘCZY a nominowana zostałam przez http://eweliska.blogspot.com . A teraz kolorki które w nim biorą udział: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, różowy :)
CZERWONY - żel pod prysznic mleczko rabarbarowe o przepięknym świeżym zapachu
POMARAŃCZOWY - krem na dzień z granulkami koloryzującymi zawsze gości u mnie latem
ŻÓŁTY - żel arnikowy na rozszerzone naczynka, sińce, potłuczenia, obrzmienia powiem tylko tyle że sińce znikają w mgnieniu oka
ZIELONY - żel do mycia twarzy oczyszczająco normalizujący naprawdę świetny żel i nie wysusza nadmiernie
NIEBIESKI - głęboko oczyszczająca maseczka z glinką - świetnie działa na skórę twarzy pomimo że nie polubiłam się z nią od pierwszego użycia :)
RÓŻOWY - mleczko do ciała brzoskwinia i liczi mimo że zapach jest intensywny to lubię je za to jak nawilża
I to byłoby chyba wszystko. Osobiście nie wiem kogo by nominowac więc zapraszam Was wszystkie do wzięcia udziału w zabawie jeśli tylko macie ochotę :)
Pozdrawiam!
Aga
Dziękuję bardzo za nominację do TAGu : KOLORY TĘCZY a nominowana zostałam przez http://eweliska.blogspot.com . A teraz kolorki które w nim biorą udział: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, różowy :)
CZERWONY - żel pod prysznic mleczko rabarbarowe o przepięknym świeżym zapachu
POMARAŃCZOWY - krem na dzień z granulkami koloryzującymi zawsze gości u mnie latem
ŻÓŁTY - żel arnikowy na rozszerzone naczynka, sińce, potłuczenia, obrzmienia powiem tylko tyle że sińce znikają w mgnieniu oka
ZIELONY - żel do mycia twarzy oczyszczająco normalizujący naprawdę świetny żel i nie wysusza nadmiernie
NIEBIESKI - głęboko oczyszczająca maseczka z glinką - świetnie działa na skórę twarzy pomimo że nie polubiłam się z nią od pierwszego użycia :)
RÓŻOWY - mleczko do ciała brzoskwinia i liczi mimo że zapach jest intensywny to lubię je za to jak nawilża
I to byłoby chyba wszystko. Osobiście nie wiem kogo by nominowac więc zapraszam Was wszystkie do wzięcia udziału w zabawie jeśli tylko macie ochotę :)
Pozdrawiam!
Aga
wtorek, 2 lipca 2013
Zakupoholizm czerwca :)
Witajcie!
Właśnie wróciłam do domu a miałam burzliwy dzień. Rano ortopeda powiedział żebym się namyśliła nad rehabilitacją leżącą w szpitalu tak gdzieś miesięczną więc zonka miałam strasznego. I o dziwo dostałam skierowanie na rezonans magnetyczny ale niestety u nas terminy dopiero na 2 grudnia (będę szukała coś wcześniej ale tak na wszelki wypadek już się zarejestrowałam.) i oczywiście jeszcze zabiegi rehabilitacyjne. A teraz dopiero co wróciłam z pracy bo jeszcze u dentysty byłam. Tak mnie wymęczyła że mam pół szczęki spuchnięte :)
A teraz powrót do tematu. W tym miesiącu nie kupię żadnych balsamów, kremów do twarzy czy żeli do mycia twarzy bo zwyczajowo mam zapasy przynajmniej na półtora roku. A teraz popatrzcie to co zakupiłam:
W Auchanie:
1. Zestaw balsamów z Kolastyny za cenę 7zł
2. Venus żel do higieny intymnej za 4,37zł
3. Balsam do ciała Joanna KIWI za 4,84zł
4. Balsam do ciała Joanna Czarna porzeczka za 4,84zł
5. Balsam do ciała Evitte regenerujący z oliwką w cenie 4,59zł
6. Balsam do ciała Evitte przeciwcellulitowy z pomarańczą w cenie 4,59zł
7. 3 sztuki żelu męskiego Radox w zawrotnej cenie 3zł (szkoda że damskich nie było)
8. Mrs. Potter's odżywka do włosów z arniką do włosów przetłuszczających się w cenie 6,99zł
9. 3 sztuki żelu do mycia twarzy z SORAYA za cenę 5zł.
Z AVON:
1. Krem koloryzujący, mgiełka do ciała, olejek do opalania, woda toaletowa, podkład w cenie 40zł
2. 2 sztuki zestawów żel do mysia twarzy oraz krem do rąk w cenie 6,59zł
3. Żel-krem do twarzy z ogórkiem w cenie 5zł
4. Zestaw pomadka powiększająca usta + tusz SUPR FULL (mój ulubiony) w cenie 13,99.
Z Biedronki:
1. Krem pielęgnacyjny dla dzieci NIVEA w cenie 6,99zł (ale to jest dla mojej ukochanej Amelii jak niebawem przyjedzie)
2. Pomadka ochronna Oeparol za 3,59zł (nie jestem z niej zadowolona).
3. 2 sztuki kremu Bambino dla dzieci po 2,99zł (i to znowu na prezent dla Amelii :*)
4. 2 sztuki pomadek ochronnych z Bell w cenie 2,59zł
5. 2 sztuki lakierów Bell French Nude w cenie 4,99zł
Rossmann:
1. Szampon ze skrzypem polnym i rozmarynem Joanna 2,99zł
2. Garnier Fructis lekka odżywka do włosów w cenie 5,49zł
3. Żel na ukąszenia komarów 5,39zł
TESCO:
1. NIVEA odświeżający krem do twarzy na dzień za 8,11zł
2. NIVEA regenerujący krem do twarzy na noc za 8,11zł
3. Ziaja Intima płyn do higieny intymnej konwalia za 5,31zł
4. Płyn do kąpieli lawendowy za 5,49zł
5. Szampon regenerujący do włosów za 5zł.
To już wszystko. Na prawdę sporo mi się tego nazbierało. A w sumie wydałam ok 211zł.
Jak na mnie to sporo ale jestem zadowolona z tego co kupiłam.
A wy któryś z tych kosmetyków miałyście?
A może coś wam się podoba z tego co kupiłam?
Pozdrawiam!
Aga
Właśnie wróciłam do domu a miałam burzliwy dzień. Rano ortopeda powiedział żebym się namyśliła nad rehabilitacją leżącą w szpitalu tak gdzieś miesięczną więc zonka miałam strasznego. I o dziwo dostałam skierowanie na rezonans magnetyczny ale niestety u nas terminy dopiero na 2 grudnia (będę szukała coś wcześniej ale tak na wszelki wypadek już się zarejestrowałam.) i oczywiście jeszcze zabiegi rehabilitacyjne. A teraz dopiero co wróciłam z pracy bo jeszcze u dentysty byłam. Tak mnie wymęczyła że mam pół szczęki spuchnięte :)
A teraz powrót do tematu. W tym miesiącu nie kupię żadnych balsamów, kremów do twarzy czy żeli do mycia twarzy bo zwyczajowo mam zapasy przynajmniej na półtora roku. A teraz popatrzcie to co zakupiłam:
W Auchanie:
1. Zestaw balsamów z Kolastyny za cenę 7zł
2. Venus żel do higieny intymnej za 4,37zł
3. Balsam do ciała Joanna KIWI za 4,84zł
4. Balsam do ciała Joanna Czarna porzeczka za 4,84zł
5. Balsam do ciała Evitte regenerujący z oliwką w cenie 4,59zł
6. Balsam do ciała Evitte przeciwcellulitowy z pomarańczą w cenie 4,59zł
7. 3 sztuki żelu męskiego Radox w zawrotnej cenie 3zł (szkoda że damskich nie było)
8. Mrs. Potter's odżywka do włosów z arniką do włosów przetłuszczających się w cenie 6,99zł
9. 3 sztuki żelu do mycia twarzy z SORAYA za cenę 5zł.
Z AVON:
1. Krem koloryzujący, mgiełka do ciała, olejek do opalania, woda toaletowa, podkład w cenie 40zł
2. 2 sztuki zestawów żel do mysia twarzy oraz krem do rąk w cenie 6,59zł
3. Żel-krem do twarzy z ogórkiem w cenie 5zł
4. Zestaw pomadka powiększająca usta + tusz SUPR FULL (mój ulubiony) w cenie 13,99.
Z Biedronki:
1. Krem pielęgnacyjny dla dzieci NIVEA w cenie 6,99zł (ale to jest dla mojej ukochanej Amelii jak niebawem przyjedzie)
2. Pomadka ochronna Oeparol za 3,59zł (nie jestem z niej zadowolona).
3. 2 sztuki kremu Bambino dla dzieci po 2,99zł (i to znowu na prezent dla Amelii :*)
4. 2 sztuki pomadek ochronnych z Bell w cenie 2,59zł
5. 2 sztuki lakierów Bell French Nude w cenie 4,99zł
Rossmann:
1. Szampon ze skrzypem polnym i rozmarynem Joanna 2,99zł
2. Garnier Fructis lekka odżywka do włosów w cenie 5,49zł
3. Żel na ukąszenia komarów 5,39zł
TESCO:
1. NIVEA odświeżający krem do twarzy na dzień za 8,11zł
2. NIVEA regenerujący krem do twarzy na noc za 8,11zł
3. Ziaja Intima płyn do higieny intymnej konwalia za 5,31zł
4. Płyn do kąpieli lawendowy za 5,49zł
5. Szampon regenerujący do włosów za 5zł.
To już wszystko. Na prawdę sporo mi się tego nazbierało. A w sumie wydałam ok 211zł.
Jak na mnie to sporo ale jestem zadowolona z tego co kupiłam.
A wy któryś z tych kosmetyków miałyście?
A może coś wam się podoba z tego co kupiłam?
Pozdrawiam!
Aga
poniedziałek, 1 lipca 2013
Serniczek na zimno z truskawkami :)
Witam!
Dzisiaj chciałam pokazać Wam jaki wczoraj zrobiłam serniczek i niestety został jego malutki kawałeczek. Jak tylko rodzice się dowiedzieli to wpadli i połowę zeżarli :)
A wygląda on sobie tak oto zwyczajnie:
Ta oto blacha mieściła 4 kilo sernika (wiem bo go zważyłam po zrobieniu). Niestety jest on pracochłonny i czas jego wykonania to 2-3 godziny. A teraz chciałabym wam pokazać etapy jego realizacji :)
1. Najpierw rozpuszczamy galaretkę w proporcji 1 galaretka na 1,5 szklanki gorącej wody i odstawiamy aby ostygła. Jak jest już zimna to ja zawsze wkładam ją do lodówki aby szybciej stężała. Powinna to być galaretka truskawkowa a ja w tym przypadku użyłam pomarańczowej i cytrynowe. W sumie zużyłam 4 galaretki.
2.Kruszymy 300 gram herbatników maślanych na miałko, w garnuszku roztapiamy kostkę masła i dodajemy do niej 2 duże łyżki miodu, następnie całość ze sobą mieszamy i szybko wykładamy na blachę (ja zawsze rozkładam papier) ponieważ będzie nam z tego się robiła skorupa. Jak ciasto już się schłodzi to wstawiamy je na ok 20 minut do lodówki :) A wygląda to tak:
3. Teraz płukam sobie truskawki, niestety nie powiem wam dokładnie proporcji ale na taką blachę zużywam ich na pewno ok kilograma. rozkładam na tych herbatnikach i rozlewam średnio stężałą galaretką ja tu akurat użyłam tej pomarańczowej. I wstawiam znowu na ok 20 minut do lodówki (czasami dłużej zależy ile czasu mi zajmie zrobienie sera). A wygląda to sobie teraz tak:
4. Następnie ubijam 330gram śmietany 30% lub 36% z śmietan fix-em, tak aby zrobiła mi się bita śmietana (używałam do tego również takiej bitej śmietany z poszku). Jak już jest taka fest gęsta dodaję do niej ser biały taki w kubełku (jeśli mam bezsmakowy ser to jeszcze do bitej śmietany dodaję ok 3 torebeczek małych cukru waniliowego) albo zwykły bezsmakowy albo waniliowy. Całość dokładnie mieszam. Wykładam na truskawki polane galaretką. Wkłądam znowu do lodówki na ok 20 minut. Wygląda to tak:
5. Płukam resztę truskawek (najczęściej zostawiam te najładniejsze i największe :)) Wyciągam ciasto z lodówki rozkładam truskawki i dodaję stężałą galaretkę (tutaj musi być ona już gęstsza żeby nam nie wymieszała się z serem). Teraz ciasto najlepiej włożyć do lodówki na jakieś 2-3 godziny żeby dobrze stężało ale ja rzadko kiedy wytrzymuję tyle i kroję wcześniej więc się rozlatuj a smakuje bosko. A tak wygląda po 3 godzinach schłodzenia przekrojone:
Takie ciasto można robić w wersji jakiej się lubi ja używałam już do niego jagód, brzoskwiń no takich owoców na jakie mam aktualnie ochotę.
A przepis dla tych co by chcieli się skusić. Proporcje tego możecie robić dowolne. Ja zawsze robię wielką blachę bo jak tylko powiem że je zrobiłam to ni mogę się odpędzić od rodzinki jak od much :). Jutro wstaję o 5 rano i robię kolejne bo już mi się zapowiedzieli że chcą pyszny deserek :)
Życzę smacznego :P
A jak się Wam ono podoba?
Został już jego mały kawałeczek więc muszę się pospieszyć zanim wróci głodomor z pracy.
Pozdrawiam!
Aga
Dzisiaj chciałam pokazać Wam jaki wczoraj zrobiłam serniczek i niestety został jego malutki kawałeczek. Jak tylko rodzice się dowiedzieli to wpadli i połowę zeżarli :)
A wygląda on sobie tak oto zwyczajnie:
Ta oto blacha mieściła 4 kilo sernika (wiem bo go zważyłam po zrobieniu). Niestety jest on pracochłonny i czas jego wykonania to 2-3 godziny. A teraz chciałabym wam pokazać etapy jego realizacji :)
1. Najpierw rozpuszczamy galaretkę w proporcji 1 galaretka na 1,5 szklanki gorącej wody i odstawiamy aby ostygła. Jak jest już zimna to ja zawsze wkładam ją do lodówki aby szybciej stężała. Powinna to być galaretka truskawkowa a ja w tym przypadku użyłam pomarańczowej i cytrynowe. W sumie zużyłam 4 galaretki.
2.Kruszymy 300 gram herbatników maślanych na miałko, w garnuszku roztapiamy kostkę masła i dodajemy do niej 2 duże łyżki miodu, następnie całość ze sobą mieszamy i szybko wykładamy na blachę (ja zawsze rozkładam papier) ponieważ będzie nam z tego się robiła skorupa. Jak ciasto już się schłodzi to wstawiamy je na ok 20 minut do lodówki :) A wygląda to tak:
3. Teraz płukam sobie truskawki, niestety nie powiem wam dokładnie proporcji ale na taką blachę zużywam ich na pewno ok kilograma. rozkładam na tych herbatnikach i rozlewam średnio stężałą galaretką ja tu akurat użyłam tej pomarańczowej. I wstawiam znowu na ok 20 minut do lodówki (czasami dłużej zależy ile czasu mi zajmie zrobienie sera). A wygląda to sobie teraz tak:
4. Następnie ubijam 330gram śmietany 30% lub 36% z śmietan fix-em, tak aby zrobiła mi się bita śmietana (używałam do tego również takiej bitej śmietany z poszku). Jak już jest taka fest gęsta dodaję do niej ser biały taki w kubełku (jeśli mam bezsmakowy ser to jeszcze do bitej śmietany dodaję ok 3 torebeczek małych cukru waniliowego) albo zwykły bezsmakowy albo waniliowy. Całość dokładnie mieszam. Wykładam na truskawki polane galaretką. Wkłądam znowu do lodówki na ok 20 minut. Wygląda to tak:
5. Płukam resztę truskawek (najczęściej zostawiam te najładniejsze i największe :)) Wyciągam ciasto z lodówki rozkładam truskawki i dodaję stężałą galaretkę (tutaj musi być ona już gęstsza żeby nam nie wymieszała się z serem). Teraz ciasto najlepiej włożyć do lodówki na jakieś 2-3 godziny żeby dobrze stężało ale ja rzadko kiedy wytrzymuję tyle i kroję wcześniej więc się rozlatuj a smakuje bosko. A tak wygląda po 3 godzinach schłodzenia przekrojone:
Takie ciasto można robić w wersji jakiej się lubi ja używałam już do niego jagód, brzoskwiń no takich owoców na jakie mam aktualnie ochotę.
A przepis dla tych co by chcieli się skusić. Proporcje tego możecie robić dowolne. Ja zawsze robię wielką blachę bo jak tylko powiem że je zrobiłam to ni mogę się odpędzić od rodzinki jak od much :). Jutro wstaję o 5 rano i robię kolejne bo już mi się zapowiedzieli że chcą pyszny deserek :)
Życzę smacznego :P
A jak się Wam ono podoba?
Został już jego mały kawałeczek więc muszę się pospieszyć zanim wróci głodomor z pracy.
Pozdrawiam!
Aga
Subskrybuj:
Posty (Atom)































