Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

Kolastyna - brązujący balsam do ciała .

Witajcie!

Dziś o balsamie o którym mam mieszane uczucia - ale więcej poczytacie poniżej.

Kolastyna - balsam brązujący, nawilżający z ekstraktem z orzecha włoskiego i masła kakaowego.
Opakowanie: balsam zamknięty jest w brązowym, twardym, plastikowym opakowaniu. Pojemność 250 ml. Zamykany jest na 'zatrzask' który nie zacina się i w sumie działa do samego końca użytkowania. Buteleczka nie jest przeźroczysta więc ciężko nam sprawdzić ile go pozostało - choć pod światło co nieco widać.
Konsystencja: Balsam ma kolor biały, jest bardzo gęsty - choć bez problemu się wchłania. Ja mam duże ale do zapachu - czuję jakby coś zjełczało ale ciężko m stwierdzić co.
Co nieco o samym produkcie:
Skład:
Moja opinia: Balsam jak balsam ani krzywdy nie robi ani też nie ma spektakularnego działania. Brązowienia skóry nie zauważyłam ale przez sam zapach no nie używam go codziennie - szczególnie że teraz męczę się z dwoma śmierdziuszkowatymi balsamami. Przyjemności ze stosowania zapomnijcie. Ale faktycznie wchłania się bardzo szybko i do tego  nie robi żadnych smug. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka i delikatna - tylko zapach utrzymuje się bardzo długo co dla mnie jest na duży minus - dlatego najczęściej stosuję go na noc przed snem ale co z tego jak rano po przebudzeniu nadal go czuć :/ Osobiście nie wrócę do niego bo jeśli mam mieć już parafinę na początku składu to choć w przyjemnie pachnącym kosmetyku. Mi osobiście parafina szkody nie robi ale nie ukrywajmy skład nie zachwyca. Jestem na nie. Teraz mam jeszcze dwa balsamy brązujące czekające w kolejce jeden z Bielendy a drugi z Sorayi - ciekawe jak one się sprawdzą.
Moja ocena: 2,5/5 (niestety zapachu nie przeboleję)
Cena: kupiony w promocji w Auchan za 3,50 zł
Dostępność: Drogerie i markety.

A Wy miałyście go?
Może jesteście w stanie polecić balsam brązujący który nie 'śmierdzi'?

Muszę bardziej regularnie tu bywać - ale wczoraj byłam padnięta - pobudka o 5 rano i multum papierkowej roboty z czego i tak ze wszystkim się nie wyrobiłam :/

Mam nadzieje, ze u Was tak jak u mnie piękna i słoneczna pogoda :)

Pozdrawiam!
Aga!!!

poniedziałek, 24 marca 2014

Mydła w kostce i takie zdarza mi się używać :)

Witajcie!

Dzisiaj luźno i bezstresowo co nieco o zwykłych mydłach w kostce - te cudaki raczej zużywam razem w moim P. bo jakoś średnio przepadam za tą formą myjadeł - choć tutaj zdarzają się wyjątki :)

Na pierwszy rzut chciałabym wspomnieć co nieco o mydełku lawendowym - choć to mini wersja to mam chęć na zakup całej kostki :)
Mydło od samego początku urzekło mnie zapachem ale cóż taka miniaturka wystarczyła tylko na ok 2 tygodnie. Świetnie się pieni i oczyszcza skórę a i przy całym tym procesie jej nie wysusza. Mam ogromną chęć na kostkę choć 200g i będę musiała się za nim rozejrzeć. Ogólnie uwielbiam zapach lawendy więc dlatego też tak mi ono przypasowało. Ile kosztuje i gdzie jest dostępne niestety nie potrafię powiedzieć.

Kolej na mydełko z limitowanej serii Barwy:
Samo mydło tak pięknie się prezentowało ze szkoda było mi do używać. Ale po cóż ma leżeć. Nie stosuję go tylko do rąk ale i do całego ciała. zapach ma słodki i delikatny pozostaje przez chwilę na skórze. Również nie wysusza skóry a wystarczyło podobnie jak powyższe mydło na ok 2 tygodnie stosowania. Uwielbiałam się w nie wwąchiwać ja byłam tylko w łazience. Z chęcią skuszę się na pełnowymiarowe mydło z Barwy. A jak pięknie było zapakowane. Mydła z tej firmy widziałam ze są dostępne w Rossmannie i kostka 200g kosztuje ok 7zł.

Ostatnie mydło o którym chcę wspomnieć jest to naturalne mydło hypoalergiczne wyprodukowane dla Biedronki:
Mydło jest białe i raczej przydatne dla osób z dużym łojotokiem skóry. Lubię to mydło bo pachnie  'mydlano' czyli tak jak czasami lubię. Przesusza trochę skórę ale po zastosowaniu balsamu jest OK. A jak pięknie barwi nam wodę na mleczny kolor :) Myślę ze w swoim przedziale cenowym jest to bardzo dobre mydło i mój P. szczególnie sobie je chwali. Skóra mu się tak szybko nie przesusza a zapach ten 'mydlany' utrzymuje się przez kilka godzin (dla mnie oczywiście nie jest to minusem). Za kostkę 200g zapłacicie w Biedronce 1,99zł. Dla porównania teraz mam mydło Biały jeleń tylko że tutaj kostka 100g kosztuje ok 2,50zł.

A Wy jakie mydła lubicie używać ?
Może akurat mi coś ciekawego polecicie?

Idę dalej leżakować z książką bo u mnie od soboty ulewy i stawy bolą szczególnie ten lewy (co idzie pod nóż) a jeszcze dzisiaj był spacer do pracy który niestety mnie jeszcze bardziej wymęczył :/ Jeszcze mój kierownik stwierdził, że przecież skoro mam chorobowe i chodzę na rehabilitację to powinno mnie już przestać boleć - no cóż nie zdaje sobie sprawy że to zwyrodnienie i niestety tylko mogę próbować zawalczyć przeciw zapalnie a ból - póki boli tzn że jeszcze jest OK ponoć jak przestanie to należy się zacząć martwić :)
A teraz trzymajcie kciuki bo za tydzień podróż do specjalisty który wpisze mnie w kolejkę mam nadzieję ze do 2020 roku nie będę musiała czekać :)

Buziaki!
Spokojnej nocy!
Aga!!!

piątek, 7 marca 2014

Lifting twarzy chyba raczej nie!

Witajcie!

Dziś na tapetę biorę maseczkę liftingującą firmy Efektima z ekstraktem z granatu.




Opakowanie i konsystencja: typowe dla takich produktów saszetka która zawiera 10ml maseczki o konsystencji glutowatej półrzeźroczystej.
Co pisze o niej producent:



Skład:
Moja opinia: Maseczka daje zero rezultatów. Ani się nie wchłania, ani nie liftinguje czy napina skórę. Do tego niezbyt przyjemnie pachnie. Wydajność standardowa ponieważ jedno opakowanie wystarczyło mi na 3 użycia a miałam ich dwa. Zużyłam i więcej do tego produktu nie wrócę - choć nie powiedziane że jak natrafię na inną maseczkę w promocji to po nią sięgnę. Póki co ta jest niewarta zachodu.
Cena: w zależności od sklepu ja zapłaciłam 0,99zł
Dostępność: Pepco, Natura
Ocena: 0,5/5

Jak dla mnie totalna porażka.
A Wy ją może miałyście?

Pozdrawiam!
Aga!!!

piątek, 7 lutego 2014

Przeczkowy nawilżający balsam do ciała :)

Witajcie!

Dawno mnie coś nie było ale niestety rehabilitacja praca i wizyty u lekarzy pożerają mi praktycznie cały wolny czas - choć uda mi się co nieco do Was zajrzeć i poczytać ale zaległości w tym temacie również mam.

A dzisiaj w końcu chciałabym Wam przedstawić Porzeczkowy nawilżający balsam do ciała Joanna Naturia :
Opakowanie: Miękka tubka z której bez problemu wydobędziemy balsam. Szata graficzna bardzo przyjemna dla oka. Pojemność balsamu to 200ml. Otwarcie typowe na 'zatrzask'. Nie zacina się ani nie wyłamuje.
Konsystencja: Jak widać na zdjęciu dość gęsty balsam o lekko fioletowym kolorze. Bardzo dobrze rozsmarowywuje się na ciele. Niue zostawia tłustej warstwy. A dla mnie chyba najistotniejszy jest jego zapach cudownych porzeczek. Ja w nim żadnego chemicznego smrodku nie czuję.
Opis producenta:
Skład:
Moja opinia: Pomimo iż jest to bardzo tani balsam i do tego składem nie grzeszy to ja go bardzo polubiłam I tak sobie myślę że co jakiś czas będę wracała do niego choć może do innej wersji zapachowej. Wysmarowanie się nim wystarcza mi na cała dobę abym czuła nawilżenie. Choć przyznam bez bicia że po samym użyciu go wyczuwalna jest taka dziwna powłoczka która po krótkim czasie wchłania się całkowicie. Najbardziej ubolewam nad tym, że sam zapach utrzymuje się bardzo krótko na ciele - a jest on na prawdę przepiękny. Jak byłam od bardzo dawna nastawiona bardzo anty na wszelkie owocowe zapachy tak ten mnie zaczyna do nich na nowo przekonywać. Nie spodziewałam się wiele po nim a bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Z wydajnością jest średnio - choć ja zauważyłam że ogólnie balsamy zużywam w tempie prawie ekspresowym. Przy codziennym stosowaniu mi ten balsam wystarczy na ok 3 tygodnie używania. Zadowala mnie że jest treściwy a nie wodnisty tak jak np. duże balsamy ISANA czy te z Evitte. Z moje strony świetna odskocznia w te chłodniejsze dni. Polecam wszystkim tym którzy lubią zapach porzeczki :)
Cena: ok 5zł - w zależności od miejsca gdzie kupicie
Dostępność: Auchan - ale przypuszczam że drogerie i inne markety również posiadają go w swoim asortymencie
Ocena: 3+/5 (ideałem nie jest ale świetne umila czas spędzony na  balsamowaniu)

Mam tylko nadzieję, że u mnie notki zaczną się w końcu ukazywać w miarę regularnie.

A Wy miałyście ten balsam ?
A może jakiś inny zapach możecie szczególnie polecić z Joanny bądź innej firmy?

Pozdrawiam!
Aga!!!



środa, 27 listopada 2013

Delia BIO - krem do twarzy kozie mleko + olej migdałowy.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym rozwiać wszelkie przypuszczenia co do doklejania rzęs w moim makijażu bo ja za chiny ludowe nic w oko sobie nie wsadzę - problem mam z robieniem kreski czy tuszowaniem rzęs (tak jak dzisiaj prawie się popłakałam bo sobie za blisko oka szczoteczką zajechałam.) - oj wrażliwe mam oczy że hoho. A tak całkowicie poważnie no jedyne co uważam że jest takie jak powinno to właśnie moje rzęsy i mam taki fajny dołeczek jak się zacieszam - kiedyś pokaże :) Kurcze przy robieniu makijażu największym problemem jest to że ja nigdy nie mam czasu i poświęcam mu dosłownie 5 minut przed wyjściem z domu a w pracy z kosmetyków posiadam tylko i wyłącznie pomadkę bądź szminkę. Także u mnie z makijażami średnio i powiem że myślałam ze będzie gorzej ale rzęsy dobrze odwróciły uwagę :)
Aj ale dobra temat był inny czyli krem nawilżający do twarzy Delia BIO :)
To jest ten krem co miał być cały a przyszła gdzieś ok połowa - ale pomimo tego tak mile mnie zaskoczył że będę w przyszłości musiała sie za nim rozejrzeć.
Opakowanie: Jak widać jest to pojemnik z pompką czyli zużyjemy praktycznie całość kosmetyku - ja znając siebie i tak go rozetnę na koniec żeby sie przekonać na ile użyć go jeszcze zostało. Właśnie ogromny plus za to iż jest bardzo higieniczny w użyciu bo nie ukrywajmy że nie pchamy w niego swoich łapsk.
Opis:
Serum zostało opracowane z myślą o zmęczonej, pozbawionej blasku skórze. Już niewielka ilość preparatu intensywnie i trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry. Serum Delia BIO System posiada unikalną recepturę, opartą na kozim mleku, któremu zawdzięcza swoje nawilżające właściwości. Wyjątkowe składniki serum stymulują naturalne procesy odnowy naskórka oraz uzupełniają niedobór naturalnych substancji odżywczych. Delikatna formuła wzbogacona D - pantenolem dodatkowo łagodzi podrażnienia, wzmacnia barierę lipidową skóry, nadając jej miękkość i elastyczność.
Najważniejsze składniki:
- kompleks Lactil - wyodrębnione składniki koziego mleka, które dogłębnie nawilżają komórki skóry,
- kompleks Hydromanil - stworzony na bazie peruwiańskiej rośliny Tora (Ceasalpinia Spinose), o właściwościach nawilżających,
- witamina E - zwana witaminą młodości, hamuje procesy starzenia się skóry i chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV,
- D - Pantenol - łagodzi podrażnienia oraz zapewnia skuteczne nawilżenie skóry. Rezultaty: nawilżona i gładka skóra pełna witalności i blasku.

Skład: Aqua, Ethylhexyl cocoate, Hydrogenated, Polydecene, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Tocopheryl Acetate, Propyle Glycol, Hydrolized Caesalipinia, Spinosa Gum, Caesalpina Spinosa Gum, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Panthenol, Allantoin, Parfum, PEG-8 (and) Tocopherol (and) Ascorbic Acid (and) Citric Acid, Sodium Lactate, Sodium PCA, Glycine, Fructose, Urea, Niacinamide, Inositol, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Caprae Lac Extract. 
Aby nie było opis i skład produktu pobrałam z wizażu :) 
Konsystencja: Produkt tutaj również bardzo mile mnie zaskoczył bo pomimo że jest kremem a nie jak piszą serum to jest mega lekki i bardzo szybko się wchłania. Dla mnie jeszcze na teraz jest wystarczający. Do posmarowania buzi wystarcza mi taka ilość produktu jaką przedstawię poniżej.
Moja opinia: Krem / serum każdy mówi jak lubi używam tylko i wyłącznie na dzień od początku miesiąca aż do dzisiaj. Widzę że sam produkt jest bardzo wydajny bo jeszcze nie odmówił mi posłuszeństwa a przy zakupie jego była ok połowa. Nie zauważyłam żadnych wyprysków, zapchań i tegoż dziwnych rzeczy. Wchłania się bardzo szybko - ale dla mnie na okres letni czy wiosenny byłby zdecydowanie za ciężki. A i jego zapach dla mnie bardzo ładny nie nachalny - taki bym rzekła delikatny. Bardzo fajny krem przy naprawdę niskiej cenie. Jest to pierwszy krem od Delii który używam ale w zanadrzu czeka jeszcze ten z oliwką i jestem niego bardzo ciekawa i mam nadzieję że niedługo zacznę go stosować.
Dostępność: allegro, Internet
Cena: ok 9zł
Ocena: 4/5 - ponieważ ideałem nie jest ale z chęcią do niego wrócę.

A Wy miałyście może ten krem / serum ?
Co o nim sądzicie ?

A no i wiadomo że mój Bambuś ma świetne latarki w oczach - aż czasami mu zazdroszczę :)

Pozdrawiam serdecznie!
Aga!!!

piątek, 15 listopada 2013

Evitte - antycellulitowy balsam do ciała o zapachu mandarynki :)

Witajcie!

Aj najpierw to chciałam się strasznie pochwalić jaki to bukiet mi przyniósł kursant do pracy i stwierdził żeby nie było tak smutno (a nadmienić muszę że chce on otworzyć nieopodal kwiaciarnię). Wiadomo zachęca cobym do niego przychodziła zakupywać kwiaty :)
A teraz wracając do tematu- przedstawiam Wam antycellulitowy balsam do ciała Evitte - produkowany jest prze Soraya :
Opakowanie: Bardzo wygodne zwykła tubka z zamknięciem na 'klik' nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem kosmetyku. Tubka się nie deformuje a pozostała mi już jego końcówka.
Konsystencja: Biała - wygląda wręcz jak krem do twarzy - nie jest ani rzadka ani gęsta no w sumie tak w sam raz. Jeśli chodzi o rozsmarowanie to troszkę trzeba się namachać - co dla niektórych będzie minusem mi to akurat nie robi różnicy - ale wchłania się szybko. No i ten zapach mandarynki no coś koło niej tam pachnie ale czy to typowa mandarynka to bym się kłóciła. Jak dla mnie zapach jest przyjemny i mało intensywny. Ulatnia się z ciała również dość szybko.
Obietnice producenta:
Skład:
Moja opinia: Zdecydowanie to on mi cellulitu nie unicestwił ale skóra faktycznie jest jędrniejsza i wygląda ładniej. Zauważyłam że też całkiem fajnie mnie nawilżał. No zdecydowanie oczekiwałam po nim mniej niż po Isanie ujędrniającej z kompleksem Q10 która była najgorszym balsamem jaki miałam okazję używać. Faktem jest że z wydajnością też jest średnio bo mi przy codziennym stosowaniu wystarczył na ok 2,5 tygodnia - a stosowałam go raz dziennie. Jak to rzeknę dupy nie urywa ale jest dobry jak na swoją cenę. Ciekawe jak się sprawdzi jego brat oliwkowy. Także minusów dla niego nie mam bo wiadomo że cellulit sam od smarowania tyłka balsamem nie zejdzie więc w tej tematyce nie oczekiwałam cudów ale nawilża i napina skórę więc jeśli będę potrzebowała szybkiego i taniego zakupu to zdecyduje się na kolejne opakowanie.

Dostępność: Rossmann, Auchan

Cena: 5-6zł

Miałyście może któryś z tych balsamów?
Skusiłybyscie się na niego?

Pozdrawiam!
Aga!!!





piątek, 1 listopada 2013

A to ja wylegująca się + przesyłeczki :)

Witajcie!

U paru z Was już widziałam posty o tej tematyce czyli jak wyglądacie po przebudzeniu się - i ja chciałam Wam takiego cudaka pokazać :)
Ja bez lampy:
Teraz zdjęcie z lampą błyskową:
A teraz jeszcze nie mogło zabraknąć kocurka przed poranną toaletą czyli rozmarzonego:
A teraz 'zaciesz' w moim wykonaniu ale w sumie tutaj chciałabym Wam pokazać moje rzęsy z których jestem dumna prawie jak paw :) Oczywiście nie są natuszowe coby nikt mi nic nie sugerował :)
A teraz przesyłeczka od dorotxy z bloga dorotxycosdladuszyidlaciala.blogspot.com/
Chciałam jej jeszcze raz bardzo podziękować za wygraną w rozdaniu jak również za te dodatki które się znalzały p paczce.
A paczucha przyszła do mnie tak oto zapakowana:
Miałam problemy z poodklejaniem wszystkiego - ale dzięki temu nic się nie zniszczyło.
A teraz co się znajdowało w paczce:
Na zdjęciu niestety brakuje jednej dodatkowej próbki perfum ale za późno się kapnęłam- taka to ja już jestem :)
A teraz dodatowe gratisy:
Wafelek oczywiście już tego samego dnia został skonsumowany - był przepyszny:)

A teraz jeszcze takie małe zamówienie kosmetyczne z innego bloga choć już nie chcę pisać od kogo bo troszkę się zawiodłam a tak ono wyglądało:
Oczywiście za te wszystkie produkty zapłaciłam 40zł więc nie dużo z czego krem z EVELINE, i ten pomarańczowy z AA były jeszcze zafoliowane tylko ten drugi z AA nie posiadał foli ale jest sreberko zabezpieczające, Delia oliwkowa też patrzyłam nie jest używana ale dalej są schody a jakie to patrzcie poniżej
Delia z kozim mlekiem tylko raz użyta czyli wypróbowana a zobaczcie ile jej pozostało w opakowaniu:
No dla mnie może być to jedno użycie kremu ale na wysmarowanie całego ciała (bez obrazy oczywiście).
A teraz pomadki z Wibo no widać że używane nie były ale ja jak to ja wszystkie kosmetyki zlustrowałam co do dat ważnosci i dwa kremy maja je dość długie a reszta niestety już gorzej ale jakoś się zużyje.
A pomadki miały taką oto datę ważności 11-2012 (niestety sprawdzona pod lupką:
Oczywiście ja nie chcę się przyczepiać ale ja osobiście nigdy nie wystawiłabym przeterminowanego produktu i no przykro mi że akurat taki bubel mi się trafił.
A zostało mi to wytłumaczone tak że po prostu nie spojrzała na daty ważności. Trudno się mówi ale następnym razem już będę wiedziała jak się przed tym zabezpieczyć.
Także troszkę się zawiodłam ale oczywiście nie może być cały czas różowo.

A co Wy o tym wszystkim sądzicie?
Miłego weekendu :)
Pozdrawiam!
Aga!!!





środa, 28 sierpnia 2013

Mój ulubiec - Bluerush - chłodzący żel nawilżający - AVON.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym co nieco wspomnieć o Chłodzącym żelu nawilżającym z AVON - BLUERUSH.
Wygląda on tak:
Opis producenta:
Skład:
Konsystencja: Jak widać na zdjęciu poniżej jest dość wodnista wygląda jak typowy żel do mycia ciała :)

 Moja opinia: Kiedy był dostępny ten żel/balsam do ciała kupowałam go nagminnie. W okresie letnim jest to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie. Ja nie zauważyłam jako tako bardzo dużego chłodzenia ale uwielbiam ten zapach jest on bardzo rześki i idealny na lato. Nawilżania wielkiego też nie widzę ale w sumie tylko za to uczucie świeżości go kupowałam. Niestety jest średnio wydajny więc ja go stosowałam wyłącznie na ręce i dekolt a do całość dopełniałam perfumami w tym samym zapachu. Niestety już mam końcówkę tego produktu i żałuję że został wycofany. Jest to póki co najlepszy kosmetyk "perfumowany" jaki do tej pory posiadałam :)

Dostępność: niestety nie jest już dostępny - choć czasami przytrafia się w strefie dla konsultantek :)

Cena: Kosztował coś ok 10-15zł za 150ml pojemności

A Wy lubicie kosmetyki perfumowane czy raczej wolicie tradycyjne nalsamy ?

A teraz mój nowy usztywniacz kręgosłupa (ciekawe czy coś pomoże) :) W każdym bądź razie stać nadal nie mogę, chodzić dłużej niż pół godziny też nie jestem w stanie ale dużym plusem jest to że siedzę prawie jak normalny człowiek także może coś z tej naszej przyjaźni będzie. W pracy moi kursanci dzisiaj ze mnie łacha cisnęli, że smuklejszą figurę chcę uzyskać także śmiechu było. A od poniedziałku już startuję w normalnym trybie pracy chyba że jednak moje plecy odmówią współpracy :)

A tak oto wygląda ten mój gorset  :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

A co tam denko musi być i już :)

Witajcie!

Po wielkich trudach i mozołach znowu piszę ale szczerze to nie chce mi się :) A tak poważnie wróciły u mnie również upały i dzień pracy mam 9-10 godzinny tak że mam wszystkiego dosyć. Teoretycznie jeszcze tydzień i urlop a praktycznie co drugi dzień w pracy będę , na rehabilitację też będzie trzeba biegać, przy okazji trochę lekarzy poodwiedzać. Także myślę że jakiś konkretniejszy urlop sobie wykorzystam pod koniec roku coby odpocząć w domowym zaciszu :)

A teraz cóż chciałabym Wam pokazać moje denko z tego miesiąca. Postanowiłam również że nie otwieram nowych kosmetyków dopóki nie wykończę tego wszystkiego co pootwierałam , bo mam z 8 balsamów otwartych gdzie zostało ich na maksymalnie perę użyć.

A denko wygląda sobie tak oto:

A teraz troszkę bardziej wybiórczo:
1. Luksja zapas mydła do rąk 500ml o zapachu zielone jabłuszko. Tak uwielbiam ten zapach że jestem ciekawa czy jest gdzieś dostępny balsam do ciała o takowym aromacie. Jak byście coś wiedziały to piszcie. Kosztowało mnie ono jakoś ok 3zł :)
2. Inimelle płyn do higieny intymnej  z ekstraktem z róży, 400ml tego cuda kosztowało mnie coś ok 8zł a na pewno jeszcze kiedyś go zakupię bo mi bardzo odpowiadało i wydajność też była dobra :)
3. Kamill żel do ciała o zapachu rabarbaru po prostu rewelacja, wszystko mi w nim odpowiadało i jak tylko trafi mi się promocja to kupuję :) On mnie kosztował ok 3zł.
4. AVON żel do golenia, starczył mi na kilkanaście użyć (ok 2 miesiące stosowania), pojemność 150ml, Ale pomimo wszystko w porównaniu z Isanowską pianką jest chyba jednak lepszy więc zastanawiam się nad jego kupnem, aczkolwiek teraz pianki z Gilette w Rossmannie są w promocji więc mam ciężki orzech do zgryzienia :)
5. Szampon Petite Fleur, ogórek i aloes, dla mnie bomba, już mam jeden w zapasie i pewnie nie raz go jeszcze kupię, 500ml kosztowało mnie coś ok 4zł :)
6. Timotei, próbka szamponu 50ml z jakąś gazetą dostała, dla mnie średniak i raczej nie zakupię pełnowymiarowego opakowania :)
7. EVA, Herbal Garden, żel do mycia twarzy, nie był jakiś nie wiadomo jaki rewelacyjny ale dla mnie wystarczający a że mam jego zapas to zużyję. 150ml tego żelu kosztowało coś ok 5,50zł :)
8. Ziaja krem do twarzy z masłem kakaowym, dla mnie istna tragedia, fakt ładnie pachniał, zużyłam na wysuszone łokcie czy pięty mi do twarzy się nie nadawał, za 50ml tego kremu zapłaciłam niecałe 3zł więc tak czy siak nie żałuję :)
9. Avon, Solutions krem rozświetlająco - nawilżający do twarzy, ja go bardzo lubię już mam kolejny tylko w nowym opakowaniu, za 50 ml tego kremu płacę ok 8-10zł :)
10. AVON, Planet Spa, żel do ciała ujędrniający, produkt nie był jakiś zły ale bardzo mało wydajny i dość drogi, raczej nie zakupię ponownie. 150 ml kosztowało mnie w promocji ok 10zł :)
11. Gąbka do masażu ciała podczas kąpieli z Biedronki, one są bardzo tanie i fajne, kosztują poniżej 1zł, ja jakoś nie wyobrażam sobie bez nich mycia :)
12. All About Beaty, zmywacz do paznokci, taki zwykły najtańszy, dla mnie wystarczający, za 200ml zapłacimy coś ok 4zł w TESCO  :) Już mam kolejny.
13. AVON, Foot Works spray chłodzący do stóp, zawsze zakupuję produkty do stóp z tej firmy bo je zwyczajowo bardzo lubię, za 150ml takiego produktu zapłacimy między 7 a 10zł :) Ja mam kolejne opakowanie aczkolwiek innej wersji zapachowej :)
14. AVON, zapachowy antyperspirant, jak dla mnie świetny i często je zakupuję zmieniając tyko wersję zapachową, za 50ml zapłacimy coś pomiędzy 5 a 8zł :)
15. AVON, Anew pomadka do usta ostatnio niestety trafiłam na gorszy produkt więc od niej muszę sie jednak odczepić aczkolwiek nigdy więcej nie zakupię, kosztowała coś ok 8-10zł :)
16. Skrzyp polny, akurat przerwałam na chwilkę kurację ale zapewne za miesiąc do niej wrócę, zakupuję zawsze i jakoś nie zwracam uwagi na firmę ale tylko na to coby wystarczyło łykanie jednej tabletki dziennie, akurat ten kosztował 8zł za 45 tabletek, mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie
17. Lecytyna sojowa, raczej również kupuję taką do 20zł i aby łykało się jej tylko jedną kapsułkę dziennie :) Mam kolejne opakowanie aczkolwiek innej firmy :)
 18. Szczoteczka do zębów Colgate, teraz przerzucam się na te Biedronowskie bo moim zdaniem są o niebo lepsze :) kosztowała mnie coś ok 5zł bo ja na nie zawsze polowałam na promocji :)
19. Pasta wybielająca Colgate, kosztowała coś pomiędzy 3-4zł za 100ml, teraz mam inną z Biedronki  która wydaje mi się lepsza :)
20. Próbka pasty do zębów Signal odświeżającej, przydawała mi się pracy jak musiałam opłukać szczękę przed pójściem do dentysty - sadysty :) Rewelacji z niej nie było a dostałam przy okazji jakiś zakupów w Rossmannie :)

To już wszystko ale kurcze 17 lipca miałam tylko 2 zużyte opakowania, ale co jak co mas produktów u mnie jest na wykończeniu a ja jak ten chomik non stop coś otwieram i otwieram a późnej kurde masa wszystkiego mi leży także sierpień musi być miesiącem na zużycie wszystkiego tego co już mam poroztwierane :)

Ale kurcze dzisiaj nie wytrzymałam i w Biedronce oprócz pączków, wafelków, delicji i biszkoptów musiałam w końcu zakupić żel pod prysznic SPA BALI, jakie było moje zdziwienie jak w domu zerkam a tam go produkuje firma Forte Sweden :) Ale ma zapach tak obłędny że przypuszczam iż jeszcze w tym tygodniu poczynię jego zapasy bo akurat tej wersji jest najmniej i dzisiaj zgarnęłam ostatnią buteleczkę :) Ale ja oczywiście cieszę się tak jak szczerbaty do sera :)

W każdym bądź razie życzę Wam dobrej nocy a ja jutro znowu maraton do pracy na 6 rano do 16-tej masakra :)

Pozdrawiam!
Aga!




piątek, 26 lipca 2013

Kamill Cosmetics Wellness - żel pod prysznic mleczko rabarbarowe :)

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu pod prysznic mleczko rabarbarowe od Kamill. Bez większych wstępów chcę tylko powiedzieć że u mnie sprawdziło się rewelacyjnie.

A mleczko wygląda sobie tak (w kadrze trafiło się troszkę mojej małej hołoty żebrającej o smakołyki):
Konsystencja:
Zamknięcie żelu:
Co pisze o nim producent oraz skład:
Opakowanie: Mi osobiście przypadło do gustu ponieważ buteleczka jest poręczna dobrze z niej się wydobywa kosmetyk i nie wyślizguje się z ręki.

Konsystencja: Właśnie to co można zobaczyć na zdjęciu jest strasznie lejący się i przecieka przez palce więc ja tylko i wyłącznie stosowałam go razem z gąbką.

Moja opinia: Dla mnie żel ma spełniać jedną podstawową funkcję czyli myć dobrze ciało. Dużym jego plusem będzie dodatkowo jeszcze jak ładnie pachnie i nie wysusza skóry nadmiernie. I ten żel jak dla mnie spełnia te wymagania. Zapach jest taki lekki i orzeźwiający kojarzy mi się z cytrusami ale mocno wyczuwalny jest rabarbar. Pieni się bardzo dobrze ale szczególnie na gąbce, bo na ręce jet taki nijaki. Otwieranie jest świetne ponieważ żel się w ogóle nie zacina i przez to że jest tak rzadki to nie ma problemu z jego wydobyciem a czasem przytrafi się że wyleci nam go troszkę za dużo. Byłam pewna że szybciej się skończy ale dał radę i był ze mną przez miesiąc (przyznaję się bez bicia że zdarzyło mi się użyć innego żelu ale ten zdecydowanie był w ruchu najczęściej). Także ja jestem bardzo zadowolona bo w lecie lubię takie odświeżające kosmetyki. No i zapach nie utrzymuje się na ciele a dla mnie bardzo szkoda :)

Cena: Ja zapłaciłam za niego 2,99zł ale cena waha się ok 6zł.

Dostępność: Drogeria Natura, market Auchan , Internet :) i pewnie wiele innych drogerii i sklepów

A może Wy macie jakieś ulubione żele które chciałybyście mi polecić?

Pozdrawiam oraz życzę owocującego w odpoczynek weekendu!
Aga!!!