Witajcie!
Wiem że na pewno zauważyłyście że ostatnio jest mnie tu troszkę mniej choć staram się zaglądać na Wasze blogi - ale u siebie niestety nie mam natchnienia do pisania. Nie chę się w tym momencie żalić ale niestety przyczyna tego nie jest zbyt wesoła.
Niestety w poniedziałek po południu odeszła moja babcia z którą miałam kontakt praktycznie codziennie - a w ostatnim tygodniu starałam się ją odwiedzać w szpitalu. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to że już nie cierpi z bólu, który niestety był ogromny. Także w tej chwili są przygotowania do pogrzebu masa spraw do załatwiania, z którą niestety muszę pomóc moim rodzicom bo wiem, że jest to czasochłonne.
Powiem Wam szczerze że cała ta sytuacja dotrze do mnie w piątek na pogrzebie - póki co się trzymam i jak widać mam gorsze dni na blogu. Ale mam nadzieję, że zrozumiecie tą sytację.
Pomimo wszystko chciałabym już naskrobać choć co nieco także jeśli macie chęć to zapraszam do lektury:
Na pierwszy plan idzie nawilżający krem do rąk z olejkiem ryżowym:
Opakowanie: Minus za to że nie jest na 'klik' tylko posiada zakręcane opakowanie ale za to tubka jest wygodna i bez problemu wyciśniemy prawie cały krem z tubki.
Skład:
Co pisze producent:
Konsystencja: Tutaj przypomina mi wazelinę bo jest mleczno przezroczysta i bardzo gęsta :)
Moja opinia: Powiem że jako krem do rąk to był dla mnie zdecydowanie zbyt tłusty bo pokazana ilość powyżej wystarczyłaby mi przynajmniej na dwa użycia aczkolwiek w sytuacji awaryjnej bardzo dobrze się sprawdzał i ratował łapki z opresji. Ponieważ krem dawno stracił ważność ale nic szczególnego z nim się nie stało to postanowiłam zużyć go do stóp i tutaj jest to moje odkrycie ponieważ stopy są idealnie nawilżone i zgrubienia na piętach miękną. W tym momencie żałuję że nie wpadłam na ten genialny pomysł ze dwa lata temu :) Ale cóż krem za chwilę wyzionie ducha więc chciałam choć co nieco o nim wspomnieć.
Cena: kosztował ok 6zł
Dostępność: niestety jest niedostępny.
Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym kremie do rąk a mianowicie
Nawilżający krem do rąk Echinacea i Kiełki Pszenicy:
Opakowanie: Tutaj znowu minus za to że jest ono odkręcane co mnie szczerze irytuje, ale za to bardzo dobrze krem się z niego wydobywa.
Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate, Petrolatium, Mineral Oil, Stearic acid, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, PEG-100 Stearate, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Phenoxyethanol, Carbomer, Cetyl Akohol, Disodium EDTA, Choleth-24, Potassium |Hydroxide, Triticum Vulgare (WHEAT) Germ Oil, Ceteth-24, Camellia Sinensis Leaf Extract, Mentha Virdis (Spearmint) Extract, Echinacea Angustifolia Extract, Ginko Bilboa Leaf Extract, Panax Ginseng Root Extract, CI19140, CI42090, CI14700.
Co pisze producent:
Konsystencja: Niestety krem jest raczej wodnisty ale bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na rękach.
Moja opinia: Krem jest moim zdaniem zdecydowanie lepszy od Isany z masłem shea i kako. Zapach ma bardzo przyjemny, świeży mi przypomina zapach zielonej herbaty. Jak już pisałam bardzo dobrze się wchłania w skórę dłoni i już po chwili możemy robić przeróżne domowe czynności bez obawy, że zostawimy tłuste ślady. Z jego wydajnością jest troszkę gorzej bo przy codziennym stosowaniu wystarcza na ok miesiąc czasu. W sumie to na bardziej chłodne dni będzie to zbyt lekka wersja ja bym polecała wtedy coś treściwszego ale na upały moim zdaniem będzie się sprawdzał bardzo dobrze. Ja jeszcze w tej chwili nie potrzebuję jakoś większego nawilżania ale w awarii stoi krem z Green Pharmacy rumiankowy ale o nim wspomnę kiedy indziej. Dla mnie ogólnie godny polecenia.
Dostępność: Katalog AVON, Internet
Cena: pomiędzy 5 a 7zł zależy od danego katalogu, ja oczywiście kupiłam jako nowość i zapłaciłam o wiele mniej.
Miałyście może któryś z tych kremów?
P.S. Oczywiście posta zaczęłam pisać o godz 7:00 rano a zakończyłam prawie o 11:30 (oj cuś ze mną nie tak). Jak pisałam wcześniej staram się do Was zaglądać jak mam chwilkę jako taka odskocznia i relaks, a do jakiejś systematyczności myślę że wrócę już jakoś w przyszłym tygodniu.
Pozdrawiam!
Aga!!!
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
środa, 9 października 2013
niedziela, 6 października 2013
Zakupoholizm września :)
Witajcie!
To że miałam przedłużony weekend bo trwał od piątku to i tak jakoś tak mało czasu miałam na wszystko, lekarze, szpital czyli rzeczy które strasznie dużo pochłonęły mi czasu. Teraz się zebrałam i postanowiłam co nieco napisac a o zakupach powinnam już bazgrac tych co poczyniłam w tym miesiącu - mi powinni zabrac kartę bankomatową :)
Do rzeczy:
pierwsze zakupy z Biedronki:
1.,2. - żele i szampon 2w1 dla dzieci powyżej 1 roku życia - była jakaś promocja w Biedrze i kosztowały one coś ok 3,70zł ja planuję używac je jako żele pod prysznic a warianty zapachowe jakie sobie wybrałam to truskawka i malina :)
3. FA żel pod prysznic również sprzedawany w Biedronce w dwupaku cena jego to 6,99zł :)
Zakupy AVON:
4. Zestaw szampon oraz maska do włosów żółtko i drożdże - cena 8,50zł
5. Zestaw arbuzowy - żel po prysznic, balsam do ciała, mgiełka oraz pomadka - cena 14zł
6. Płyn do kąpieli kwiat jabłoni 500ml, cena 5zł
7. Zestaw Tusz do rzęs czarny LUXE, woda toaletowa Little Black Dress, olejek do ciała z drobinkami rozświetlającymi - cena 40zł
8. Balsam po goleniu dla mężczyzn - oczywiście ten produkt nie jest dla mnie - cena 8zł
9. Szampon do włosów malina i hibiskus - cena 5zł
Zakupy Rossmann:
10., 13 - płyn do kąpieli z Isany jabłkowo-waniliowy oraz płyn do kąpieli na dobranoc - czas marzeń 0- cena za sztukę 4,99zł
11.,12.- Żel pod prysznic czarna orchidea - cena za sztukę 3,59zł
14., 15., - patyczki kosmetyczne Lilibe - cena za sztukę 1,59zł.
Zakupy książkowe:
1) Przed Świtem, Cmętarz Zwieżąt, Misery, Hobbit - kupione w Biedronce każda za 7,99zł
2) Stephen King - Rose madder - 10zł kupiona w TESCO
3) Stephen King - Mroczna połowa - 9,99zł kupiona w świat książki stoisko w Auchan :)
To że Kinga uwielbiam to widac, oprócz tego oczywiście Graham Masterton, Robin Cook, Paulo Coelho oraz Dean Koontz i wielu innych - czytam i mam prawie wszystko co napisali - Kinga oczywiście brakuje mi nowości ale ok 40 zł szkoda mi jednak na książkę wydac :)
Także czy coś Was urzekło w moim zakupowym szale ?
Jak tam Wam minął weekend?
Pozdrawiam!
Aga!!!
To że miałam przedłużony weekend bo trwał od piątku to i tak jakoś tak mało czasu miałam na wszystko, lekarze, szpital czyli rzeczy które strasznie dużo pochłonęły mi czasu. Teraz się zebrałam i postanowiłam co nieco napisac a o zakupach powinnam już bazgrac tych co poczyniłam w tym miesiącu - mi powinni zabrac kartę bankomatową :)
Do rzeczy:
pierwsze zakupy z Biedronki:
1.,2. - żele i szampon 2w1 dla dzieci powyżej 1 roku życia - była jakaś promocja w Biedrze i kosztowały one coś ok 3,70zł ja planuję używac je jako żele pod prysznic a warianty zapachowe jakie sobie wybrałam to truskawka i malina :)
3. FA żel pod prysznic również sprzedawany w Biedronce w dwupaku cena jego to 6,99zł :)
Zakupy AVON:
4. Zestaw szampon oraz maska do włosów żółtko i drożdże - cena 8,50zł
5. Zestaw arbuzowy - żel po prysznic, balsam do ciała, mgiełka oraz pomadka - cena 14zł
6. Płyn do kąpieli kwiat jabłoni 500ml, cena 5zł
7. Zestaw Tusz do rzęs czarny LUXE, woda toaletowa Little Black Dress, olejek do ciała z drobinkami rozświetlającymi - cena 40zł
8. Balsam po goleniu dla mężczyzn - oczywiście ten produkt nie jest dla mnie - cena 8zł
9. Szampon do włosów malina i hibiskus - cena 5zł
Zakupy Rossmann:
10., 13 - płyn do kąpieli z Isany jabłkowo-waniliowy oraz płyn do kąpieli na dobranoc - czas marzeń 0- cena za sztukę 4,99zł
11.,12.- Żel pod prysznic czarna orchidea - cena za sztukę 3,59zł
14., 15., - patyczki kosmetyczne Lilibe - cena za sztukę 1,59zł.
Zakupy książkowe:
1) Przed Świtem, Cmętarz Zwieżąt, Misery, Hobbit - kupione w Biedronce każda za 7,99zł
2) Stephen King - Rose madder - 10zł kupiona w TESCO
3) Stephen King - Mroczna połowa - 9,99zł kupiona w świat książki stoisko w Auchan :)
To że Kinga uwielbiam to widac, oprócz tego oczywiście Graham Masterton, Robin Cook, Paulo Coelho oraz Dean Koontz i wielu innych - czytam i mam prawie wszystko co napisali - Kinga oczywiście brakuje mi nowości ale ok 40 zł szkoda mi jednak na książkę wydac :)
Także czy coś Was urzekło w moim zakupowym szale ?
Jak tam Wam minął weekend?
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 3 października 2013
Projekt denko wrzesień 2013 :)
Witajcie!
A dzisiaj nadeszła chwila na projekt denko. Nie powiem sporo tego wszystkiego się nazbierało ale chociaż zauważyłam że moja tendencja otwierania 10 produktów zmalała i staram się nie mieć pootwieranej tony balsamów czy kremów do twarzy bo wtedy faktycznie wszystko piętrzy mi się w łazience.
Nie wiem jak Wy ale u mnie wszelkie słoiczki po kremach czy balsamach mają swoje drugie wykorzystanie w tej właśnie chwili zamieszkują w nich przeróżne śrubki, kondensatory bezpieczniki i inne dziwne twory, które są małe no i luzem sobie leżeć nie mogą :)
A teraz przejdźmy do sedna.
Zaczniemy od pielęgnacji twarzy:
1. Krem do twarzy OLAY - w cenie poniżej 10zł chętnie go kupię ponownie choć jeszcze jeden leży w zapasach więcej możecie poczytać tutaj
2. Doskonała równowaga maseczka oczyszczająca AVON - przy pierwszym opakowaniu miałam mieszane uczucia a przy drugim powiem że naprawdę jest dobra i zastanawiam się nad ponownym jej kupnem - więcej możecie poczytać tutaj
3 i 4 Krem i peeling do twarzy z białą herbatą - zdecydowanie więcej nie kupię choć peeling był OK więcej możecie poczytać tutaj
Teraz przyszła pora na żele do mycia ciała:
5. Płyn do kąpieli lawendowy z All About Beauty - nie pieni się tak jakbym tego chciała ale dla zapachu może kiedyś się jeszcze na niego skuszę - więcej tutaj6. Żel pod prysznic Z AVON -pomimo ze to męska wersja zapachowa to bardzo go lubię i już zakupiłam kolejną sztukę - oczywiście ja z niego ciut rzadziej korzystam niż mój P.
7. Żel pod prysznic Himalajskie Jagody Goji - bardzo fajny żel ja go tak naprawdę zużyłam bardziej jako żel do mycia rąk w pracy bo buteleczka dla mnie nie jest wygodna - raczej nie kupię ponownie
8. Peeling do ciała Waniliowy z AVON - zdecydowanie nie kupię więcej i nie polecam - więcej tutaj
9. Olejek pod prysznic Isana - mam już kolejną sztukę i bardzo się z nim polubiłam
Kolej na balsamy:
10. Masło do ciała mleko i miód z AVON - nie kupię ponownie bo się na nim zawiodłam - więcej tutaj
11 i 12. Balsam rozświetląjący do ciała Brazil Beatch - nie jest już dostępny za zapach duży plus za działanie duży minus a drugi to antycellulitowy balsam brązujący który w ogóle nie przypadł mi do gustu- więcej możecie przeczytać tutaj
Włosy:
13. Szampon do włosów przetłuszczających się TIMOTEI - raczej już nie kupię bo jak dla mnie szału nie ma- więcej tutaj
14. Specjalne serum na wypadające włosy - nie wiem czy przepisze mi lekarz ponownie ale jakoś szału po nim nie ma szczególnie że mocno alkoholowe :)
Kremy do rąki istóp:
15. Krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom Green Pharmacy - zdecydowanie lubię ten krem i wracam i mam już kolejną sztukę otwartą i oczywiście wypróbowuję także inne kremy z tej firmy - więcej tutaj
16. Krem do stóp z rozmarynem Celia - dla mnie zbyt słaby w sumie oprócz przepięknego zapachu to nic ze stopami nie robił ale zużyłam - więcej tutaj
17. Krem do rąk z masłem shea i kakao Isana- dla mnie nic rewelacyjnego więcej nie kupię - więcej tutaj
18. Energizujący żel do zmęczonych stóp AVON - dla mnie rewelacja tylko szkoda ze już niedostępny - więcej tutaj
Różne:
19. Płatki kosmetyczne z TESCO moim szczęściem jest to że w końcu je zużyłam i nigdy więcej nie kupię - te z Biedronki są o wiele lepsze a w identycznej cenie.
20. Perfuma For Away z AVON - bardzo lubię i kiedyś zdecydowanie do niej wrócę - więcej tutaj
21. Pasta do zębów wybielająca Smile z Biedronki tania i bardzo dobra ja widzę poprawę po jej zużyciu i zdecydowanie ją jeszcze zakupię :)
I to byłoby już wszystko a nie powiem troszkę się nabierało i szczerze jestem zadowolona z tego co udało mi się zużyć. Mam nadzieję że w tym miesiącu dobiegnie kresu reszta pootwieranych kosmetyków i biorę się już za systematyczność :)
Ja już dzisiaj zaczynam weekend bo jutro mam wolny dzień także troskę sobie odpocznę :)
Zaciekawiło Was coś z mojego denka?
A może coś z niego miałyście?
Pozdrawiam!
Aga!!!
A dzisiaj nadeszła chwila na projekt denko. Nie powiem sporo tego wszystkiego się nazbierało ale chociaż zauważyłam że moja tendencja otwierania 10 produktów zmalała i staram się nie mieć pootwieranej tony balsamów czy kremów do twarzy bo wtedy faktycznie wszystko piętrzy mi się w łazience.
Nie wiem jak Wy ale u mnie wszelkie słoiczki po kremach czy balsamach mają swoje drugie wykorzystanie w tej właśnie chwili zamieszkują w nich przeróżne śrubki, kondensatory bezpieczniki i inne dziwne twory, które są małe no i luzem sobie leżeć nie mogą :)
A teraz przejdźmy do sedna.
Zaczniemy od pielęgnacji twarzy:
1. Krem do twarzy OLAY - w cenie poniżej 10zł chętnie go kupię ponownie choć jeszcze jeden leży w zapasach więcej możecie poczytać tutaj
2. Doskonała równowaga maseczka oczyszczająca AVON - przy pierwszym opakowaniu miałam mieszane uczucia a przy drugim powiem że naprawdę jest dobra i zastanawiam się nad ponownym jej kupnem - więcej możecie poczytać tutaj
3 i 4 Krem i peeling do twarzy z białą herbatą - zdecydowanie więcej nie kupię choć peeling był OK więcej możecie poczytać tutaj
Teraz przyszła pora na żele do mycia ciała:
5. Płyn do kąpieli lawendowy z All About Beauty - nie pieni się tak jakbym tego chciała ale dla zapachu może kiedyś się jeszcze na niego skuszę - więcej tutaj6. Żel pod prysznic Z AVON -pomimo ze to męska wersja zapachowa to bardzo go lubię i już zakupiłam kolejną sztukę - oczywiście ja z niego ciut rzadziej korzystam niż mój P.
7. Żel pod prysznic Himalajskie Jagody Goji - bardzo fajny żel ja go tak naprawdę zużyłam bardziej jako żel do mycia rąk w pracy bo buteleczka dla mnie nie jest wygodna - raczej nie kupię ponownie
8. Peeling do ciała Waniliowy z AVON - zdecydowanie nie kupię więcej i nie polecam - więcej tutaj
9. Olejek pod prysznic Isana - mam już kolejną sztukę i bardzo się z nim polubiłam
Kolej na balsamy:
10. Masło do ciała mleko i miód z AVON - nie kupię ponownie bo się na nim zawiodłam - więcej tutaj
11 i 12. Balsam rozświetląjący do ciała Brazil Beatch - nie jest już dostępny za zapach duży plus za działanie duży minus a drugi to antycellulitowy balsam brązujący który w ogóle nie przypadł mi do gustu- więcej możecie przeczytać tutaj
Włosy:
13. Szampon do włosów przetłuszczających się TIMOTEI - raczej już nie kupię bo jak dla mnie szału nie ma- więcej tutaj
14. Specjalne serum na wypadające włosy - nie wiem czy przepisze mi lekarz ponownie ale jakoś szału po nim nie ma szczególnie że mocno alkoholowe :)
Kremy do rąki istóp:
15. Krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom Green Pharmacy - zdecydowanie lubię ten krem i wracam i mam już kolejną sztukę otwartą i oczywiście wypróbowuję także inne kremy z tej firmy - więcej tutaj
16. Krem do stóp z rozmarynem Celia - dla mnie zbyt słaby w sumie oprócz przepięknego zapachu to nic ze stopami nie robił ale zużyłam - więcej tutaj
17. Krem do rąk z masłem shea i kakao Isana- dla mnie nic rewelacyjnego więcej nie kupię - więcej tutaj
18. Energizujący żel do zmęczonych stóp AVON - dla mnie rewelacja tylko szkoda ze już niedostępny - więcej tutaj
Różne:
19. Płatki kosmetyczne z TESCO moim szczęściem jest to że w końcu je zużyłam i nigdy więcej nie kupię - te z Biedronki są o wiele lepsze a w identycznej cenie.
20. Perfuma For Away z AVON - bardzo lubię i kiedyś zdecydowanie do niej wrócę - więcej tutaj
21. Pasta do zębów wybielająca Smile z Biedronki tania i bardzo dobra ja widzę poprawę po jej zużyciu i zdecydowanie ją jeszcze zakupię :)
I to byłoby już wszystko a nie powiem troszkę się nabierało i szczerze jestem zadowolona z tego co udało mi się zużyć. Mam nadzieję że w tym miesiącu dobiegnie kresu reszta pootwieranych kosmetyków i biorę się już za systematyczność :)
Ja już dzisiaj zaczynam weekend bo jutro mam wolny dzień także troskę sobie odpocznę :)
Zaciekawiło Was coś z mojego denka?
A może coś z niego miałyście?
Pozdrawiam!
Aga!!!
środa, 2 października 2013
TIMOTEI szampon z ekstraktem z pestek winogron, zielonej herbaty oraz trawy cytrynowej :)
Witajcie!
Dzisiaj chciałabym Wam co nieco przedstawić szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się firmy TIMOTEI :
Opakowanie: Jak widać jest wygodne nie wyślizguje się z ręki podczas kąpieli. Jednym mankamentem może być to, że nie można za bardzo postawić szamponu na 'głowie' przy końcówce ponieważ jest ona na górze zaokrąglona. Samo otwarcie jest wygodne i nieoporne, takie typowe na 'klik':
Co pisze o szamponie producent:
Konsystencja: Szampon jest dość rzadki i jeśli nie będziemy uważać to przeleje się nam przez palce. Ma ładny żółty kolor.
Skład:
Moja opinia: Dużym plusem dla mnie jest to iż niewielka ilość szamponu bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Pieni się bardzo intensywnie i dość długo trzeba go spłukiwać. Ma bardzo przyjemny świeży zapach. Dużym minusem jest to że pomimo tego iż jest on przystosowany do włosów przetłuszczających się to w moim przypadku przyspieszał waśnie ich przetłuszczanie poprzez co musiałam myć głowę bezwarunkowo codziennie. Choć w sumie zaczęłam go używać w sierpniu kiedy najchętniej myłabym włosy dwa razy dziennie - ale to przez tamte upały. W sumie szampon jest bardzo średni ale oczyszcza włosy i tutaj nie mogę się w żadnym przypadku przyczepić. U mnie się niezbyt sprawdził ale u Was może byłoby lepiej. Ja zdecydowanie na niego się wiecęj już nie skuszę.
Dostępność: Swój zakupiłam w TESCO - przypuszczam że jest dostępny w drogeriach i marketach.
Cena: Ja za swój zapłaciłam w promocji ok 5zł.
A Wy może miałyście ten szampon?
Nie wiem ja u Was ale ja mam jakiś chroniczny ból głowy od poniedziałku i nic na mnie nie działa. Idę sobie poleżeć bo jutro do pracy a od piątku mam dłuższy weekend :)
A i chciałam dodać zdjęcie znad morza tylko jedno ale za to jak zwiewałam przed obiektywem a ile miałam piachu w butach do tej pory się wysypuje :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dzisiaj chciałabym Wam co nieco przedstawić szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się firmy TIMOTEI :
Opakowanie: Jak widać jest wygodne nie wyślizguje się z ręki podczas kąpieli. Jednym mankamentem może być to, że nie można za bardzo postawić szamponu na 'głowie' przy końcówce ponieważ jest ona na górze zaokrąglona. Samo otwarcie jest wygodne i nieoporne, takie typowe na 'klik':
Co pisze o szamponie producent:
Konsystencja: Szampon jest dość rzadki i jeśli nie będziemy uważać to przeleje się nam przez palce. Ma ładny żółty kolor.
Skład:
Moja opinia: Dużym plusem dla mnie jest to iż niewielka ilość szamponu bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Pieni się bardzo intensywnie i dość długo trzeba go spłukiwać. Ma bardzo przyjemny świeży zapach. Dużym minusem jest to że pomimo tego iż jest on przystosowany do włosów przetłuszczających się to w moim przypadku przyspieszał waśnie ich przetłuszczanie poprzez co musiałam myć głowę bezwarunkowo codziennie. Choć w sumie zaczęłam go używać w sierpniu kiedy najchętniej myłabym włosy dwa razy dziennie - ale to przez tamte upały. W sumie szampon jest bardzo średni ale oczyszcza włosy i tutaj nie mogę się w żadnym przypadku przyczepić. U mnie się niezbyt sprawdził ale u Was może byłoby lepiej. Ja zdecydowanie na niego się wiecęj już nie skuszę.
Dostępność: Swój zakupiłam w TESCO - przypuszczam że jest dostępny w drogeriach i marketach.
Cena: Ja za swój zapłaciłam w promocji ok 5zł.
A Wy może miałyście ten szampon?
Nie wiem ja u Was ale ja mam jakiś chroniczny ból głowy od poniedziałku i nic na mnie nie działa. Idę sobie poleżeć bo jutro do pracy a od piątku mam dłuższy weekend :)
A i chciałam dodać zdjęcie znad morza tylko jedno ale za to jak zwiewałam przed obiektywem a ile miałam piachu w butach do tej pory się wysypuje :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
wtorek, 1 października 2013
OLAY essentials active hydrating - jak czasm można kupić coś za grosze i się uszczęśliwić :)
Witajcie!
Początek tygodnia i miesiąca wiąże się niestety z większą intensywnością pracy ponieważ idą sprawozdania no i trzeba podliczyć różne dziwaczne rzeczy.
A co do wypadu do Gdańska to lipa tak lało w sobotę i było przeraźliwie zimno że nie pozwiedzałam nic a planów sobie narobiłam o wiele więcej. Fakt znalazłam w necie sklep z elektroniką przy ul. Hallera i szczerze nawet nie szukałam dalej i nie miałam czasu spojrzeć czy coś mi proponowałyście. Najważniejsze że to na czym mi zależało zostało kupione. Ogólnie nie uważam że wypad był nieudany ale chociaż mogła mi lepiej pogoda dopisać a tak cały dzień spędziłam z rodziną na budowie (zamiast latać po sklepach i zwiedzać :)).
Ale teraz do temu chcę wam przedstawić krem do twarzy na noc firmy OLAY:
Krem zamknięty jest w małym szklanym słoiczku z blado różową nakrętka prezentującą się następująco:
Opakowanie jest bardzo wygodne w użyciu i wbrew pozorom bardzo lekkie.
Skład: Aqua, Glycerin, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Stearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Dimetycone, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Crbomer, PEG-100 Searate, Myristyl Alcohol, Arachidyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Titanium Doxide, EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Linalool, Citronellol, Benzyl Salicylate, Amyl Cinnamal, Citral, Alpha-Isomethyl Ionone, CI14700.
Sposób użycia kosmetyku i wskazówki :)
Konsystencja:
Konsystencja jak w sumie kiepsko widac na tym zdjęciu jest gęsta ale bardzo ładnie się rozprowadza i szybko wchłania. Bardzo mała ilośc kremu wystarcza na posmarowanie całej twarzy.
Moja opinia: Krem ma bardzo przyjemny zapach, nie uczula i bardzo dobrze nawilża skórę twarzy w czasie nocy. Skóra faktycznie zrobiła się gładsza. Po użyciu kremu nie czułam żadnego szczypania czy pieczenia ani ściągania skóry. Niestety w tej chwili przy większości kremów tak się u mnie dzieje. Krem jest dobry ale że tak powiem 'dupy nie urywa'. Przypuszczam że gdyby nie był na przecenie jak go kupowałam to raczej bym na niego nie zwróciła uwagi. Ale pomimo wszystko wart wypróbowania. Szczerze w tej chwili ciekawi mnie jakby się sprawdził duet czyli ten krem na noc + krem na dzień :)
Dostępnośc: ja swój kupiłam w Rossmannie
Cena: zapłaciłam dokładnie 6,89zł - w takiej cenie zdecydowanie warto brac :)
A Wy miałyście ten krem?
A jak Wam minął weekend?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Początek tygodnia i miesiąca wiąże się niestety z większą intensywnością pracy ponieważ idą sprawozdania no i trzeba podliczyć różne dziwaczne rzeczy.
A co do wypadu do Gdańska to lipa tak lało w sobotę i było przeraźliwie zimno że nie pozwiedzałam nic a planów sobie narobiłam o wiele więcej. Fakt znalazłam w necie sklep z elektroniką przy ul. Hallera i szczerze nawet nie szukałam dalej i nie miałam czasu spojrzeć czy coś mi proponowałyście. Najważniejsze że to na czym mi zależało zostało kupione. Ogólnie nie uważam że wypad był nieudany ale chociaż mogła mi lepiej pogoda dopisać a tak cały dzień spędziłam z rodziną na budowie (zamiast latać po sklepach i zwiedzać :)).
Ale teraz do temu chcę wam przedstawić krem do twarzy na noc firmy OLAY:
Krem zamknięty jest w małym szklanym słoiczku z blado różową nakrętka prezentującą się następująco:
Opakowanie jest bardzo wygodne w użyciu i wbrew pozorom bardzo lekkie.
Skład: Aqua, Glycerin, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Stearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Dimetycone, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Crbomer, PEG-100 Searate, Myristyl Alcohol, Arachidyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Titanium Doxide, EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Linalool, Citronellol, Benzyl Salicylate, Amyl Cinnamal, Citral, Alpha-Isomethyl Ionone, CI14700.
Sposób użycia kosmetyku i wskazówki :)
Konsystencja:
Konsystencja jak w sumie kiepsko widac na tym zdjęciu jest gęsta ale bardzo ładnie się rozprowadza i szybko wchłania. Bardzo mała ilośc kremu wystarcza na posmarowanie całej twarzy.
Moja opinia: Krem ma bardzo przyjemny zapach, nie uczula i bardzo dobrze nawilża skórę twarzy w czasie nocy. Skóra faktycznie zrobiła się gładsza. Po użyciu kremu nie czułam żadnego szczypania czy pieczenia ani ściągania skóry. Niestety w tej chwili przy większości kremów tak się u mnie dzieje. Krem jest dobry ale że tak powiem 'dupy nie urywa'. Przypuszczam że gdyby nie był na przecenie jak go kupowałam to raczej bym na niego nie zwróciła uwagi. Ale pomimo wszystko wart wypróbowania. Szczerze w tej chwili ciekawi mnie jakby się sprawdził duet czyli ten krem na noc + krem na dzień :)
Dostępnośc: ja swój kupiłam w Rossmannie
Cena: zapłaciłam dokładnie 6,89zł - w takiej cenie zdecydowanie warto brac :)
A Wy miałyście ten krem?
A jak Wam minął weekend?
Pozdrawiam!
Aga!!!
piątek, 27 września 2013
Green Pharmacy - krem do stóp przeciw odciskom i zgrubienim.
Witam!
Dzisiaj nie zapowiada się jakoś deszczowo a ja zaczynam weekend wcześniej niż zazwyczaj bo wyjeżdżam sobie na dwa dni do Gdańska - a co tam :) Także chyba pierwszy jakiś taki odpoczynek w tym roku bo nie miałam okazji nigdzie tyłka ruszyć z mojej miejscowości. Także planuję od czego zacząć jutrzejsze bieganie po mieście :) A tak w ogóle to szukam tam sklepów z częściami elektronicznymi a konkretnie kondensatorami może któraś z Was mi dzisiaj coś podpowie. Bo w sumie przejechać 600km i nic nie załatwić to chyba troszkę lipa :)
A teraz wracamy do tematu posta :/
Chciałabym Wam zaprezentować krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom firmy Green Pharmacy:
Opakowanie: Malutkie bo zawiera 50ml kremu i poprzez odkręcaną nakrętkę troszkę mało wygodne - wolę zamykania na 'klik' aczkolwiek tubka nie jest oporna co do wyciskania kosmetyku i praktycznie zużywamy go do samego końca. Szkoda również że ciężko sprawdzić ile produktu jeszcze zostało. Świetną sprawą jest to sreberko zabezpieczjące co daje nam pewność ze kosmetyk nie był używany.
Co obiecuje producent oraz skład:
Konsystencja: I mi ciężko w ogóle nazwać to kremem bo tak wodnista jest to ciecz, że masakra ale jedno należy przyznać wchłania się bardzo dobrze i do tego pozostawia taki ładny zapach leśny że tak powiem - dla mnie takiej typowej sosny ale no z moim nosem czasem mogłabym się kłócić :)
Moja opinia: JA generalnie nie mam do czego przyczepić się do tego kremu bo jest naprawdę bardzo dobry. To że wodnisty to taki mój uszczypek ale bardzo dobrze nawilża stopy i wbrew pozorom ta mała tubka wystarcza na ok miesiąc używania. Nogi po nim są odświeżone i takie jak dla mnie nawet zrelaksowane. Uwielbiam właśnie takie zapach w kremach do stóp. Odcisków póki co nie posiadam ale zgrubienia tak i przyznaję że przy regularnym stosowaniu widać poprawę. Zdecydowanym faktem jest to że nie schodzi mi skóra tak jak potrafiło to bywać. Także dla mnie bardzo dobry krem i właśnie mam już otworzone kolejne opakowanie i używam je na zmianę z innym kremem z tej firmy :)
Dostępność: Ja do tej pory spotkałam je tylko w Naturze :)
Cena: Oczywiście ja poluję na promocję więc zapłaciłam coś ok 4zł a nawet w sierpniu zakupiłam kolejne opakowania bo dawali 25ml gratis i również kosztowały coś ok 4zł :)
Miałyście może ten krem?
A Wy co byście poleciły?
Nie wiem czy przez weekend uda mi się do Was zajrzeć i czy zdążę napisać posty jeśli nie to wracam w poniedziałek :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dzisiaj nie zapowiada się jakoś deszczowo a ja zaczynam weekend wcześniej niż zazwyczaj bo wyjeżdżam sobie na dwa dni do Gdańska - a co tam :) Także chyba pierwszy jakiś taki odpoczynek w tym roku bo nie miałam okazji nigdzie tyłka ruszyć z mojej miejscowości. Także planuję od czego zacząć jutrzejsze bieganie po mieście :) A tak w ogóle to szukam tam sklepów z częściami elektronicznymi a konkretnie kondensatorami może któraś z Was mi dzisiaj coś podpowie. Bo w sumie przejechać 600km i nic nie załatwić to chyba troszkę lipa :)
A teraz wracamy do tematu posta :/
Chciałabym Wam zaprezentować krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom firmy Green Pharmacy:
Opakowanie: Malutkie bo zawiera 50ml kremu i poprzez odkręcaną nakrętkę troszkę mało wygodne - wolę zamykania na 'klik' aczkolwiek tubka nie jest oporna co do wyciskania kosmetyku i praktycznie zużywamy go do samego końca. Szkoda również że ciężko sprawdzić ile produktu jeszcze zostało. Świetną sprawą jest to sreberko zabezpieczjące co daje nam pewność ze kosmetyk nie był używany.
Co obiecuje producent oraz skład:
Konsystencja: I mi ciężko w ogóle nazwać to kremem bo tak wodnista jest to ciecz, że masakra ale jedno należy przyznać wchłania się bardzo dobrze i do tego pozostawia taki ładny zapach leśny że tak powiem - dla mnie takiej typowej sosny ale no z moim nosem czasem mogłabym się kłócić :)
Moja opinia: JA generalnie nie mam do czego przyczepić się do tego kremu bo jest naprawdę bardzo dobry. To że wodnisty to taki mój uszczypek ale bardzo dobrze nawilża stopy i wbrew pozorom ta mała tubka wystarcza na ok miesiąc używania. Nogi po nim są odświeżone i takie jak dla mnie nawet zrelaksowane. Uwielbiam właśnie takie zapach w kremach do stóp. Odcisków póki co nie posiadam ale zgrubienia tak i przyznaję że przy regularnym stosowaniu widać poprawę. Zdecydowanym faktem jest to że nie schodzi mi skóra tak jak potrafiło to bywać. Także dla mnie bardzo dobry krem i właśnie mam już otworzone kolejne opakowanie i używam je na zmianę z innym kremem z tej firmy :)
Dostępność: Ja do tej pory spotkałam je tylko w Naturze :)
Cena: Oczywiście ja poluję na promocję więc zapłaciłam coś ok 4zł a nawet w sierpniu zakupiłam kolejne opakowania bo dawali 25ml gratis i również kosztowały coś ok 4zł :)
Miałyście może ten krem?
A Wy co byście poleciły?
Nie wiem czy przez weekend uda mi się do Was zajrzeć i czy zdążę napisać posty jeśli nie to wracam w poniedziałek :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 26 września 2013
Oeparol pomadka ochronna malina
Witacie!
Dzisiaj no właśnie zaczął padać deszcz i moje plany co do jazdy na rowerze do pracy chyba legły w gruzach chociaż idę dzisiaj półtorej godziny później to może się wypogodzi :/ Ciekawe jaka u Was pogoda. Ale wracając do tematu.
Chciałam Wam przybliżyć co nieco pomadę ochronną do ust - malinową - OEPAROL.
Konsystencja: zbita taka jakby wazelina w sztyfcie o chemicznym zapachu maliny :/
Opakowanie: Typowe dla takich produktów w 'szmice' więc jest higieniczne i wygodne w użyciu.
Co pisze producent oraz skład:
Moja opinia: Właśnie i co z tym 'nie wysuszaniem ust' dla mnie jedna wielka ściema właśnie po tej pomadce mam tragiczny ich stan. Stosuję ją najczęściej pod szminkę która jest taka bardziej oporna a tak to po prostu leży. Myślałam że już wypróbowałam najgorsze pomadki ale niestety tą firmą się zawiodłam i zdecydowanie więcej nie kupię. Nie dość że wysusza usta to jeszcze są one takie strasznie lepkie po jej zastosowaniu podobnie jak po taniej wazelinie z tym że chociaż ta druga dobrze nawilża. Nie wiem czy miałyście okazję ją wypróbować ale ja zdecydowanie bym to odradzała - o niebo lepsze są te najtańsze pomadki z AVON.
Dostępność: ja kupiłam swoją w Biedronce
Cena: zapłaciłam za nią coś ok 4zł.
Miałyście może ją?
A teraz bonusik takie oto cudeńka zerwałam w tamtym tygodniu na działce:
I jeszcze jak mojemu tygryskowi świeciły się oczka jak na nie zerkał :)
Pozdrawiam serdecznie!
Aga!!!
Dzisiaj no właśnie zaczął padać deszcz i moje plany co do jazdy na rowerze do pracy chyba legły w gruzach chociaż idę dzisiaj półtorej godziny później to może się wypogodzi :/ Ciekawe jaka u Was pogoda. Ale wracając do tematu.
Chciałam Wam przybliżyć co nieco pomadę ochronną do ust - malinową - OEPAROL.
Konsystencja: zbita taka jakby wazelina w sztyfcie o chemicznym zapachu maliny :/
Opakowanie: Typowe dla takich produktów w 'szmice' więc jest higieniczne i wygodne w użyciu.
Co pisze producent oraz skład:
Moja opinia: Właśnie i co z tym 'nie wysuszaniem ust' dla mnie jedna wielka ściema właśnie po tej pomadce mam tragiczny ich stan. Stosuję ją najczęściej pod szminkę która jest taka bardziej oporna a tak to po prostu leży. Myślałam że już wypróbowałam najgorsze pomadki ale niestety tą firmą się zawiodłam i zdecydowanie więcej nie kupię. Nie dość że wysusza usta to jeszcze są one takie strasznie lepkie po jej zastosowaniu podobnie jak po taniej wazelinie z tym że chociaż ta druga dobrze nawilża. Nie wiem czy miałyście okazję ją wypróbować ale ja zdecydowanie bym to odradzała - o niebo lepsze są te najtańsze pomadki z AVON.
Dostępność: ja kupiłam swoją w Biedronce
Cena: zapłaciłam za nią coś ok 4zł.
Miałyście może ją?
A teraz bonusik takie oto cudeńka zerwałam w tamtym tygodniu na działce:
I jeszcze jak mojemu tygryskowi świeciły się oczka jak na nie zerkał :)
Pozdrawiam serdecznie!
Aga!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































