Witajcie!
Post miał być wczoraj ale że niestety ostatnio mam strasznego pecha - nie dość że mam tą rękę złamaną to poprzez ten fakt pracodawca raczej nie przedłuży mi umowy bo na chorobowym siedzę. Nie wspominając że swoją robotę robię za co ponoć jest mi bardzo wdzięczny no ale wie Pani jak muszę siedzieć w biurze to do fryzjera nie mogę wyjść (fajne tłumaczenie). Ma tylko tyle szczęści że jestem osobą odpowiedzialną za swoją pracę i nie potrafię jej nie zrobić :/ Także po prawie 5 latach pracy zostaję z kwitkiem i masą dodatkowych zwyrodnień. A i wiecie co mi powiedział że wiedział iż przyjmuje osobę niepełnosprawną do pracy i liczył się ze zwolnieniami lekarskimi - ale przepraszam bardzo ja w wypadku złamałam rękę to nie ma przecież nic wspólnego z moimi schorzeniami na które mam grupę. Dobra no nie chcę Was nudzić ale przykro mi się zrobiło i najchętniej bym się już tam nie pokazała i w ogóle wyłączyła telefon :/
Aj sorki za narzekanie ale no co poradzę że mnie to bardzo ruszyło.
A może jednak przejdę do faktycznego tematu posta czyli dwóch żeli pod prysznic oba działają dobrze aczkolwiek jeden z nich bardziej mi przypadł do gustu. Więcej możecie przeczytać poniżej.
FA żel pod prysznic Pink Passion:
Opakowanie: Twarde plastikowe ale nie ma problemu z wydobyciem żelu do końca. Pomimo zaokrąglonej góry ja i tak postawiłam go 'na głowie' żeby ściekał i aby lepiej go można było wydostać. Zamknięcie na ;zatrzask' nie zacina się ani nie wyłamuje się. Pojemność 250 ml. Piękny design który właściwie mnie skusił na zakup żelu. Nie wyślizguje się z ręki podczas kąpieli :) Nie mam nawyku otwierać i wąchać kosmetyków w sklepie choć jak później się okazało moje opakowanie żelu było wcześniej już otwarte :)
Konsystencja: Żel nie należy do rzadkich jest raczej gęsty. Bardzo dobrze się pieni i nawet tworzy fajną pianę jak wlejemy go pod strumień wody. Ja zawsze używam gąbki bądź rękawicy do mycia - myślę że dzięki temu produkty te wolniej się zużywają. A i zapach ma przepiękny dla mnie taki cukierkowy i bardzo słodki jakoś średnio podchodzi mi pod kwiatowy ale każdy nos wywącha co innego. Koloru jasno różowego przeźroczystego.
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Żel bardzo dobrze oczyszcza skórę otulając nas przepięknym zapachem. Niestety po wyjściu z wanny aromat się ulatnia. Rzadko kiedy żel tak bardzo przypada mi do gustu. Wydajność bardzo dobra ponieważ w łazience stał OK dwóch miesięcy używany na przemian z innym żelem. A i jak wlewałam go do wanny to również sobie nie żałowałam a woda dzięki niemu była miększa i nie wysuszała po dłuższym leżeniu. Właśnie jak dla mnie duży plus bo mnie nie wysusza ten żel i nie zawsze po kąpieli musiałam stosować balsam :) Dla mnie bardzo dobrze się sprawdził i jeśli natrafię na promocję wypróbuję również inne nuty zapachowe.
Moja ocena: 5/5
Cena: zapłaciłam za dwupak 6,99zł
Dostępność: swój zakupiłam w Biedronce ale zapewne w drogeriach można go dostać
Luksja - Care Pro Enrich olej sezamowy ze składnikami balsamu do ciała
Opakowanie: Białe plastikowe opakowanie które nie wyślizguje się z ręki. Naklejki przez całe użytkowanie nie odkleiły się ani napisy się nie starły. Zamykanie na 'zatrzask' i tutaj czasami jest toporne ale bez większych problemów. Design nawet ładny choć na sklepowej półce raczej nie wpadł by mi on w oko. Pojemność 250 ml.
Konsystencja: Żel jest bardziej kremowy i biały. No i pieni się dość słabo przez co szybko znika z opakowania. Zapach no dla mnie taki nijaki jakby bezzapachowy.
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Żel bardzo dobrze oczyszcza ciało jednak pomimo zawartości balsamu nie zauważyłam żadnego nawilżenia. Nawet nie przesusza skóry ale trzeba po jego użyciu nawilżyć ciało balsamem. Wlany do wody nie pieni się choć trochę ją zmiękcza. Na mój ust bardzo średni produkt ale w cenie w której go zakupiłam więcej nie będę wymagała. Najważniejsze że oczyszcza ciało z zanieczyszczeń. Jeśli chodzi o wydajność to wszelkie żele które do tej pory miałam były niewydajne.
Moja ocena: 2,/5
Cena: Zakupiłam z gazetą za 2,50 zł
Dostępność: Markety, Drogerie
A Wy miałyście któryś z żeli i co o nich sądzicie?
I to byłoby na wszystko.
Dziś zdecydowanie muszę ogarnąć co nieco ale teraz idę jeszcze do Rossmanna zerknąć co tam z lakierów jeszcze zostało żeby swój wisielczy humor poprawić.
Pozdrawiam!
Życzę udanego weekendu!
Aga!!!
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
sobota, 10 maja 2014
środa, 7 maja 2014
Paczuszkowo - czyli co tam ostatnio u mnie nowego zawitało :)
Witajcie!
Pomimo że na L4 to na nic czasu człowiek nie ma a i na wszelkie czynności w domu schodzi go 2x więcej. Niestety ręka zgina się do kąta 90 stopni i dalej nie drgnie a wyprost tak oczywiście ale wyglądam wtedy jakbym ją prostowała na paraboli. Nadal mam opuchliznę pod samym łokciem - może nie boli bo jednak zwyrodnienia stawów dolnej partii ciała dają mi bardziej popalić. Ale chyba a szybko mi całkowita sprawność nie wróci. W całej tej sytuacji jest tyle dobrego że gips mi w miarę szybko ściągnęli i jakoś nie zastały mi się mięśnie na całej ręce i cokolwiek mogę nią robić ale wiadomo w granicach rozsądku i bez przesilania.
Ale może wystarczy biadolenia o łapsztylu i przejdę do tematu czyli paczuszek które ostatnio do mnie zawitały:
Pierwsza to wygrana u jamapi w chwili luzu :
A zawierała ona dwa produkty z ASTOR - tusz do rzęs oraz cień w kredce. Oba bardzo przypadły mi do gustu i niebawem biorę się za testy :)
Kolejna paczucha od Dorotxy a dotyczyła ona wymianki która aktualnie trwa na moim blogu - a co dostałam:
A Dorota wymieniła się ze mną za trzy książki widoczne na zdjęciu a jako gratis dostałam koszulkę - która bardzo mi się podoba i od razu wywołała uśmiech na mojej twarzy - oraz czekoladkę w złotku i lizaka - ale żebyście widziały jaką radość sprawił mi lizak - także mam tutaj co nieco nadprogramowo i wszystko bardzo mi się podoba. Także kosmetyki wymieniam ale najchętniej na książki :)
I już ostatnia wygrana u IVONY a miał być tylko podkład :
Więc otrzymałam podkład Lirene oraz próbkę kremu Ziaja i dwie próbeczki z Phenome krem oraz peeling do stóp i oczywiście farbkę (do policzków jak zauważyłam bądź do ust) i bardzo miły liścik. Także bardzo jestem zadowolona no i same próbeczki wprawiły mnie w zachwyt :)
A teraz chciałam tylko pokazać jak apteka Gemini bardzo dobrze opakowuje swoje przesyłki - a ceny bez porównania w aptekach miejskich - bynajmniej u mnie.
Jak widać masę folii bąbelkowej dostałam a wszystkie leki czy kosmetyki są tak szczelnie opakowane i kurier z UPS zawsze wejdą na 4 piętro i przesyłkę od nadania dostarczają w jeden dzień - czasami nawet doba nie mija :) Także jak dla mnie rewelacja.
A Wy wzbogaciłyście się ostatnio o coś?
No i zapraszam do mojej zakładki wymiankowej może coś Wam wpadnie w oko. Po prawej stronie na samej górze (pierwszy) macie banner :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Pomimo że na L4 to na nic czasu człowiek nie ma a i na wszelkie czynności w domu schodzi go 2x więcej. Niestety ręka zgina się do kąta 90 stopni i dalej nie drgnie a wyprost tak oczywiście ale wyglądam wtedy jakbym ją prostowała na paraboli. Nadal mam opuchliznę pod samym łokciem - może nie boli bo jednak zwyrodnienia stawów dolnej partii ciała dają mi bardziej popalić. Ale chyba a szybko mi całkowita sprawność nie wróci. W całej tej sytuacji jest tyle dobrego że gips mi w miarę szybko ściągnęli i jakoś nie zastały mi się mięśnie na całej ręce i cokolwiek mogę nią robić ale wiadomo w granicach rozsądku i bez przesilania.
Ale może wystarczy biadolenia o łapsztylu i przejdę do tematu czyli paczuszek które ostatnio do mnie zawitały:
Pierwsza to wygrana u jamapi w chwili luzu :
A zawierała ona dwa produkty z ASTOR - tusz do rzęs oraz cień w kredce. Oba bardzo przypadły mi do gustu i niebawem biorę się za testy :)
Kolejna paczucha od Dorotxy a dotyczyła ona wymianki która aktualnie trwa na moim blogu - a co dostałam:
A Dorota wymieniła się ze mną za trzy książki widoczne na zdjęciu a jako gratis dostałam koszulkę - która bardzo mi się podoba i od razu wywołała uśmiech na mojej twarzy - oraz czekoladkę w złotku i lizaka - ale żebyście widziały jaką radość sprawił mi lizak - także mam tutaj co nieco nadprogramowo i wszystko bardzo mi się podoba. Także kosmetyki wymieniam ale najchętniej na książki :)
I już ostatnia wygrana u IVONY a miał być tylko podkład :
Więc otrzymałam podkład Lirene oraz próbkę kremu Ziaja i dwie próbeczki z Phenome krem oraz peeling do stóp i oczywiście farbkę (do policzków jak zauważyłam bądź do ust) i bardzo miły liścik. Także bardzo jestem zadowolona no i same próbeczki wprawiły mnie w zachwyt :)
A teraz chciałam tylko pokazać jak apteka Gemini bardzo dobrze opakowuje swoje przesyłki - a ceny bez porównania w aptekach miejskich - bynajmniej u mnie.
Jak widać masę folii bąbelkowej dostałam a wszystkie leki czy kosmetyki są tak szczelnie opakowane i kurier z UPS zawsze wejdą na 4 piętro i przesyłkę od nadania dostarczają w jeden dzień - czasami nawet doba nie mija :) Także jak dla mnie rewelacja.
A Wy wzbogaciłyście się ostatnio o coś?
No i zapraszam do mojej zakładki wymiankowej może coś Wam wpadnie w oko. Po prawej stronie na samej górze (pierwszy) macie banner :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
poniedziałek, 5 maja 2014
Buble z ostatniego czasu.
Witajcie!
Dzisiaj chciałam wspomnieć o paru bublach które mi się przez ostatni okres czasu przytrafiły . A są ta:
1. Romantic balsam z jedwabiem do włosów - obciążał mi bardzo włosy i w ogóle miał jakąś dziwną konsystencję. U mnie się kompletnie nie sprawdził i większość tej litrowej butli zużywam do golenia nóg po prostu. Choć i tutaj szału nie robi ale szkoda mi go po prostu wyrzucić.
2. Romantic szampon do włosów z jedwabiem - tutaj podobnie bardzo obciąża no i ma bardzo kiepskie działanie. Po całym dniu włosy mam bardzo tłuste co nie jest fajnym efektem. Służy więc do mycia ciała, pędzli no ewentualnie mój P. z niego korzysta w normalny sposób ale przy króciutkich włosach nie robi takiej masakry. Więcej się nie skuszę.
3. BeBeauty płyn micelarny - no do tonizowania twarzy sprawuje się jak cię mogę. Pieni się niemiłosiernie. A szczypie w oczy masakrycznie - a ja nie mam wrażliwych oczu. Także po demakijażu twarzy mleczkiem nim jeszcze zmywam pozostałe resztki ale miłości z tego nie było i nie będzie. Czekam aż się skończy.
4. Ziaja intima- kremowy płyn z kwasem laktobionowym - jak wcześniejsza wersja z kawasem mlekowym mnie zachwyciła tak ta raczej odstraszyła. Dostałam jakiegoś uczulenia czy coś i dość długo się z nim borykałam - a między innymi pomógł mi żel do higieny intymnej Lactacyd i jego już nie zamierzam zmieniać. Do mycia ciała sprawuje sie całkiem przyzwoicie ale używam go tylko jak biorę szybki prysznic. Wykończę i nie wrócę więcej do niego.
5. Joanna szampon z odżywką z algami - oj uczulił mnie a głowa po jego użyciu tak swędziała że nie mogłam wytrzymać. Ale jako żel pod prysznic nawet sie sprawdził choć też szału nie zrobił. Jak lubię szampony Joanny tak ten zawiódł - więcej już nie pokuszę się na produkt 2 in 1 :)
6. ISANA - witaminowy balsam do ciała - no kiepski bardzo wodnisty, ciężko go wklepać i ubywa jak woda. Tanie nie zawsze znaczy dobre. Choć krem do rąk z mocznikiem mnie zachwycił i do niego będę wracała i może balsam również wypróbuję. A temu ujędrniającemu i witaminowemu mówię zdecydowanie nie.
Póki co to na tyle choć grupa bublowych kosmetyków się powiększa. Może ja mam ostatnio takiego pecha albo ze mną jest coś nie tak.
Nie wiem jak u Was ale ja miałam dzis bardzo stresujący dzień i ahh lepiej czasami ponad szereg się nie wychylać. Człowiek chce jak najlepiej a dostaje z każdej strony obuchem w łeb :/ Niefajnie :/ Ale dobra żalić się nie będę.
Miłego popołudnia!
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dzisiaj chciałam wspomnieć o paru bublach które mi się przez ostatni okres czasu przytrafiły . A są ta:
1. Romantic balsam z jedwabiem do włosów - obciążał mi bardzo włosy i w ogóle miał jakąś dziwną konsystencję. U mnie się kompletnie nie sprawdził i większość tej litrowej butli zużywam do golenia nóg po prostu. Choć i tutaj szału nie robi ale szkoda mi go po prostu wyrzucić.
2. Romantic szampon do włosów z jedwabiem - tutaj podobnie bardzo obciąża no i ma bardzo kiepskie działanie. Po całym dniu włosy mam bardzo tłuste co nie jest fajnym efektem. Służy więc do mycia ciała, pędzli no ewentualnie mój P. z niego korzysta w normalny sposób ale przy króciutkich włosach nie robi takiej masakry. Więcej się nie skuszę.
3. BeBeauty płyn micelarny - no do tonizowania twarzy sprawuje się jak cię mogę. Pieni się niemiłosiernie. A szczypie w oczy masakrycznie - a ja nie mam wrażliwych oczu. Także po demakijażu twarzy mleczkiem nim jeszcze zmywam pozostałe resztki ale miłości z tego nie było i nie będzie. Czekam aż się skończy.
4. Ziaja intima- kremowy płyn z kwasem laktobionowym - jak wcześniejsza wersja z kawasem mlekowym mnie zachwyciła tak ta raczej odstraszyła. Dostałam jakiegoś uczulenia czy coś i dość długo się z nim borykałam - a między innymi pomógł mi żel do higieny intymnej Lactacyd i jego już nie zamierzam zmieniać. Do mycia ciała sprawuje sie całkiem przyzwoicie ale używam go tylko jak biorę szybki prysznic. Wykończę i nie wrócę więcej do niego.
5. Joanna szampon z odżywką z algami - oj uczulił mnie a głowa po jego użyciu tak swędziała że nie mogłam wytrzymać. Ale jako żel pod prysznic nawet sie sprawdził choć też szału nie zrobił. Jak lubię szampony Joanny tak ten zawiódł - więcej już nie pokuszę się na produkt 2 in 1 :)
6. ISANA - witaminowy balsam do ciała - no kiepski bardzo wodnisty, ciężko go wklepać i ubywa jak woda. Tanie nie zawsze znaczy dobre. Choć krem do rąk z mocznikiem mnie zachwycił i do niego będę wracała i może balsam również wypróbuję. A temu ujędrniającemu i witaminowemu mówię zdecydowanie nie.
Póki co to na tyle choć grupa bublowych kosmetyków się powiększa. Może ja mam ostatnio takiego pecha albo ze mną jest coś nie tak.
Nie wiem jak u Was ale ja miałam dzis bardzo stresujący dzień i ahh lepiej czasami ponad szereg się nie wychylać. Człowiek chce jak najlepiej a dostaje z każdej strony obuchem w łeb :/ Niefajnie :/ Ale dobra żalić się nie będę.
Miłego popołudnia!
Pozdrawiam!
Aga!!!
piątek, 2 maja 2014
Powrót kultury - czyli co udało mi się ostatnio przeczytać :)
Witajcie!
Jakoś brak natchnienia na cokolwiek mam ostatnio ale ten post powinien pojawić się już dawno więc dziś nadrabiam zaległości.
A co udało mi się przeczytać przez 3,5 miesiąca - niestety nie jest to dużo ale zawsze coś :)
Więc po kolei:
Haruki Murakami - Na południe od granicy , na zachód od słońca
Taki trochę romansik - z opowieścią z życia codziennego. Bardzo dobrze pisze więc i lekko się czyta. Ponoć inne książki są już cięższe do ogarnięcia. Mam zamiar niedługo się o tym przekonać a Was zachęcam do przeczytania o losach bohaterów :)
Co nieco przeczytacie o niej obok :)
Kolejna książka to Barry Gifford - Wakacje Sailora :
Również posiada wątek miłosny jak i sensację. Rozlewu krwi nie zaobserwowałam ale no ciężko mi się ją bardzo czytało bo chyba nie bardzo mój typ książkowy.
Obok możecie co nieco przeczytać o książce. Aczkolwiek mi tyłka nie urwała - ale wiadomo różny ma się gust czytelniczy :)
David Schickler - Pocałunki na Manhattanie:
Na początku lektury byłam pewna że ta książka to zbiór opowiadań ze sobą nie powiązanych. Niestety byłam w ogromnym błędzie i kapnęłam sie o tym dopiero koło jej połowy :) Lepiej w ogóle niż wcale. I szczerze dziwna jest klimatycznie niby romans ale z nutką sensacji, trochę kryminału taki misz masz. Ale szczerze wracać raczej do niej nie będę miała chęci choć zła nie była :)
Możecie o niej co nieco obok przeczytać :)
Robert Tralins - Komputer Ortmana
Taka sensacja z kryminałem w tle , która mi ogólnie jakoś tak średnio przypadła do gustu choć sama książka ma przesłanie i nie jest głupia zaś mi średnio podpasowała.
Coś o książce obok :)
Daniel Hecht - Miasto masek
A ta książka no o duchach traktuje i walce z nimi. Takie zjawiska paranormalne. A co niektóre duszyska były wręcz nad wymiar wredne. Ale same początki książki to była mordęga bo dla mnie było wiele nieistotnych faktów i nudnych. I ścisk w książce niemiłosierny. Czyli drobne literki i mega ściśnięte no nie bardzo lubię takie pismo czytać ale w końcu jak książka się rozkręciła to nie mogłam się od niej oderwać także możliwe ze kiedyś jeszcze znajdę dla niej czas :)
Co nieco dla zainteresowanych.
Flavia Bujor - Proroctwo kamieni.
Po tej książce jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Moce nadprzyrodzone które dają kamienie trzem dziewczynom i to jest możliwe. Ale co dalej i jak sie splotą losy trójki i co muszą zrobić aby ocalić ludzi to już musicie koniecznie sami przeczytać.
Co nieco o samej książce :)
Piotr Kołodziejczak - w kajdanach namiętności
Byłam od samego początku na nie kiedy przeczytałam opis - zaś jak tylko zaczęłam czytać momentalnie mnie wciągnęła i nawet nie wiem kiedy ją przeczytałam Jest to romans z kryminałem w tle. Szybka akcja brak zbędnych opisów czyli to co lubię same konkrety :)
Co nieco opisu :)
Ross Raisin - Istny raj
Książka psychologiczna - ciężka ale bardzo ciekawa i może nie przeczyta jej się w dwa dni ale warto poświęcić czas. Niestety nie można jej tak o przeczytać bo niestety nie zrozumiemy jej sensu - przesłania. Osobiście polecam.
Co nieco opisu :)
Frank Peretti, Ted Deker - Dom
Książka którą przeczytałam już drugi raz i widziałam film. No dla mnie rewelacja ale że ja uwielbiam wszelkie thillery czy też horrory to raczej co niektóre osoby nie będzie dziwić że to mój nr 1 :) Nawet teraz jak o niej pomyślałam to mam chęć ja przeczytać. Czyli można wracać do jednej książki i być z tego zadowolonym :) Walka w domu z duchami i brak ucieczki. Albo się pozabijają albo nikt nie przeżyje. Omany i mieszanie im w głowach. Musicie przeczytać aby się przekonać :)
Co nieco o książce.
A i sam design książki dla mnie rewelacja.
Choć aktualnie czytam więcej romansideł :)
I co czytałyście coś z tego co przedstawiłam ?
Osobiście uważam że to wszystko jest mało i kiedyś mogłam jedną książkę dziennie łyknąć a teraz jest dobrze jak uda mi się jeną tygodniowo :)
Miłego majowego grillowania :)
Aga!!!
Jakoś brak natchnienia na cokolwiek mam ostatnio ale ten post powinien pojawić się już dawno więc dziś nadrabiam zaległości.
A co udało mi się przeczytać przez 3,5 miesiąca - niestety nie jest to dużo ale zawsze coś :)
Więc po kolei:
Haruki Murakami - Na południe od granicy , na zachód od słońca
Taki trochę romansik - z opowieścią z życia codziennego. Bardzo dobrze pisze więc i lekko się czyta. Ponoć inne książki są już cięższe do ogarnięcia. Mam zamiar niedługo się o tym przekonać a Was zachęcam do przeczytania o losach bohaterów :)
Co nieco przeczytacie o niej obok :)
Kolejna książka to Barry Gifford - Wakacje Sailora :
Również posiada wątek miłosny jak i sensację. Rozlewu krwi nie zaobserwowałam ale no ciężko mi się ją bardzo czytało bo chyba nie bardzo mój typ książkowy.
Obok możecie co nieco przeczytać o książce. Aczkolwiek mi tyłka nie urwała - ale wiadomo różny ma się gust czytelniczy :)
David Schickler - Pocałunki na Manhattanie:
Na początku lektury byłam pewna że ta książka to zbiór opowiadań ze sobą nie powiązanych. Niestety byłam w ogromnym błędzie i kapnęłam sie o tym dopiero koło jej połowy :) Lepiej w ogóle niż wcale. I szczerze dziwna jest klimatycznie niby romans ale z nutką sensacji, trochę kryminału taki misz masz. Ale szczerze wracać raczej do niej nie będę miała chęci choć zła nie była :)
Możecie o niej co nieco obok przeczytać :)
Robert Tralins - Komputer Ortmana
Taka sensacja z kryminałem w tle , która mi ogólnie jakoś tak średnio przypadła do gustu choć sama książka ma przesłanie i nie jest głupia zaś mi średnio podpasowała.
Coś o książce obok :)
Daniel Hecht - Miasto masek
A ta książka no o duchach traktuje i walce z nimi. Takie zjawiska paranormalne. A co niektóre duszyska były wręcz nad wymiar wredne. Ale same początki książki to była mordęga bo dla mnie było wiele nieistotnych faktów i nudnych. I ścisk w książce niemiłosierny. Czyli drobne literki i mega ściśnięte no nie bardzo lubię takie pismo czytać ale w końcu jak książka się rozkręciła to nie mogłam się od niej oderwać także możliwe ze kiedyś jeszcze znajdę dla niej czas :)
Co nieco dla zainteresowanych.
Flavia Bujor - Proroctwo kamieni.
Po tej książce jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Moce nadprzyrodzone które dają kamienie trzem dziewczynom i to jest możliwe. Ale co dalej i jak sie splotą losy trójki i co muszą zrobić aby ocalić ludzi to już musicie koniecznie sami przeczytać.
Co nieco o samej książce :)
Piotr Kołodziejczak - w kajdanach namiętności
Byłam od samego początku na nie kiedy przeczytałam opis - zaś jak tylko zaczęłam czytać momentalnie mnie wciągnęła i nawet nie wiem kiedy ją przeczytałam Jest to romans z kryminałem w tle. Szybka akcja brak zbędnych opisów czyli to co lubię same konkrety :)
Co nieco opisu :)
Ross Raisin - Istny raj
Książka psychologiczna - ciężka ale bardzo ciekawa i może nie przeczyta jej się w dwa dni ale warto poświęcić czas. Niestety nie można jej tak o przeczytać bo niestety nie zrozumiemy jej sensu - przesłania. Osobiście polecam.
Co nieco opisu :)
Frank Peretti, Ted Deker - Dom
Książka którą przeczytałam już drugi raz i widziałam film. No dla mnie rewelacja ale że ja uwielbiam wszelkie thillery czy też horrory to raczej co niektóre osoby nie będzie dziwić że to mój nr 1 :) Nawet teraz jak o niej pomyślałam to mam chęć ja przeczytać. Czyli można wracać do jednej książki i być z tego zadowolonym :) Walka w domu z duchami i brak ucieczki. Albo się pozabijają albo nikt nie przeżyje. Omany i mieszanie im w głowach. Musicie przeczytać aby się przekonać :)
Co nieco o książce.
A i sam design książki dla mnie rewelacja.
Choć aktualnie czytam więcej romansideł :)
I co czytałyście coś z tego co przedstawiłam ?
Osobiście uważam że to wszystko jest mało i kiedyś mogłam jedną książkę dziennie łyknąć a teraz jest dobrze jak uda mi się jeną tygodniowo :)
Miłego majowego grillowania :)
Aga!!!
wtorek, 29 kwietnia 2014
Kwietniowe denko :)
Witajcie!
Pomimo złamanej ręki nawet udało mi się co nieco zużyć kosmetyków do końca. A nie powiem ile mi się przelało przez rękę - ale jak ściągneli mi gips to oczywiście moczeniu się w wannie nie było końca.
A zacznę od pielęgnacji:
1. Perfecta - peeling do rąk - w sumie zakończył żywot jako peeling do ciała i muszę powiedzieć że świetny była i te 100ml wystarczyło mi na ok 2 tygodnie - no ale jest to akurat peeling cukrowy wiec więcej się go zużywa aniżeli tych zwykłych. Bardzo mi przypadł do gustu i jak wykończę trochę zapasów peelingowych to pokuszę się o jakiś do ciała z tej firmy :)
2. AVON naturals - scrub do twarz kremowy z granatem - ja go lubię i jak jest w katalogu to kupuję taka tubka 75 ml starcza mi na ok 4 miesiące stosowania na przemian z peelingiem Sorayi :)
3. VERONA - serum do twarzy z kwasem hialuronowym - dość fajne ale u mnie wydajnością nie zgrzeszyło 30 ml które ja miałam do zużycia wystarczyło mi maksymalnie na 3 tygodnie - no pomyślę czy jeszcze kupię :)
4. AVON Planet Spa - masło do ciała z minerałami z morza martwego - działanie dla mnie świetne no i jak prawdziwe masełko wygląda :) Ale ja jakoś średnio przepadam za tym zapachem to pomimo to kupuję kosmetyki do twarzy czy wracam właśnie do tego masełka :)
5. TOŁPA - serum wyszczuplające - świetne po prostu i jeśli będzie gdzieś w promocji zdecydowanie się skuszę
Teraz kolej na kosmetyki do mycia ciała:
6. Luksja - jabłkowe mydło do rak po prostu uwielbiam i zawsze do niego wracam - najczęściej kupuję jak jest w promocji.
7. AVON -Planet Spa - peeling do ciała z minerałami z morza martwego - fajny zdzierak ale teraz chyba w słoiczku już jest dostępny - pewnie kiedyś pomimo zapachu się jeszcze skuszę :)
8. ISANA - płyn do kąpieli lawendowy - no nie żałowałam go sobie ale fajny choć pianę mógłby większą robić :)
10. Joanna Naturia - szampon do włosów z algami - nie sprawdził się - głowa mnie po nim swędziała - ale jako żel pod prysznic się nadał - więcej nie kupię :/
11. BeBeauty - sól do kąpieli lawendowa - przypuszczam ze akurat do niej będę regularnie wracała :)
A teraz perfumy i nie tylko:
12. AVON - naturals - mgiełka do ciała żurawina i cynamon - ja używam jako spray do odświeżenia się i jest OK - wiem ze na początku czuć alkohol ale mi to jakoś nie przeszkadza :)
13. AVON - OnDuty - antyperspirant całkiem niezły aczkolwiek raczej więcej nie kupię
14. Butelka po Naomi ale była tam przelana perfuma z AVON Incandessence - lubię ten zapach i od czasu do czasu do niego wracam - a flakonik zostaje na dalsze przelewanie perfum :)
Różności:
15. Płatki do demakijażu Carea z Biedronki - w tej cenie chyba najlepsze
16. AVON myjka
17. AVON rękawica peelingująca - troszeczkę się rozciągnęła już ale bardzo długo ją miałam :)
18. Patyczki kosmetyczne Lilibe z Rossmanna
19. Cleanic Kindii chusteczki nawilżone - jak dla mnie bardzo przeciętne
20. Alouette papier toaletowy rumiankowy nawilżony z Rossmanna - jak się trafi na promocji to biorę parę paczek - bardzo fajny.
21. Smile - pasta wybielająca z Biedronki - ja wolę wersję tą dla wrażliwych dziąseł - aczkolwiek bardzo mi one przypadły do gustu i faktycznie działają - choć teraz mały skok w bok do past Signal :)
No i próbki - praktycznie je wyzerowałam w tym miesiącu:
22. Z suplementów to tylko saszetkę Nimesilu wykończyłam - a tak to namiętnie się smaruję Naproxenem i Apap noc łykam jak wieczorem bardzo mnie łamie :)
23. Próbki:
- Ziaja - krem na dzień do skóry wrażliwej, mało elastycznej z bio olejkiem z pestek winogron - ta próbka wystarczyła mi na ok 5 dni stosowania i krem świetny jest i teraz nawet sobie go do zapasów kupię :)
- Clarena krem - fajny choć próbki mało wydajne
- Barwa krem antybakteryjny matujący - jakoś mnie nie zachwycił po zużyciu próbki
- Ziaja kuracja dermatologiczna z wit. C + HA/P krem ujędrniający na dzień - znowu próbka wydajna bo wystarczyła na dwa dni i również fajny krem
- Macr Vit - 3 różne próbki krem dawał radę, krem koloryzujący również zaś balsam wystarczył na jedno udo także dużo nie powiem - krzywdy mi nie zrobiły ale też nie zachwyciły :)
- Boheme - próbka balsamu również mnie nie zachwyciła jakoś szczególnie.
24. Maseczka do twarzy Rival de loop nawilżająca zawiera olejek awokado oraz olejek migdałowy - no średnia w moim mniemaniu.
25. Maseczka do twarzy Rival de loop z olejkiem z orzechów makadamii i słodkim olejkiem migdałowym - dla mnie bardzo dobra aczkolwiek teraz do wypróbowania zakupiłam te których jeszcze nie miałam choć do niej zdecydowanie wrócę :)
I to na tyle.
Pomimo wszystko uzbierało się trochę część kosmetyków spożytkowałam w jednym miesiącu a część przez ok 5 miesięcy leżała na półce łazienkowej :) Jedne lepsze a drugie gorsze no i jeden mega bubel :)
A jak tam u Was zużycia?
Pozdrawiam!
Aga!!!
Pomimo złamanej ręki nawet udało mi się co nieco zużyć kosmetyków do końca. A nie powiem ile mi się przelało przez rękę - ale jak ściągneli mi gips to oczywiście moczeniu się w wannie nie było końca.
A zacznę od pielęgnacji:
1. Perfecta - peeling do rąk - w sumie zakończył żywot jako peeling do ciała i muszę powiedzieć że świetny była i te 100ml wystarczyło mi na ok 2 tygodnie - no ale jest to akurat peeling cukrowy wiec więcej się go zużywa aniżeli tych zwykłych. Bardzo mi przypadł do gustu i jak wykończę trochę zapasów peelingowych to pokuszę się o jakiś do ciała z tej firmy :)
2. AVON naturals - scrub do twarz kremowy z granatem - ja go lubię i jak jest w katalogu to kupuję taka tubka 75 ml starcza mi na ok 4 miesiące stosowania na przemian z peelingiem Sorayi :)
3. VERONA - serum do twarzy z kwasem hialuronowym - dość fajne ale u mnie wydajnością nie zgrzeszyło 30 ml które ja miałam do zużycia wystarczyło mi maksymalnie na 3 tygodnie - no pomyślę czy jeszcze kupię :)
4. AVON Planet Spa - masło do ciała z minerałami z morza martwego - działanie dla mnie świetne no i jak prawdziwe masełko wygląda :) Ale ja jakoś średnio przepadam za tym zapachem to pomimo to kupuję kosmetyki do twarzy czy wracam właśnie do tego masełka :)
5. TOŁPA - serum wyszczuplające - świetne po prostu i jeśli będzie gdzieś w promocji zdecydowanie się skuszę
Teraz kolej na kosmetyki do mycia ciała:
6. Luksja - jabłkowe mydło do rak po prostu uwielbiam i zawsze do niego wracam - najczęściej kupuję jak jest w promocji.
7. AVON -Planet Spa - peeling do ciała z minerałami z morza martwego - fajny zdzierak ale teraz chyba w słoiczku już jest dostępny - pewnie kiedyś pomimo zapachu się jeszcze skuszę :)
8. ISANA - płyn do kąpieli lawendowy - no nie żałowałam go sobie ale fajny choć pianę mógłby większą robić :)
10. Joanna Naturia - szampon do włosów z algami - nie sprawdził się - głowa mnie po nim swędziała - ale jako żel pod prysznic się nadał - więcej nie kupię :/
11. BeBeauty - sól do kąpieli lawendowa - przypuszczam ze akurat do niej będę regularnie wracała :)
A teraz perfumy i nie tylko:
12. AVON - naturals - mgiełka do ciała żurawina i cynamon - ja używam jako spray do odświeżenia się i jest OK - wiem ze na początku czuć alkohol ale mi to jakoś nie przeszkadza :)
13. AVON - OnDuty - antyperspirant całkiem niezły aczkolwiek raczej więcej nie kupię
14. Butelka po Naomi ale była tam przelana perfuma z AVON Incandessence - lubię ten zapach i od czasu do czasu do niego wracam - a flakonik zostaje na dalsze przelewanie perfum :)
Różności:
15. Płatki do demakijażu Carea z Biedronki - w tej cenie chyba najlepsze
16. AVON myjka
17. AVON rękawica peelingująca - troszeczkę się rozciągnęła już ale bardzo długo ją miałam :)
18. Patyczki kosmetyczne Lilibe z Rossmanna
19. Cleanic Kindii chusteczki nawilżone - jak dla mnie bardzo przeciętne
20. Alouette papier toaletowy rumiankowy nawilżony z Rossmanna - jak się trafi na promocji to biorę parę paczek - bardzo fajny.
21. Smile - pasta wybielająca z Biedronki - ja wolę wersję tą dla wrażliwych dziąseł - aczkolwiek bardzo mi one przypadły do gustu i faktycznie działają - choć teraz mały skok w bok do past Signal :)
No i próbki - praktycznie je wyzerowałam w tym miesiącu:
22. Z suplementów to tylko saszetkę Nimesilu wykończyłam - a tak to namiętnie się smaruję Naproxenem i Apap noc łykam jak wieczorem bardzo mnie łamie :)
23. Próbki:
- Ziaja - krem na dzień do skóry wrażliwej, mało elastycznej z bio olejkiem z pestek winogron - ta próbka wystarczyła mi na ok 5 dni stosowania i krem świetny jest i teraz nawet sobie go do zapasów kupię :)
- Clarena krem - fajny choć próbki mało wydajne
- Barwa krem antybakteryjny matujący - jakoś mnie nie zachwycił po zużyciu próbki
- Ziaja kuracja dermatologiczna z wit. C + HA/P krem ujędrniający na dzień - znowu próbka wydajna bo wystarczyła na dwa dni i również fajny krem
- Macr Vit - 3 różne próbki krem dawał radę, krem koloryzujący również zaś balsam wystarczył na jedno udo także dużo nie powiem - krzywdy mi nie zrobiły ale też nie zachwyciły :)
- Boheme - próbka balsamu również mnie nie zachwyciła jakoś szczególnie.
24. Maseczka do twarzy Rival de loop nawilżająca zawiera olejek awokado oraz olejek migdałowy - no średnia w moim mniemaniu.
25. Maseczka do twarzy Rival de loop z olejkiem z orzechów makadamii i słodkim olejkiem migdałowym - dla mnie bardzo dobra aczkolwiek teraz do wypróbowania zakupiłam te których jeszcze nie miałam choć do niej zdecydowanie wrócę :)
I to na tyle.
Pomimo wszystko uzbierało się trochę część kosmetyków spożytkowałam w jednym miesiącu a część przez ok 5 miesięcy leżała na półce łazienkowej :) Jedne lepsze a drugie gorsze no i jeden mega bubel :)
A jak tam u Was zużycia?
Pozdrawiam!
Aga!!!
niedziela, 27 kwietnia 2014
Lawendowi umilacze kąpieli :)
Witajcie!
Dziś właśnie chciałam Wam co nieco wspomnieć o tanich ale dobrych produktach kąpielowych które umilają nam czas spędzony w wannie.
Na pierwszy rzut idzie:
BeBeauty sól do kąpieli lawendowa:
Opakowanie: Plastikowa butelka zakręcana. Opakowanie przeźroczyste przez co widzimy ile produktu nam jeszcze pozostało. Ja wsypywałam do wanny dwie nakrętki plus dolewałam płynu do kąpieli żeby wzmocnić zapach i zrobić pianę.
Konsystencja: fioletowe kryształki, które rozpuszczają się w wodzie barwiąc ją na jasno fioletowy kolor. Przepięknie pachnie lawendą nie taką nachalną a raczej delikatną.
Co nieco od producenta i skład:
Moja opinia: Sól nie wysusza skóry i jak dla mnie przepięknie pachnie. Myślę że jena z najlepszych soli oferowanych przez Biedronkę. Zawsze podczas lawendowej kąpieli czuję ukojenie i relaks. Sól nie ma problemu z rozpuszczaniem się i nie pozostawia żadnych kamyczków na spodzie wanny. Dobra i tania. Teraz pozostała mi tylko wersja bursztynowa do przetestowania i ciekawe jak ona się spisze.
Dostępność: Biedronka
Cena: 3,75 zł
Moja ocena: 4,5/5
Kolej na płyn do kąpieli stosowany razem z solą:
ISANA - płyn do kąpieli na dobranoc:
Opakowanie: Duża przeźroczysta butla z mocno granatowym płynem w środku. Widać ile produktu nam jeszcze pozostało do zużycia. Tutaj mam okropne ale do otworu przez który wydobywa się płyn bo jest on zdecydowanie za duży. Choć ja się ma wprawę to nie powinno być problemu z dozowaniem.
Dziś właśnie chciałam Wam co nieco wspomnieć o tanich ale dobrych produktach kąpielowych które umilają nam czas spędzony w wannie.
Na pierwszy rzut idzie:
BeBeauty sól do kąpieli lawendowa:
Opakowanie: Plastikowa butelka zakręcana. Opakowanie przeźroczyste przez co widzimy ile produktu nam jeszcze pozostało. Ja wsypywałam do wanny dwie nakrętki plus dolewałam płynu do kąpieli żeby wzmocnić zapach i zrobić pianę.
Konsystencja: fioletowe kryształki, które rozpuszczają się w wodzie barwiąc ją na jasno fioletowy kolor. Przepięknie pachnie lawendą nie taką nachalną a raczej delikatną.
Co nieco od producenta i skład:
Moja opinia: Sól nie wysusza skóry i jak dla mnie przepięknie pachnie. Myślę że jena z najlepszych soli oferowanych przez Biedronkę. Zawsze podczas lawendowej kąpieli czuję ukojenie i relaks. Sól nie ma problemu z rozpuszczaniem się i nie pozostawia żadnych kamyczków na spodzie wanny. Dobra i tania. Teraz pozostała mi tylko wersja bursztynowa do przetestowania i ciekawe jak ona się spisze.
Dostępność: Biedronka
Cena: 3,75 zł
Moja ocena: 4,5/5
Kolej na płyn do kąpieli stosowany razem z solą:
ISANA - płyn do kąpieli na dobranoc:
Opakowanie: Duża przeźroczysta butla z mocno granatowym płynem w środku. Widać ile produktu nam jeszcze pozostało do zużycia. Tutaj mam okropne ale do otworu przez który wydobywa się płyn bo jest on zdecydowanie za duży. Choć ja się ma wprawę to nie powinno być problemu z dozowaniem.
Konsystencja: Taka w sam raz ani nie za gęsta ani nie za rzadka. No i popatrzcie na ten granatowy kolor, który farbuje również wodę także razem z solą lawendową całkiem nieźle wypadają kolorystycznie :)
Co nieco od producenta:
Skład:
Moja opinia: Zapach lawendy rewelacja i trwałość roznoszenia się po łazience również. Tylko powiedzcie mi dlaczego teraz wszelkie płyny do kąpieli tak kiepsko się pienią - mam nadzieję ze te z Luksji pod tym względem okażą się lepsze. Choć bardzo fajny i koi nas po całym dniu to brak piany bądź jej szybkie znikanie mnie wnerwia. Ale za zapach i samo działanie - czyli nie wysuszanie skóry należy mu się duży plus. Myślę że i tak do niego jeszcze nie raz powrócę.
Dostępność: Rossmann
Cena: ok 7 zł
Moja ocena: 3,5/5
Lubię ogólnie lawendowe płyny czy żele także tutaj plus za piękne i nienachalne zapachy :)
A jaki jest Wasz ulubiony płyn do kąpieli ostatnio?
Pozdrawiam niedzielnie!
Aga!!!piątek, 25 kwietnia 2014
Verona - hialuronowe serum do twarzy 4D.
Witajcie!
Jakoś ostatnio byłam bardzo przemęczona i natchnienia było brak - wstawanie dwa dni o 5 rano raczej mi nie służyło a do tego miałam ogromne problemy z zaśnięciem. Dziś natomiast w końcu wypoczęłam spałam z 10 godzin ale jakoś się pod regenerowałam dzięki temu :)
Ale dziś chciałam napisać o serum które dostałam od koleżanki - z 50 ml pozostało go ok 30 ml (jak trafiło do mnie) i co ja o nim sądzę poczytacie poniżej - choć po pierwszych ochach i achach trochę zbiłam się z rzeczywistością :)
VERONA, SPA & WELLNESS - serum do twarzy z kwasem hialuronowym i kolagenem :
Opakowanie: Zwykła tubka plastikowa z dość miękkiego tworzywa. Nie ma problemu z wyciśnięciem produktu jednak pod koniec dla tych co lubią dobić się do resztek należy przeciąć opakowanie. Pojemność 50 ml. Otwór jest idealnie dopasowany i nie ma możliwości wyciśnięcia za dużej ilości kremu.
Konsystencja: Biała i bardzo gęsta. Na szczęście nie bieli nam skóry twarzy i wchłania się praktycznie natychmiastowo do całkowitego matu. Niestety przy nim należałoby używać podkładów nawilżających bo te matujące jakby wysuszają nam dodatkowo skórę twarzy i wygląda to mało estetycznie. Zapach n właśnie pudrowy, taki kadzidełkowaty także nie każdemu przypadnie do gustu.
Skład: Aqua, cetearyl alcohol, cetyl alcohol, stearyl alcohol, ceteareth-20, izopropyl palmitate, hydrogenated polydecene, glyceryl stearate, argania spinosa kernel oil, glycerin, sodium hyaluronate, polysilicone-11, laureth-12, acrylate acryloyldimethyalurate coopolymer, isohexadecane, polysorbate-80, hydrolyzed keratyn, hydrolyzed collage, butylene glycol, magnolia biondii extract, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben, ethylparaben, butylparaben, tocopheryl acetale, niacinamide, parfum, dis odium edta, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, ethylhexylglycerin,, coumarin, geraniol, lomonene, linalool.
Co nieco od producenta:
Moja opinia: No i samo serum całkiem nieźle sobie daje radę i myślę że na okres letni i te większe upały byłoby znacznie lepiej, ale że otrzymałam je akurat w marcu i było otwarte to nie chciałam aby się zmarnowało. Zresztą zauważyłam że rzadko kiedy u mnie krem wystarcza na dłużej niż miesiąc czasu z porywami do dwóch. Ale ja najczęściej używam jednego kremu na dzień i na noc chyba że kupię konkretnie dwa odpowiednie na daną porę dnia. Nie mogę się tutaj przyczepić do wydajności bo te moje 30 ml wystarczyło na ok 3 tygodnie stosowania. Hmm ale właśnie w czym po czasie zaczął się problem a mianowicie serum praktycznie nie nawilża a raczej matowi / wysusza skórę i powiem że moja mieszana cera ma jakiś niedosyt - ale że jestem przy końcówce to musi być wystarczające. Choć nie powiem że czasami nie posiłkowałam się próbkami kremów innych firm żeby choć co nieco skórę nawilżyć. I faktycznie przynajmniej u mnie mat utrzymuje się cały dzień więc myślę że kiedyś dam jeszcze mu szansę ale póki co w kolejce leży krem IWOSTIN matujący a i tak już parę razy go użyłam. Także ogólnie serum nie jest złe ale dla osób już z cerą suchą kompletnie się nie nada.
Dostępność: sklepy internetowe, allegro i w Carrefour widziałam :)
Cena: waha się pomiędzy 6 zł a 10 zł - zależy gdzie macie zamiar kupić
Moja ocena: 3,5/5
A Wy może miałyście to serum?
Jakie są wasze odczucia?
Jakoś ostatnio byłam bardzo przemęczona i natchnienia było brak - wstawanie dwa dni o 5 rano raczej mi nie służyło a do tego miałam ogromne problemy z zaśnięciem. Dziś natomiast w końcu wypoczęłam spałam z 10 godzin ale jakoś się pod regenerowałam dzięki temu :)
Ale dziś chciałam napisać o serum które dostałam od koleżanki - z 50 ml pozostało go ok 30 ml (jak trafiło do mnie) i co ja o nim sądzę poczytacie poniżej - choć po pierwszych ochach i achach trochę zbiłam się z rzeczywistością :)
VERONA, SPA & WELLNESS - serum do twarzy z kwasem hialuronowym i kolagenem :
Opakowanie: Zwykła tubka plastikowa z dość miękkiego tworzywa. Nie ma problemu z wyciśnięciem produktu jednak pod koniec dla tych co lubią dobić się do resztek należy przeciąć opakowanie. Pojemność 50 ml. Otwór jest idealnie dopasowany i nie ma możliwości wyciśnięcia za dużej ilości kremu.
Konsystencja: Biała i bardzo gęsta. Na szczęście nie bieli nam skóry twarzy i wchłania się praktycznie natychmiastowo do całkowitego matu. Niestety przy nim należałoby używać podkładów nawilżających bo te matujące jakby wysuszają nam dodatkowo skórę twarzy i wygląda to mało estetycznie. Zapach n właśnie pudrowy, taki kadzidełkowaty także nie każdemu przypadnie do gustu.
Skład: Aqua, cetearyl alcohol, cetyl alcohol, stearyl alcohol, ceteareth-20, izopropyl palmitate, hydrogenated polydecene, glyceryl stearate, argania spinosa kernel oil, glycerin, sodium hyaluronate, polysilicone-11, laureth-12, acrylate acryloyldimethyalurate coopolymer, isohexadecane, polysorbate-80, hydrolyzed keratyn, hydrolyzed collage, butylene glycol, magnolia biondii extract, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben, ethylparaben, butylparaben, tocopheryl acetale, niacinamide, parfum, dis odium edta, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, ethylhexylglycerin,, coumarin, geraniol, lomonene, linalool.
Co nieco od producenta:
Moja opinia: No i samo serum całkiem nieźle sobie daje radę i myślę że na okres letni i te większe upały byłoby znacznie lepiej, ale że otrzymałam je akurat w marcu i było otwarte to nie chciałam aby się zmarnowało. Zresztą zauważyłam że rzadko kiedy u mnie krem wystarcza na dłużej niż miesiąc czasu z porywami do dwóch. Ale ja najczęściej używam jednego kremu na dzień i na noc chyba że kupię konkretnie dwa odpowiednie na daną porę dnia. Nie mogę się tutaj przyczepić do wydajności bo te moje 30 ml wystarczyło na ok 3 tygodnie stosowania. Hmm ale właśnie w czym po czasie zaczął się problem a mianowicie serum praktycznie nie nawilża a raczej matowi / wysusza skórę i powiem że moja mieszana cera ma jakiś niedosyt - ale że jestem przy końcówce to musi być wystarczające. Choć nie powiem że czasami nie posiłkowałam się próbkami kremów innych firm żeby choć co nieco skórę nawilżyć. I faktycznie przynajmniej u mnie mat utrzymuje się cały dzień więc myślę że kiedyś dam jeszcze mu szansę ale póki co w kolejce leży krem IWOSTIN matujący a i tak już parę razy go użyłam. Także ogólnie serum nie jest złe ale dla osób już z cerą suchą kompletnie się nie nada.
Dostępność: sklepy internetowe, allegro i w Carrefour widziałam :)
Cena: waha się pomiędzy 6 zł a 10 zł - zależy gdzie macie zamiar kupić
Moja ocena: 3,5/5
A Wy może miałyście to serum?
Jakie są wasze odczucia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































