Witajcie!
Dziś chciałabym wspomnieć co nieco na temat dezodorantu - który według mnie jest totalnym niewypałem a mówimy o:
Synegren - dezodorant w sprayu Paradise Apple. Do skóry wrażliwej. Nie zawiera alkoholu.
Opakowanie: Typowe dla dezodorantów czyli metalowe. Design kolorowy i rzucający się w oczy. W sumie mnie akurat skusiło do zakupu to iż miał mieć coś wspólnego z zapachem jabłek :/
Konsystencja: No jak to w dezodorantach bywa. Niemiłosiernie pyli, dusi i do tego koszmarnie pachnie a i lubi białe ślady na skórze pozostawić :/
Od producenta:
- minimalizuje powstawanie białych śladów po zastosowaniu
- nie zawiera barwników i substancji konserwujacych
- tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
Skład:
cyclopentasiloxane, aluminum chlorohydrante, octyldodecanol, parfum, C12-15 alkyl, benzoate, disteardimonium hectorite, limonne, citronellol, propylene carbonate, linalool, geraniol, citral, alpha-isomethyl ionone.
Moja opinia: Moim zdaniem nie nadaje się dla wrażliwców ponieważ przy bliższym kontakcie ze skórą dłoni piecze bardzo i pozostawia nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry oraz zaczerwienienie. Chroni również średnio po przy tych niższych temperaturach kiepsko sobie daje radę a w upały używanie go było bez sensu. Fakt może jest tani ale lepiej wydać dwa razy więcej ale zakupić coś porządnego. Byłam pewna że będzie ładnie pachniał gdzieś tymi jabłkami jakież było moje zdziwienie kiedy po rozpyleniu miał zapach taniego mydła, do tego tak przeraźliwie dusił że nie polecam używać go w zamkniętym pomieszczeniu. Dla mnie niewypał i tylko zgadza się to iż nie posiada w składzie alkoholu.
Moja ocena: 0,5/5
Cena: ok 3zł - 4zł (zależy od promocji)
Dostępność: Marka własna Rossmann (więc tylko tam go znajdziecie)
Znacie a może lubicie?
Podzielcie się Swoimi spostrzeżeniami.
A jeszcze przypominam o trwającym do niedzieli rozdaniu klik klik
Pozdrawiam!
Aga!!!
Ponieważ istotne jest dla mnie co sądzicie o moim blogu, cieszę się kiedy na niego zaglądacie a całkowitym moim spełnieniem będzie dodawanie przez was komentarzy, opinii dotyczących moich postów.
czwartek, 11 grudnia 2014
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Tołpa - ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni.
Witajcie!
A tak ogólnie to dziękuje wszystkim za życzenia urodzinowe :)
Szaleństw na szczęście nie było :)
A teraz wracając do tematu dzisiejszego posta czyli:
Tołpa - ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni - z efektem ultradźwięków i komórkami macierzystymi.
Opakowanie: plastikowa butelka, z dozownikiem oraz z przeźroczysta dzięki czemu jesteśmy na bieżąco w stanie kontrolować ile kosmetyku nam jeszcze pozostało. Pojemnosć 250ml.

Konsystencja: Taka lejąca choć nie przecieka przez palce. zapach dość intensywny i mi podchodzi pod ziołowy jednak nic konkretnego mi nie przypomina. Kolor właśnie taki kremowy, połyskujący z drobinkami - na ciele na szczęście one nie pozostają.


Co nieco od producenta

Skład
Moja opinia: Serum faktycznie ma bardzo dobre działa ponieważ napina skórę, jest ona elastyczniejsza i przy codziennym stosowaniu jakby fałdki cellulitu się spłaszczały. Ale jak wiemy samo serum nie wystarczy należy jeszcze ćwiczyć. A u mnie z tym jest problem bo jedno to lenistwo a drugie no wielu ćwiczeń wykonywać nie mogę. Dlatego póki jest jeszcze pogoda staram się codziennie badź chociaż co drugi dzień jeździć na rowerze. A gdybym jeszcze to serum stosowała tak jak jest napisane codziennie to już byłby szczyt marzeń :) Z wydajnością krucho bo możliwe iż ja do tej pory użyłam go ok 14 razy i pozostało mi 1/4 serum w opakowaniu. Czy polecam osobiście raczej nie bo spektakularnych efektów nie ma. Plus za to iż ani nie rozgrzewa ani nie chłodzi - jednak również kompletnie nie nawilża skóry - dlatego stosowane jest na przemian z balsamem nawilżajacym. Jeśli chcecie wypróbować proszę bardzo - jednak przy dość wysokiej cenie nie każdy moze sobie pozwolić na ten wydatek. Ja wygrałam je u Dakoty jakoś w olicach marca. Cieszę się ze je wypróbowałam :)
Moja ocena: 3,5/5
Cena: ok 70zł
Dostępność: drogerie stacjnarna i internetowe
A Wy co sądzicie o tym serum?
Ja niestety ochów i achów nie mam po jego stoswoaniu jednak krzywdy również mi nie zrobiło. Ale podobne rezultaty moge uzyskać serum przynajmniej o połowę tańszym.
Pozdrawiam!
Aga!!!
A tak ogólnie to dziękuje wszystkim za życzenia urodzinowe :)
Szaleństw na szczęście nie było :)
A teraz wracając do tematu dzisiejszego posta czyli:
Tołpa - ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni - z efektem ultradźwięków i komórkami macierzystymi.
Opakowanie: plastikowa butelka, z dozownikiem oraz z przeźroczysta dzięki czemu jesteśmy na bieżąco w stanie kontrolować ile kosmetyku nam jeszcze pozostało. Pojemnosć 250ml.

Konsystencja: Taka lejąca choć nie przecieka przez palce. zapach dość intensywny i mi podchodzi pod ziołowy jednak nic konkretnego mi nie przypomina. Kolor właśnie taki kremowy, połyskujący z drobinkami - na ciele na szczęście one nie pozostają.


Co nieco od producenta

Skład
Moja opinia: Serum faktycznie ma bardzo dobre działa ponieważ napina skórę, jest ona elastyczniejsza i przy codziennym stosowaniu jakby fałdki cellulitu się spłaszczały. Ale jak wiemy samo serum nie wystarczy należy jeszcze ćwiczyć. A u mnie z tym jest problem bo jedno to lenistwo a drugie no wielu ćwiczeń wykonywać nie mogę. Dlatego póki jest jeszcze pogoda staram się codziennie badź chociaż co drugi dzień jeździć na rowerze. A gdybym jeszcze to serum stosowała tak jak jest napisane codziennie to już byłby szczyt marzeń :) Z wydajnością krucho bo możliwe iż ja do tej pory użyłam go ok 14 razy i pozostało mi 1/4 serum w opakowaniu. Czy polecam osobiście raczej nie bo spektakularnych efektów nie ma. Plus za to iż ani nie rozgrzewa ani nie chłodzi - jednak również kompletnie nie nawilża skóry - dlatego stosowane jest na przemian z balsamem nawilżajacym. Jeśli chcecie wypróbować proszę bardzo - jednak przy dość wysokiej cenie nie każdy moze sobie pozwolić na ten wydatek. Ja wygrałam je u Dakoty jakoś w olicach marca. Cieszę się ze je wypróbowałam :)
Moja ocena: 3,5/5
Cena: ok 70zł
Dostępność: drogerie stacjnarna i internetowe
A Wy co sądzicie o tym serum?
Ja niestety ochów i achów nie mam po jego stoswoaniu jednak krzywdy również mi nie zrobiło. Ale podobne rezultaty moge uzyskać serum przynajmniej o połowę tańszym.
Pozdrawiam!
Aga!!!
sobota, 6 grudnia 2014
Urodzinowe przypomnienie :)
Witajcie!
Wpierw muszę się pochwalić iż dzisiaj kończę 30 lat - no masakra jakaś jak na swój wiek patrzę :) Nowe miejsce, brak że tak powiem znajomości ale chociaż rodzinka mnie nie zawiedzie i wpadnie na torta i kawkę :)
Sama póki co nadal sie oswajam z Wrocławiem a tłumaczenie ludzi jak dojść czy dojechać do jakieś ulicy to jakaś tragedia po prostu :) No i tutaj do czegoś przydają się pomocni państwo ze Straży Miejskiej :)
A teraz uciekam się szykować - a wieczorem może gdzieś wyskoczymy. Kto to wie :)
No właśnie przypominam jeszcze i rozdaniu które nadal trwa na blogu klik klik
Pozdrawiam cieplutko i raczej pojawię się dopiero w poniedziałek :)
Udanego weekendu!
Aga!!!
Wpierw muszę się pochwalić iż dzisiaj kończę 30 lat - no masakra jakaś jak na swój wiek patrzę :) Nowe miejsce, brak że tak powiem znajomości ale chociaż rodzinka mnie nie zawiedzie i wpadnie na torta i kawkę :)
Sama póki co nadal sie oswajam z Wrocławiem a tłumaczenie ludzi jak dojść czy dojechać do jakieś ulicy to jakaś tragedia po prostu :) No i tutaj do czegoś przydają się pomocni państwo ze Straży Miejskiej :)
A teraz uciekam się szykować - a wieczorem może gdzieś wyskoczymy. Kto to wie :)
No właśnie przypominam jeszcze i rozdaniu które nadal trwa na blogu klik klik
Pozdrawiam cieplutko i raczej pojawię się dopiero w poniedziałek :)
Udanego weekendu!
Aga!!!
wtorek, 2 grudnia 2014
Pustaki z listopada.
Witajcie!
Nie wiem czy tylko Mi czas tak szybko upływa ale zanim się obejrzałam już jest grudzień i koniec roku. Niebawem moje 30-te urodziny i święta - uwielbiam grudzień poprzez właśnie ten magiczny czas :)
A teraz pora na pustaki. Oj kiepsko w tym miesiącu :)
Do włosów zużyłam:
1. Farmona Jantar-odżywka - serum - oj muszę nabrać do niej systematyczności :)
2. Schauma - odżywka krem i olejek - u mnie się sprawdzała stosowana rzadko tak raz na tydzień ale całkiem nieźle dawała radę :)
Do mycia ciała i nie tylko:
3. Luksja - zapas mydła zielone jabłuszko - zapach uwielbiam a i mydło mi szkody nie robi - wracam do niego i najczęściej kupuję na promocji 2w1 :)
4. BeBeauty - żel pod prysznic Brazylia - nie polubiłam się z nim, czym prędzej wykończyłam, choć ale mam tylko do uciążliwego dla mnie zapachu :)
5. AVON - płyn do kąpieli - kwiat jabłoni - czyli zapach uwielbiam a i same produkty do kąpieli z AVON lubię
Do pielęgnacji twarzy:
Jedna próbka kremu z Ziaji med - krem redukujący podrażnienia - po jednej próbce za dużo nie powiem :)
6. AVON - ANEW YOUNG - krem-żel do twarzy - mi służył bardzo dobrze i na okres letni byłby idealny - może jak znajdę to wrócę do niego.
7. AVON, Clearskin, oczyszczająca pianka do mycia twarzy przeciw wypryskom - polubiłam i na pewno napiszę o niej więcej :)
Takie różne:
8. Pasta do zębów Colgate - jakoś średnio się z nią polubiłam :)
9. AVON - mgiełka do ciała arbuzowa - lubię i gdzieś jeszcze jedną mam ale idealna jest na okres letni :)
10.Wosk - Salted Caramel - na początku nienawidziłam później było już w miarę OK jednak powrotu nie planuję :)
11. AVON - PLANET SPA - scrub face - z Minerałami z Morza Martwego - Dość dobra odskocznia od mocnych zdzieraków :)
Suplementy i takie tam:
12. Do kąpieli:
- gąbka z Biedronki tania i dobra
- myjka z AVON
13. Patyczki kosmetyczne
14. Suplementy (leki przeciwbólowe, na skurcze i zdecydowanie prym wiedzie OPOKAN artro po którym faktycznie stawy jakoś lepiej funkcjonują)
I to byłoby na tyle w sumie to zużyłam tylko 10 pełnowymiarowych kosmetyków a do tego tylko te do kąpieli otwarte były w listopadzie a reszta jakoś tak przebyła ze mną kilka miesięcy :)
Znacie coś i lubicie ?
I tak patrzę ze sporo AVON w tym miesiącu :)
Także rozpoczynamy zbierać pustaki z grudnia i ciekawe jak mi to pójdzie :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
Nie wiem czy tylko Mi czas tak szybko upływa ale zanim się obejrzałam już jest grudzień i koniec roku. Niebawem moje 30-te urodziny i święta - uwielbiam grudzień poprzez właśnie ten magiczny czas :)
A teraz pora na pustaki. Oj kiepsko w tym miesiącu :)
Do włosów zużyłam:
1. Farmona Jantar-odżywka - serum - oj muszę nabrać do niej systematyczności :)
2. Schauma - odżywka krem i olejek - u mnie się sprawdzała stosowana rzadko tak raz na tydzień ale całkiem nieźle dawała radę :)
Do mycia ciała i nie tylko:
3. Luksja - zapas mydła zielone jabłuszko - zapach uwielbiam a i mydło mi szkody nie robi - wracam do niego i najczęściej kupuję na promocji 2w1 :)
4. BeBeauty - żel pod prysznic Brazylia - nie polubiłam się z nim, czym prędzej wykończyłam, choć ale mam tylko do uciążliwego dla mnie zapachu :)
5. AVON - płyn do kąpieli - kwiat jabłoni - czyli zapach uwielbiam a i same produkty do kąpieli z AVON lubię
Do pielęgnacji twarzy:
Jedna próbka kremu z Ziaji med - krem redukujący podrażnienia - po jednej próbce za dużo nie powiem :)
6. AVON - ANEW YOUNG - krem-żel do twarzy - mi służył bardzo dobrze i na okres letni byłby idealny - może jak znajdę to wrócę do niego.
7. AVON, Clearskin, oczyszczająca pianka do mycia twarzy przeciw wypryskom - polubiłam i na pewno napiszę o niej więcej :)
Takie różne:
8. Pasta do zębów Colgate - jakoś średnio się z nią polubiłam :)
9. AVON - mgiełka do ciała arbuzowa - lubię i gdzieś jeszcze jedną mam ale idealna jest na okres letni :)
10.Wosk - Salted Caramel - na początku nienawidziłam później było już w miarę OK jednak powrotu nie planuję :)
11. AVON - PLANET SPA - scrub face - z Minerałami z Morza Martwego - Dość dobra odskocznia od mocnych zdzieraków :)
Suplementy i takie tam:
12. Do kąpieli:
- gąbka z Biedronki tania i dobra
- myjka z AVON
13. Patyczki kosmetyczne
14. Suplementy (leki przeciwbólowe, na skurcze i zdecydowanie prym wiedzie OPOKAN artro po którym faktycznie stawy jakoś lepiej funkcjonują)
I to byłoby na tyle w sumie to zużyłam tylko 10 pełnowymiarowych kosmetyków a do tego tylko te do kąpieli otwarte były w listopadzie a reszta jakoś tak przebyła ze mną kilka miesięcy :)
Znacie coś i lubicie ?
I tak patrzę ze sporo AVON w tym miesiącu :)
Także rozpoczynamy zbierać pustaki z grudnia i ciekawe jak mi to pójdzie :)
Pozdrawiam!
Aga!!!
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Face Scrub od AVON :)
Witajcie!
Z poniedziałkiem musi być mobilizacja a że jeszcze dzień zaczął się dla mnie bardzo dobrze (oprócz tego ze złapało mnie jakieś choróbsko) - wygrałam jedno rozdanie i do tego podwyższono mi stopień niepełnosprawności. Z tego drugiego cieszę się jedynie iż będę miała więcej ulg a stan zdrowia faktycznie uległ ostatnio pogorszeniu co raczej nie jest podbudowującą informacją :/ Ale miało być o produkcie kosmetycznym :) a jest nim:
AVON - Planet Spa - Głęboko oczyszczający peeling do twarzy z Minerałami z Morza Martwego.
Opakowanie: typowe dla całej serii Planet Spa - jednak u mnie ma bardzo duży plus za to iż jest przeźroczyste. Peeling wyciśniemy praktycznie do ostatniej kropli - ja jednak go rozcięłam bo w zakamarkach pozostało go jeszcze na jakieś dwa użycia :) Zamknięcie na klik nie zacina się ani nie odpada. Otwór idealny ponieważ wydobędziemy tyle kosmetyku ile potrzebujemy.
Konsystencja: Kremowa bardzo zbita z dość sporą ilością kawałków zdzierających jednak niezbyt mocnych. Zapach typowy dla tej serii jednak przy tym produkcie jakoś specjalnie mi nie przeszkadza. Poniżej jeszcze będzie zdjęcie z roztartym peelingiem i tam widać te drobinki ścierające :)
Tu właśnie widać te drobinki :)
Co nieco o produkcie:
Skład
Moja opinia: Ten peeling jest zdecydowanie średni i nie polecam go osobom które jak ja lubią mocniejsze zdzieraki. Jednak u mnie świetnie się sprawdzał jako odskocznia od peelingu SORAYA tego morelowego bo ileż można trzeć skórę twarzy praktycznie papierem ściernym :) Wydajność jest w miarę dobra sama używałam go ok 3 miesięcy tak wypadało na raz w tygodniu. Kupiłam dwa takie produkty bo dwa wychodziły jakoś taniej ale ogólnie nie żałuję. Nie wiem jak Wy ale ja akurat nie nie przepadam za kremowymi konsystencjami w kosmetykach do mycia twarzy - ta jednak jakoś bardzo mi nie przeszkadzała a wręcz po peelingu nie jednokrotnie miałam wrażenie że skóra jest wystarczająco nawilżona i nie musiałam stosować kremu - to raczej było jeszcze w cieplejszych miesiącach :) Wiele osób narzeka na ten produkt właśnie za kiepskie ścieranie. Także jeśli lubicie hardcor na twarzy to nie polecam jednak dla osób które lubią takie lekkie złuszczenie będzie idealny :)
Moja ocena: 3,5/5
Cena: zależy od promocji ok 10zł
Dostępność: konsultantki AVON
Miałyście go?
Co sądzicie o nim?
Matko takie katarzysko mnie złapało że masakra :)
Małe przypomnienie o trwającym u mnie rozdaniu :) klik klik
Pozdrawiam!
Aga!!!
Z poniedziałkiem musi być mobilizacja a że jeszcze dzień zaczął się dla mnie bardzo dobrze (oprócz tego ze złapało mnie jakieś choróbsko) - wygrałam jedno rozdanie i do tego podwyższono mi stopień niepełnosprawności. Z tego drugiego cieszę się jedynie iż będę miała więcej ulg a stan zdrowia faktycznie uległ ostatnio pogorszeniu co raczej nie jest podbudowującą informacją :/ Ale miało być o produkcie kosmetycznym :) a jest nim:
AVON - Planet Spa - Głęboko oczyszczający peeling do twarzy z Minerałami z Morza Martwego.
Opakowanie: typowe dla całej serii Planet Spa - jednak u mnie ma bardzo duży plus za to iż jest przeźroczyste. Peeling wyciśniemy praktycznie do ostatniej kropli - ja jednak go rozcięłam bo w zakamarkach pozostało go jeszcze na jakieś dwa użycia :) Zamknięcie na klik nie zacina się ani nie odpada. Otwór idealny ponieważ wydobędziemy tyle kosmetyku ile potrzebujemy.
Konsystencja: Kremowa bardzo zbita z dość sporą ilością kawałków zdzierających jednak niezbyt mocnych. Zapach typowy dla tej serii jednak przy tym produkcie jakoś specjalnie mi nie przeszkadza. Poniżej jeszcze będzie zdjęcie z roztartym peelingiem i tam widać te drobinki ścierające :)
Tu właśnie widać te drobinki :)
Co nieco o produkcie:
Skład
Moja opinia: Ten peeling jest zdecydowanie średni i nie polecam go osobom które jak ja lubią mocniejsze zdzieraki. Jednak u mnie świetnie się sprawdzał jako odskocznia od peelingu SORAYA tego morelowego bo ileż można trzeć skórę twarzy praktycznie papierem ściernym :) Wydajność jest w miarę dobra sama używałam go ok 3 miesięcy tak wypadało na raz w tygodniu. Kupiłam dwa takie produkty bo dwa wychodziły jakoś taniej ale ogólnie nie żałuję. Nie wiem jak Wy ale ja akurat nie nie przepadam za kremowymi konsystencjami w kosmetykach do mycia twarzy - ta jednak jakoś bardzo mi nie przeszkadzała a wręcz po peelingu nie jednokrotnie miałam wrażenie że skóra jest wystarczająco nawilżona i nie musiałam stosować kremu - to raczej było jeszcze w cieplejszych miesiącach :) Wiele osób narzeka na ten produkt właśnie za kiepskie ścieranie. Także jeśli lubicie hardcor na twarzy to nie polecam jednak dla osób które lubią takie lekkie złuszczenie będzie idealny :)
Moja ocena: 3,5/5
Cena: zależy od promocji ok 10zł
Dostępność: konsultantki AVON
Miałyście go?
Co sądzicie o nim?
Matko takie katarzysko mnie złapało że masakra :)
Małe przypomnienie o trwającym u mnie rozdaniu :) klik klik
Pozdrawiam!
Aga!!!
czwartek, 27 listopada 2014
Dwóch jakże różnych przyjemniaczków podczas kapieli.
Witajcie!
Dziś chciałabym wspomnieć o dwóch żelach z Biedronki (tylko ostatnio zauważyłam że raczej już zostały wycofane) i co do jednego załuję że sobie jakichś zapasów nie poczyniłam. Ale więcej poniżej :)
BeBeauty- żel pod prysznic Brazylia - ekstrakt z guarany.
BeBeauty - żel pod prysznic Bali - z ekstraktem z owoców egzotycznych.
Opakowanie: oba są takie same - buteleczki z twardego plastiku co niestety czasami może nam przyspożyć problemy z wydobyciem produktu do końca (szczególnie wersja BALI). Pojemność każdego z żeli to 300ml. Zamknięcie typu 'klik' niestety po jakimś czasie używania zaczyna się problem z zamykaniem ich.
Konsystencja Brazil jest to typowy żel z zatopionymi w środku kapsułkami zaś Bali jest to bardziej peeling i jak dla mnie to tych nasłabszych nie należy. Zapach Brazil niestety nie przypadł mi do gustu kompletnie i szybko go zużywałam żeby mieć go z głowy zaś Bali jest takim słodkawym a jednocześnie rześkim zapachem owoców no cudowny.
Co nieco o żelach:
Skład:
Moja opinia: Żel Brazil bardzo dobrze się pieni, byłby bardzo wydajny - gdyby nie to że nie mogłam znieść jego zapachu. Nie wiem czy macie podobnie że pewne produkty was odrzucają po zapachu i nie ma mocnych żeby ich używać więc lądują jako inne wspomagacze w gospodarstwie domowym. Zaś Bali no jak pisałąm ma cudny zapach, i nie jest to zel a bardziej peeling. Dla mnie swietnie zdziera martwy naskórek i używam go z chęcia 2-3 razy w tygodniu. Również jest wydajny bo używam go ok 2 miesięcy 1 jeszcze 1/3 opakowania mi pozostała. I tutaj bardzo żałuję że ten 'żel' został wycofany bo z chęcią bym sobie zrobiła jego jakiś zapas.
Moja ocena:
Brazil: 2/5
Bali: 5/5
Cena: ok 5zł
Dostępność: dyskont Biedronka - jednak ja w swoich już ich nie widzę :/
Miałyście któryś z tych żeli?
Jakie są wasze wrażenia?
I przypominam jeszcze o rozdaniu klik klik
Pozdrawiam!
Aga!!!
Dziś chciałabym wspomnieć o dwóch żelach z Biedronki (tylko ostatnio zauważyłam że raczej już zostały wycofane) i co do jednego załuję że sobie jakichś zapasów nie poczyniłam. Ale więcej poniżej :)
BeBeauty- żel pod prysznic Brazylia - ekstrakt z guarany.
BeBeauty - żel pod prysznic Bali - z ekstraktem z owoców egzotycznych.
Opakowanie: oba są takie same - buteleczki z twardego plastiku co niestety czasami może nam przyspożyć problemy z wydobyciem produktu do końca (szczególnie wersja BALI). Pojemność każdego z żeli to 300ml. Zamknięcie typu 'klik' niestety po jakimś czasie używania zaczyna się problem z zamykaniem ich.
Konsystencja Brazil jest to typowy żel z zatopionymi w środku kapsułkami zaś Bali jest to bardziej peeling i jak dla mnie to tych nasłabszych nie należy. Zapach Brazil niestety nie przypadł mi do gustu kompletnie i szybko go zużywałam żeby mieć go z głowy zaś Bali jest takim słodkawym a jednocześnie rześkim zapachem owoców no cudowny.
Co nieco o żelach:
Skład:
Moja opinia: Żel Brazil bardzo dobrze się pieni, byłby bardzo wydajny - gdyby nie to że nie mogłam znieść jego zapachu. Nie wiem czy macie podobnie że pewne produkty was odrzucają po zapachu i nie ma mocnych żeby ich używać więc lądują jako inne wspomagacze w gospodarstwie domowym. Zaś Bali no jak pisałąm ma cudny zapach, i nie jest to zel a bardziej peeling. Dla mnie swietnie zdziera martwy naskórek i używam go z chęcia 2-3 razy w tygodniu. Również jest wydajny bo używam go ok 2 miesięcy 1 jeszcze 1/3 opakowania mi pozostała. I tutaj bardzo żałuję że ten 'żel' został wycofany bo z chęcią bym sobie zrobiła jego jakiś zapas.
Moja ocena:
Brazil: 2/5
Bali: 5/5
Cena: ok 5zł
Dostępność: dyskont Biedronka - jednak ja w swoich już ich nie widzę :/
Miałyście któryś z tych żeli?
Jakie są wasze wrażenia?
I przypominam jeszcze o rozdaniu klik klik
Pozdrawiam!
Aga!!!
poniedziałek, 24 listopada 2014
Porównanie chusteczek nawilżonych z Kauflanda oraz papieru nawilżonego z Biedronki + przypomnienie o rozdaniu :)
Witajcie!
Dzisiaj chciałabym porównać dwa produkty które są przydatne na co dzień a są to:
Classic baby - chusteczki nawilżone dla dzieci
Queen - papier toaletowy nawilżony rumiankowy
Opakowanie:
Kaufland - standardowe dla chusteczek nawilżonych dla dzieci - o dość sporych rozmiarach - zabezpieczenie folią która przy dłuższym używaniu niestety staje się do niczego. Fajny design kolorowy :)
Biedra - Mniejsze opakowanie typowe dla papieru toaletowego - również zamykane folią, która podobnie przy dłuższym używaniu nie zabezpiecza papieru przed wyschnięciem. Również design ciekawy kolorowy (ładniejszy niż tych Rossmanna)
Wielkość:
Kaufland: jest dwa razy większa chusteczka niż z Biedronki ale tak akurat powinno być. Przeszkadza mi tu bardzo chemiczny zapach. Stopień nawilżenia zależy od chusteczki i jest średni :/
Biedra: Są mniejsze ale przy papierze tak powinno być i mają bardzo przyjemny rumiankowy zapach, są za to bardzo dobrze nawilżone :)
Skład chusteczek Kaufland:
Co nieco o chusteczkach Kaufland:
Co nieco o papierze z Biedronki i jego skład:
Moja opinia:
Kaufland: niestety chusteczki nie przypadły mi do gustu ale do ścierania mebli nadają się idealnie :) Nie powiem ręce także można nimi przetrzeć jednak mi bardzo przeszkadza ich zapach (podobnie mam przy kremach do rąk). Ogólnie w swojej cenie można je przeżyć jednak ja wolę zakupić lepsze gatunkowo inne chusteczki.
Biedra: Akurat one świetnie sie sprawdziły, bardzo dobrze odświeżają i są dobre podczas podróży ponieważ nie zajmują dużo miejsca. Do nich akurat będę wracała zdecydowanie :)
Moja ocena:
Kaufland: 2/5
Biedra: 4,5/5
Cena:
Kaufland: 2,99 zł w promocji
Biedra: 2,99 zł
Dostępność:
Kaufland: Kaufland (marka własna)
Biedra: Biedronka (marka własna)
A jeszcze chciałabym przypomnieć o trwającym u mnie rozdaniu :
które trwa do 14-12-2014 :) jeśli ktoś ma chęć zapraszam do wzięcia udziału.
Pozdrawiam w mroźny poranek :)
Aga!!!
Dzisiaj chciałabym porównać dwa produkty które są przydatne na co dzień a są to:
Classic baby - chusteczki nawilżone dla dzieci
Queen - papier toaletowy nawilżony rumiankowy
Opakowanie:
Kaufland - standardowe dla chusteczek nawilżonych dla dzieci - o dość sporych rozmiarach - zabezpieczenie folią która przy dłuższym używaniu niestety staje się do niczego. Fajny design kolorowy :)
Biedra - Mniejsze opakowanie typowe dla papieru toaletowego - również zamykane folią, która podobnie przy dłuższym używaniu nie zabezpiecza papieru przed wyschnięciem. Również design ciekawy kolorowy (ładniejszy niż tych Rossmanna)
Wielkość:
Kaufland: jest dwa razy większa chusteczka niż z Biedronki ale tak akurat powinno być. Przeszkadza mi tu bardzo chemiczny zapach. Stopień nawilżenia zależy od chusteczki i jest średni :/
Biedra: Są mniejsze ale przy papierze tak powinno być i mają bardzo przyjemny rumiankowy zapach, są za to bardzo dobrze nawilżone :)
Skład chusteczek Kaufland:
Co nieco o chusteczkach Kaufland:
Co nieco o papierze z Biedronki i jego skład:
Moja opinia:
Kaufland: niestety chusteczki nie przypadły mi do gustu ale do ścierania mebli nadają się idealnie :) Nie powiem ręce także można nimi przetrzeć jednak mi bardzo przeszkadza ich zapach (podobnie mam przy kremach do rąk). Ogólnie w swojej cenie można je przeżyć jednak ja wolę zakupić lepsze gatunkowo inne chusteczki.
Biedra: Akurat one świetnie sie sprawdziły, bardzo dobrze odświeżają i są dobre podczas podróży ponieważ nie zajmują dużo miejsca. Do nich akurat będę wracała zdecydowanie :)
Moja ocena:
Kaufland: 2/5
Biedra: 4,5/5
Cena:
Kaufland: 2,99 zł w promocji
Biedra: 2,99 zł
Dostępność:
Kaufland: Kaufland (marka własna)
Biedra: Biedronka (marka własna)
A jeszcze chciałabym przypomnieć o trwającym u mnie rozdaniu :

Pozdrawiam w mroźny poranek :)
Aga!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























